banner

Polish Genealogy

since 1995

Prusy i Austrja na ziemiach polskich przed 1846 r.



Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej
z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.
Zeszyt 49
Kraków 1923 rokNakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej


Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.

W świetle źródeł przedstawił
dr Józef Frejlich
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Spis treści

Prusy na ziemiach polskich przed kongresem wiedeńskim.

Opanowanie Śląska przez Prusy.

Preliminarja pokojowe wrocławskie

Preliminarja te zostały w całej rozciągłości zatwierdzone przez traktat pokojowy austjacko – pruski, zawarty dnia 15 lutego 1763 roku w Hubertsburgu. Traktat hubersburski zamykał ostatecznie wojnę siedmioletnią i ukoronował zabiegi Prus, zmierzające do opanowania Śląska.

(Droysen, Geschichte der preussischen Politik, V Th. Bd. I, Leipzig, 1874)
Wrocław , d. 11 czerwca 1742 r.

Art. V. JKM Królowa Węgier (Marya Teresa) odstępuje na mocy niniejszych preliminarjów JKM Królowi Pruskiemu (Fryderykowi Wielkiemu) jego sukcesorom i następcom obojga płci, na wieczne czasy, ze wszystkiemi prawami zwierzchniczemi oraz z zupełna niezależnością od korony czeskiej zarówno Śląsk Dolny jak i Górny poza rzeką Opawą i Górami Olbrzymiemi, pozatym na Śląsku Górnym zarówno państwo Honnersdorfskie i inne obwody tworzące część Moraw, aczkolwiek zachodzące (enclaves) na obszar Śląska, jak również miasto Kładzko z całym hrabstwem, ze wszystkiemi prawami zwierzchniczemi i niezależnością od królestwa czeskiego.
Art. VI. JKM Król Pruski zachowa religję katolicką na Śląsku in statu quo, jak również własności, wolności i przywileje każdego mieszkańca tego kraju, jakie tenże (mieszkaniec) prawnie posiada, a również oświadczy on (król pruski) przy swym wejściu na Śląsk, nie naruszając w żadnym razie całkowitej wolności sumienia reigji protestanckiej na Śląsku oraz swych praw monarszych, a to w tym przecież sensie, że JKM Król Pruski nie będzie korzystać ze swych praw monarchy na szkodę status quo religji katolickiej na Śląsku.


Metody kolonizacyjne Fryderyka Wielkiego.

a) Instrukcja w sprawie hołdu stanów pruskich i pomorskich

(Preuss. Urkendenbuch zur Lebensgeschichte Fridrichs d. Grossen. Th V. Berlin 1834)
Podstdam, 6 czerwca 1772

W oznaczonym w poprzednim patencie dniu hołdu, na który o dzień zostaną zwołane stany (z Prus i Pomorza) do Malborga przyjmie jenerał – lejtenant von Stutterhoeim w moim imieniu przysięgę hołdowniczą, ministrowi zaś stanu von Rhod jednocześnie polecam wygłosić odpowiednie w takich wypadkach przemówienie.

Przedtem jednak prezydent kamery (w Kwidzyniu) von Domhart namówi wojewodów i starostów (w Prusach i na Pomorzu) aby oni pod pozorem, że Rzeczpospolita (Polska) na odstąpienie (królowi pruskiemu polskiego) obszaru krajowego nie zgodziła się, albo wprost się absentowali, albo tez czynili trudności przy submitowaniu się i składaniu przysięgi hołdowniczej, albowiem ich województwa i starostwa zostaną natychmiast zasekwestrowane i obsadzone administratorami (pruskimi). Tutaj hrabia Kejserligk (starosta pokrzywnicki elgenboski w nagrodę otrzymał później od Fryderyka Wielkiego pensję miesięczną w wysokości 500 talarów) odda najlepsze usługi, jeżeli będzie pierwszym odmawiającym submitowania się i złożenia przysięgi hołdowniczej. Nie bacząc na to, porozumiem się z nim (z Keyserligkiem) w taki sposób, że on na tym nic nie starci.

b) Rozkaz gabinetowy Fryderyka Wielkiego.

(Preuss. Urkundenbuch etc. Th VI)
Podstdam d. 7 października 1772 r.

Starostwa (tzn. dobra starościńskie) są to bezspornie do Korony należące włości królewskie (Domainen Güter), wobec czego zwłaszcza, iż wielu starostów nie stanęło do złożenia hołdu i tem samem przez się utracili prawo do swych starostw, ani nie jestem zobowiązany, ani też myślę zatwierdzać dzisiejszych (tych dóbr) posiadaczy.


Gwałty pruskie w Prusach królewskich.

