banner

Polish Genealogy

since 1995



Jak uczyć dziecko patriotyzmu?

Władysław Bełza (1847 - 1913), autor poniższych utworów, był postromantycznym poetą, współzałożycielem Macierzy Szkolnej i Towarzystwa Literackiego imienia Adama Mickiewicza. Pisał wiersze w duchu patriotycznym, także dla dzieci - np. słynny ongiś "Kto ty jesteś? - Polak mały" oraz gawędy, m.in. o Mickiewiczu.


     Katechizm polskiego dziecka
   
     - Kto ty jesteś?                            - Kto ty jesteś?
     - Polak mały.                               - Polka mała.
     - Jaki znak twój?                           - Jaki znak twój?
     - Orzeł biały.                              - Lilia biała.
     - Gdzie ty mieszkasz?                       - Gdzie ty mieszkasz?
     - Między swemi.                             - Między swemi.
     - W jakim kraju?                            - W jakim kraju?
     - W polskiej ziemi.                         - W polskiej ziemi.
     - Czym ta ziemia?                           - Czym ta ziemia?
     - Mą ojczyzną.                              - Mą ojczyzną.
     - Czym zdobyta?                             - Czym zdobyta?
     - Krwią i blizną.                           - Krwią i blizną.
     - Czy ją kochasz?                           - Czy ją kochasz?
     - Kocham szczerze.                          - Kocham szczerze.
     - A w co wierzysz?                          - A w co wierzysz?
     - W Boga wierzę.                            - W Boga wierzę.
     - Coś ty dla niej?                          - Coś ty dla niej?
     - Wdzięczne dziecię.                        - Wdzięczne dziecię.
     - Coś jej winien?                           - Coś jej winna?
     - Oddać życie.                              - Oddać życie.
   

     Czym będę?                             O celu Polaka
   
     Nieraz, gdy sobie                           Polaka celem:
     W kątku usiądę,                             Skrucha przed Bogiem
     To myślę o tym,                             Mir z przyjacielem,
     Czym też ja będę?                           A walka z wrogiem.
  
       Trudno się zawsze,                          Cześć dla siwizny,
       Trzymać mamusi,                             Czyste sumienie,
       Bo każdy człowiek,                          Miłość Ojczyzny
       Kimś być musi.                              I poświęcenie.
  
     Więc może będę                              Chętnie krew własną,
     Dzielnym ułanem,                            Dać w dobrej sprawie,
     Lub w cichej wiosce,                        Zacnie i jasno,
     Skromnym plebanem.                          Dążyć ku sławie.
  
       Może też inną                               Umieć na progu
       Pójdę kolejką:                              Złożyć urazy,
       Będę malarzem,                              Mieć ufność w Bogu
       Jak nasz Matejko.                           I żyć bez skazy.
  
     A może sobie                                Trudy i znoje,
     I to zdobędę,                               Znosić z weselem,
     Że ziemię ojców                             To, dzieci moje,
     Uprawiać będę.                              Polaka celem.
  
       Lecz jakimkolwiek,
       Iść będę szlakiem:
       Zawsze zostanę,
       Dobrym Polakiem!
   

     Cnoty Kardynalne                       Co kochać
   
     Trzy są cnoty, o tym wiedz,                 Co masz kochać? pytasz dziecię,
     Które trzeba w sercu strzec.                Co dla serca jest drogiego?
                                                 Kochaj Boga, bo na świecie,
       Pierwsza, Wiary silna broń,               Nic nie stało się bez Niego.
       Wiary, w Polski trwały byt,
       Że ją dźwignie Boża dłoń                    Kochaj ojca, matkę twoją,
       I na sławy wzniesie szczyt!                 Módl się za nich co dzień z rana,
                                                   Bo przy tobie oni stoją,
     Druga, w doli gorzkiej, zlej,                 Niby straż od Boga dana.
     Niech od zwątpień strzeże cię;
     Zdrój pociechy płynie z niej,               Do Ojczyzny, po rodzinie,
     A Nadzieją zowie się!                       Wzbudź najczystszy żar miłości:
                                                 Tuś się zrodził w tej krainie,
       Trzecia, Miłość, której siew,             I tu złożysz swoje kości.
       W serca rzucił niebios Pan,
       Która każe własną krew,                     W czyim sercu miłość tleje,
       Za ojczysty przelać łan!                    I nie toczy go zgnilizna,
                                                   W tego duszy wciąż jaśnieje:
     Te są cnoty, o tym wiedz,                     Bóg, rodzina i ojczyzna!
     Któreś winien w sercu strzec!
   

     Ziemia rodzinna                        Modlitwa za Ojczyznę
   
     Całym mym sercem, duszą niewinną,           "W imię Ojca, - w imię Syna,
     Kocham tę świętą ziemię rodzinną,           I świętego Ducha",
     Na której moja kołyska stała,               Polska modli się dziecina,
     I której dawna karmi mnie chwała.           A Pan Bóg ją słucha.
  
     Kocham te barwne kwiaty na łące,              W oczach dziecka dwie łzy duże,
     Kocham te lany klo sem szumiące,              Wiara w każdym słowie:
     Które mnie żywią, które mnie stroją,          "Ojcze - błaga - coś jest w górze,
     I które zdobią Ojczyznę moją.                 Daj Ojczyźnie zdrowie!
  
     Kocham te góry, lasy i gaje,                Pobłogosław dłońmi Swymi,
     Potężne rzeki, ciche ruczaje;               Mą ojczystą strzechę;
     Bo w tych potokach, w wodzie u zdroja,      A mnie dozwól dla mej ziemi,
     Ty się przeglądasz Ojczyzno moja,           Uróść na pociechę!"
     Krwią użyźniona, we łzach skąpana,
     Tak dla nas droga i tak kochana!              Tak schylone nad posłaniem,
                                                   Dziecię z Bogiem gwarzy.
                                                   A Bóg słucha z pobłażaniem,
                                                   Na ojcowskiej twarzy,
  
                                                 Słucha... zważa każde słowo...
                                                 Zadumał się... myśli:
                                                 I nad dziecka jasną głową
                                                 Znak zbawienia kreśli.
   

     Polska mowa                            Modlitwa polskiej dziewczynki
   
     Ukochaj dziatwo słowo rodzinne,             Wiem ja, bo mi o tym,
     Skarb twój najdroższy, wspaniały!           Mama powiadała:
     Tym słowem usta twoje niewinne,             Żem dziecię tej ziemi,
     Pierwszy paciorek szeptały.                 Żem jest Polka mała.
  
     A co po Bogu najdroższe dziatki!              I wiem, jak mi Polska,
     Dla duszy tkliwej i czystej:                  Jest droga i mila,
     Słodkie imiona ojca i matki,                  Bom się w polskiej mowie,
     Wzięłyście z mowy ojczystej.                  Pacierza uczyła.
  
     Pierwsze wrażenia, pierwsze pojęcia,        Bo mnie polskie niwy
     Pieśń ptaszka, kwiatki w dąbrowie,          Chlebem swym karmiły;
     Co zajmowały umysł dziecięcia,              Bo mnie polskiej pieśni,
     W tej tłumaczono wam mowie.                 Skowronki uczyły.
  
     Nie tylko kraj ten, w którym żyjecie,         Bo mnie tam na niebie,
     Ojczyzną waszą się zowie:                     Strzeże Matka Boska,
     Bo jest i druga ojczyzna, dziecię,            Ta polska królowa,
     Co w polskim mieści się słowie.               Nasza Częstochowska.
  
     Z głębi serc polskich, nurty żywymi,        Bo przy Bożym tronie,
     Rwie się jak rzeka wspaniała                Polscy święci stoją,
     To mowa ojców, co naszej ziemi,             I co dzień się modlą,
     Nazwisko "Polski" nadała.                   Za Ojczyznę moją.
  
     A jakież czary mowa ta mieści:                Więc i ten paciorek,
     Raz gromem huczy i błyska;                    Polskiego dziewczęcia,
     To znów się odezwie jękiem boleści,           Przyjm o wielki Boże,
     Że aż łzy z oczu wyciska.                     W ojcowskie objęcia!
  
     Bo w niej się chowa moc tajemnicza,         Bo on się z mej duszy,
     Ta czarodziejska moc wróżki:                Wyrywa jak łkanie:
     Co raz ją zmienia w pieśń Mickiewicza,      "Ojczyznę kochaną,
     To znów w hasło Kościuszki!                 Racz nam wrócić Panie!"
     Więc czcij to słowo, co się u świata,
     Okryło zasług wawrzynem!
     Bo kto nim gardzi albo pomiata,
     Ten złym Ojczyzny jest synem!
   

     Do polskiego chłopca                   Do polskiej dziewczynki
   
     Nie płacz, nie płacz synku drogi,           Dzieweczko polska! Ukochaj szczerze,
     Żeś na ziemi swej ubogi!                    Prababek twoich święte pacierze;
     Że nie miecz ci ani radło,                  Czcij pamięć ojców, - bo ojce twoi,
     Lecz tułactwo w doli padło,                 Dzielni rycerze w skrzydlatej zbroi,
     Żeś łzy tylko i cierpienia,                 To męczennicy ojczystej sprawy,
     Odziedziczył z twego mienia.                Lub bohaterzy z szańców Warszawy.
  