(Dohm. Denkwürdigkeiten meiner Zeit von 1778 – 1806, Hannover 1814)

Zaraza morowa służyła królestwu pruskiemu za pozór do polecenia wojsku (pruskiemu) wkroczenia do najbliżej położonych prowincyj polskich. Również te (wojska) w okrutny sposób krzywdziły uciśnionych mieszkańców. Zabierały im one gwałtem żywność wszelkiego rodzaju, bydło i konie, wkońcu wreszcie młodzież obojej płci. Młodzi parobczaki zostali zmuszeni do służby wojskowej, dziewczęta zaś musiały być przez rodziców wyposażone, według przepisów, w bydło, pieniądze i statki domowe i oddawane potem za mąż, w krajach pruskich, mężczyznom, którzy je żądali.

Aczkolwiek z przykrością można się było przekonać, że takie barbarzyństwa w rzeczywistości są popełniane przez Fryderyka (Wielkiego), toć jednak skargi z tego powodu bywały zbyt głośne i zbyt powszechne, aby można było wątpić o ich prawdziwości. Starano się stwierdzić, że te okrucieństwa były popełnione bez wiedzy króla. Ale, kto tylko ma jakiekolwiek pojęcie o metodzie rządzenia Fryderyka, z trudem wierzy temu (twierdzeniu).


Zajęcie Prus Południowych.

Patent aneksyjny Fryderyka Wilhelma II.

(Mylius. Novum Corpus constitutionum March. N. 21, 1793)
Berlin dnia 25 marca 1794 r.

My, Fryderyk Wilhelm etc. wszystkim stanom, biskupom, opatom, prałatom, wojewodom, kasztelanom. Starostom, podkomorzym, rycerstwu, hołdownikom i szlachcicom, magistratom i mieszkańcom miast, ziomkom i wszystkim pozostałym, zarówno duchownym jak i świeckim mieszkańcom i osadnikom województw poznańskiego, gnieździeńskiego, kaliskiego, sieradzkiego, , miasta i klasztoru Częstochowskiego, ziemi wieluńskiej, ziemi dobrzyńskiej, województw rawskiego i płockiego itd., a to wedle linji granicznej, jak również miastom Gdańskowi i Toruniowi, które Korona Polska dotąd posiadała, dajemy niniejszym dowód Naszej przychylności królewskiej łaski i wszystkiego dobrego i łaskawie odzywamy się do nich, jak następuje:

Wiadomem jest ogólnie, że naród polski nie przestał dawać mocarstwom sąsiednim, a zwłaszcza państwu pruskiemu licznych powodów do słusznego niezadowolenia. Nie zadawalając się naruszeniem, wbrew wszelkim regułom dobrego sąsiedztwa, terytorjum pruskiego przez częste napady, niepokojeniem i krzywdzeniem z tej strony granicy zamieszkałych poddanych (pruskich), odmawianiem i prawie zawsze sprawiedliwości i godziwego zadośćuczynienie, naród ten ustawicznie zajmował się zgubnymi planami, które musiały pobudzić uwagę mocarstw sąsiednich. Są to fakta, które nie mogły ujść uwagi żadnego bacznego obserwatora nowych zdarzeń, zachodzących w Polsce, co jednak specjalnie musiało wywołać najpoważniejsze troski u mocarstw sąsiednich, to coraz więcej rozszerzający się duch rokoszu oraz widoczny wpływ, jaki zdobyło sobie to obrzydliwe dążenie, przez które zerwane zostałyby wszystkie więzy społeczne, polityczne i religijne, mieszkańcy Polski wystawieni zostaliby na działanie wszystkich straszliwych skutków anarchji i wypchnięci na dno nie dającej zmierzyć się nędzy.
Zdecydowaliśmy przeto, w porozumieniu z Jej Cesarsko – Rosyjską Mością, wymienione na wstępie (niniejszego patentu) obwody Polski wraz z miastem Gdańskiem i Toruniem objąć w posiadanie i wcielić je do Naszego państwa. Obwieszczamy niniejszym publicznie to Nasze stanowisko i niewzruszone postanowienie i oczekujemy od narodu polskiego, że jak najrychlej zbierze się on na Sejmie i właściwe zarządzenia poweźmie, aby wszystko w tym przedmiocie było konieczne mogło być załatwione w sposób przyjazny i aby tem samym osiągnięty został zbawienny cel ostateczny - zapewnienie Rzeczpospolitej pokoju i uchronienia jej (Polski) mieszkańców przed strasznymi skutkami anarchji.


Wzmocnienie żywiołu niemieckiego w tzw. Prusach Południowych.