     Przez Bóg żywy, to fałsz dziecię!           A potem kmiece ukochaj chaty,
     Naprzód wziąłeś na tym świecie              Boś córą ludu, dziewczę liliowe;
     To, co rodu twego znakiem:                  Bo pod ich niską strzechą przed laty,
     Imię zacne żeś Polakiem.                    Król, ojciec chłopów, pochylał głowę.
  
     A czy wiesz ty, ile cześci,                 Kochaj wrzeciono, bo przy wrzecionie,
     Krwi i chwały w nim się mieści?             Siedziała nieraz pani w koronie,
     Czy wiesz, jaka to poczciwa                 I lnu pasemka składała w motki,
     Duma, wzrusza twe serduszko,                By nimi okryć biedne sierotki.
     Gdy z ust ci się zrywa:
     To Batory! To Kościuszko!                   A nade wszystko miłością czystą,
                                                 Kochaj, ach! kochaj, ziemię ojczystą,
     Urodzajna twoja rola,                       I gdy nadejdzie godzina czarna,
     Zbożem śmieją ci się pola,                  Dla niej jak gołąb stań się ofiarna.
     Lasy twoje echa głuszą,
     Owce wełną ci się puszą,                    Dziś jeszcze małe dziewczątko z ciebie,
     A jesienią, na jabłoni,                     Co tylko lalki kolebie;
     Owoc się jak szkarłat płoni,                Lecz gdy na wielkich łask swych zadatki
     Że zostaje na przychówek,                   Bóg da ci nosić nazwisko matki:
     I na zimę i przednówek.                     Wtedy miast cacek, niech twój maleńki
                                                 Ojcowską szablę weźmie do ręki,
     A więc nie płacz synku drogi,               Rycerską zbroję włóż mu pod głowę,
     Żeś na ziemi swej ubogi;                    Do snu mu pieśni śpiewaj bojowe,
     Bo z twych łanów dawne lata,                Niech już w kołysce marzy zuchwale,
     Tyś spichlerzem był pól świata,             O dawnej sławie, o przyszłej chwale!
     Dzieląc wszystkich pod swym niebem,
     Równo sercem jak i chlebem.
  
     Sól z Wieliczki brałeś hojnie,
     Złoto w dani lub na wojnie,
     A na pługi i do zbroi,
     Szło żelazo z ziemi twojej,
     I starczyło z twojej gleby,
     I na zbytek i potrzeby.

     Więc pogodnym patrz mi licem,
     Boś ty skarbów tych dziedzicem!
     I rąk nie łam z próżną troską...
     Wróci Bóg, co przemoc wzięła!
     W sprawiedliwość wierzmy Boską:
     Jeszcze Polska nie zginęła!
   

     W podziemiach Wawelu                   Marsz skautów
   
     Czy znasz młody przyjacielu,                "Święta miłości kochanej ojczyzny",
     Groby królów na Wawelu?                     Oto w twą służbę wchodzi hufiec nasz!
                                                 Od lat najmłodszych do późnej siwizny,
       Poznaj skarb ten dawnej cnoty,            Pragnie przy tobie czujną trzymać straż!
       Co ozdabiał czas miniony,                   Równajmy krok,
       Najcenniejsze to klejnoty,                  Wytężmy wzrok,
       Z całej polskiej twej Korony.               Czy gdzie się podstęp nie kryje?
                                                   Uderzmy w ton,
     Na kolanach idź mój mały,                     Silny jak dzwon:
     Przed te trumny marmurowe,                    Polska niech żyje! niech żyje!
     I u szczątków dawnej chwały,
     Ze czcią pochyl twoją głowę.                My łez nie ronimy nad twoją mogiłą,
                                                 Bo nie wierzymy żeś złożona w grób!
       Tu nadziei żar i wiary,                   W nas życie młode tętni całą siłą,
       Niech się w sercu twym rozgości,          Żyć dla cię chcemy, - nie konać u stóp!
       Na ołtarzu tym ofiary,                      Równajmy krok...
       Poświęcenia i milości.
                                                 Pragniemy spajać nadziei ogniwa,
     Tu uczucia najgorętsze,                     Że nam zwycięstwo da nabyty hart;
     W młodym swoim rozpal łonie,                Że i ty z nami żyć będziesz szczęśliwa,
     Bo tu wszystko, co najświętsze,             I każdy syn twój będzie ciebie wart!
     W tym złożono Panteonie!                      Równajmy krok...
  
       Pod tych mrocznych wiązań stropem,        Będziemy iść karnie pomimo przeszkody,
       Legł król kmiotów pełen chwały,           Będziemy z zapałem walczyć o twój byt;
       Co nie szablą, ale snopem,                Aby w nagrodę, kiedyś, z piersi miodnej,
       Podparł polski tron wspaniały.            Okrzyknąć twego odrodzenia świt!
                                                 Równajmy krok,
     Tu Jagiełło, na świątnicach                   Wytężmy wzrok,
     Starych bogów, krzyże dźwiga;                 Czy gdzieś się podstęp nie kryje?
     Obok cudna, z łzą na licach,                  Uderzy w ton,
     W sarkofagu śpi Jadwiga!                      Silny jak dzwon:
                                                   Polska niech żyje! niech żyje!
       Ci co blaski Światła siali,
       I praw ludu wiernie strzegli:
       Męże czynu, hartu stali,
       Dwaj Zygmunci tutaj legli.
  
     Tu szczerbiona w krwawym boju,
     Batorego szabla świeci;
     A tam znowu, po dniach znoju,
     Syty zwycięstw, legł Jan trzeci!
  
       Dalej widzisz moja duszko,
       Wawrzyn wstęgą przewiązany.
       Tutaj spoczął nasz Kościuszko,
       Wódz, nad innych ukochany!
  
     Obok niego, dziecię moje,
     Książę Józef legł ze sławą,
     Co do walki, polskie woje,
     Marszałkowską wiódł buławą!
  
       Wszystko, wszystko tak posnęło,
       Jak te sławy naszej światki?
       Wszystko, wszystko tak minęło
       Jak na grobach więdną kwiatki?
  
     Precz z rozpaczą! Choć z mogiły,
     Roześmieje się kwiat wiośnie!
     Więc zaczerpmy tutaj siły,
     Bo z przeszłości - przyszłość rośnie!
   

     Legenda o garści ziemi polskiej        Disce puer
   
     Ojców naszych ziemio święta,                Siadł król Batory na swej stolicy,
     Ziemio wielkich cnot i czynów,              W sławy i blasku potędze;
     Tyś na wskroś jest przesiąknięta,           Miecz mu połykał w dzielnej prawicy,
     Krwią ofiarną twoich synów.                 Dłoń drugą oparł na księdze.
  
       I nie darmo w twoje rano,                   Przed królem stało małe pacholę,
       O! spuścizno przodków droga!                Uśmiech miał w oczach swawolny,
       Ziemią świętą ciebie zwano,                 Ale myśl jakąś jasną na czole,
       Boś najbliżej stała Boga.                   A był to biedny żak szkolny.
  
     Byłaś ziemią poświęcenia,                   Choć ubiór jego nie lśnił szkarłatem,
     Przytuliskiem licznych gości;               Bo nosił świtkę siermiężną;
     Dziwny ciebie opromienia,                   Nie drżał on trwożnie przed majestatem,
     Czar męczeństwa i świętości.                Choć stał z pokorą należną.
  
       Niegdyś ze stron tych pątnicy,              A król i mędrzec w jednej osobie,
       Z wiarą w sercu niewymowną,                 Los chłopca mając na względzie:
       Do Piotrowej szli stolicy,                  "Ucz się! - doń rzecze, - a ja to zrobię,
       Po relikwii kość cudowną.                   Że w pierwszych będziesz stał rzędzie!"
  
     I gdy o ten dar nieśmiało,                  Bo wiedział król ten, że nie garść złota,
     Dla Ojczyzny swej prosili,                  Darzy znaczeniem i władzą,
     Papież schylił głowę białą,                 Ale nauka, prawość i cnota,
     I tak odrzekł im po chwili:                 Na szczeble sławy prowadzą.
  
       "O! Polacy! o pielgrzymi!                   I choć król spoczął już w grobie,
       Na cóż wam relikwia nowa?                   Dotąd brzmi jego orędzie:
       Wasza ziemia krwią się dymi                 "Ucz się pacholę! a mówię tobie,
       I dość świętych kości chowa.                Że będziesz w pierwszych stał rzędzie!"
  
     Wszak'że jeszcze do tej pory,
     W bitwach z Turki i z Tatary,
     Męczenników waszych wzory,
     Są świadectwem waszej wiary".
  
       I wziąl w rękę swą sędziwą,
       Polskiej ziemi grudkę małą,
       I na dłoń mu się, o! dziwo!
       Kilka kropli krwi polało.
  
     "Weźcie, rzecze, proch ten z sobą
     I cud Boży głoście wszędzie!
     Niech ta ziemia wam ozdobą,
     I relikwią świątyń będzie!
  
       Niechaj proch ten z waszych progó
       Wciąż wam Świadczy przed oczyma:
       Jak nad Boga - nie ma Bogów,
       Nad tą ziemię świętszej nie ma!"
   



Quick Links

Contact Us

Webmaster Message