Reskrypt ministra von Hoym'a

(Stengel. Beiträge zur Kenntniss der Justizverfessung in Preussichen Staaten)
Wrocław , d. 19 grudnia 1796

Niniejszym raczyliśmy rozkazać, że w Prusach Południowych rozdarowane dobra, w razie jeżeli ten, komu je daliśmy, zamyśla je sprzedać, żadnemu krajowcowi z dawnej Polski, ale koniecznie jakiemuś zdolnemu do nabycia (osobnikowi) z Naszych starych prowincyj, albo jakiemuś do tego nadającemu się cudzoziemcowi mają być sprzedane, albowiem uważamy to za konieczne do przyspieszenia podniesienia kultury rolnej.

Z JKM najmiłościwszego rozkazu specjalnego (-)von Hoym.


Ocena gospodarki pruskiej przez Fryderyka Wilhelma II

Rozkaz gabinetowy do ministrów Vossa i Schröttera.

(Jahrbücher der preussichen Monarchie. Jhrg. 1799. Berlin 1799)
Charlottenburg, d. 10 lipca 1798 r.

W czasie mojej obecnie zakończonej podróży po prowincjach Prusy Nowe, Wschodnie i Południowe, przekonałem się, że najniższe klasy moich tamtejszych poddanych znajdują się na znacznie niższym poziomie oświaty, aniżeli takież klasy w starych prowincjach (państwa pruskiego). Odznaczają się one ujemnie zwłaszcza przez niechlujność odzieży i mieszkania oraz przez swoje przesadnie poddańcze usposobienie. Pierwszą przyczynę tego stanowi bezspornie dawniejszy stan bezprawia, sprzyjający samowolnemu uciskowi, jaki zwłaszcza znosić musieli od swych panów mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Ten stan bezprawia i ta samowola zostały zniesione i na ich miejsce zaprowadzona została właściwa dla ustroju pruskiego równość wobec prawa.

Ale moi nowi poddani nie znają jeszcze tego dobra, jakie zawdzięczają berłu pruskiemu, nie znają ponieważ większa część urzędujących niższych funkcjonarjuszy zapomina o swem powołaniu i zamiast ochraniać uciśnionych, nadużywa urzędów swych do gwałtów. Stało się u nich prawie przysłowiem, że dawnym Polakiem można rządzić tylko przy pomocy batoga.

Rządy Austrjackie w Galicji.

Utworzenie Stanów Królestwa Galicji i Lodomerji.

Patent Marji Teresy

(Theresianisches Gesetzbuch. Bd. VII. Wien. 1787)
Lwów d. 13 czerwca 1775 r.

We wszystkich berłu (austrjackiemu) podległych państwach i ziemiach jest szlachta zawsze odróżniana od pozostałych mieszkańców i obdarzana rozmaitemi przywilejami, jak również zaufaniem, aby z jej grona mogła być wybierana starszyzna ojczyzny, której (starszyźnie) jest dozwolone zajmować się wspólnymi sprawami krajowymi i składać w tym celu przed tronem, drogami ustalonemi, umotywowane przedłożenia. Dobrodziejstwo to i prawa w taki sam sposób zostają również nadane szlachcie Królestwa Galicji i Lodomerji, a tem samem zostaje przyznane i dozwolone, aby w tem tuż wymienionym państwie zostało zaprowadzone i było czynne Zgromadzenie stanowe albo Corpus statuum, jak to ma miejsce i jest w zwyczaju w innych krajach dziedzicznych (korony austjackiej). Ażeby wytworzyć do tego podstawę, na której gmach zgromadzenie stanowego mógłby niewzruszenie spoczywać, uznane zostało przedewszystkiem za konieczne godziwie uregulować stosunki samej szlachty, odróżnić szlachtę możniejszą od mierniejszej i celem lepszego rozróżnienie jednej (szlachty) od drugiej, przyjąć ustaloną w innych cesarsko – królewskich krajach ordynację dla stanu magnackiego i rycerskiego (do stanu magnackiego zaliczeni byli książęta, hrabiowie i baronowie, reszta zaś szlachty do stanu rycerskiego).

7. Z obydwóch otóż wymienionych stanów szlacheckich (tj. magnackiego i rycerskiego) składać się będzie Zgromadzenie stanowe, przyczem duchowieństwo nie będzie tworzyć stanu odmiennego, jeno niniejszym zostaje dozwolone, aby godności duchowne od razu włączyć pomiędzy oba wyżej zaznaczone stany (szlacheckie), a to tak, aby wszyscy biskupi i arcybiskupi obydwóch obrządków, tak łacińsko, jak i grecko – katolickiego, następnie infułaci - prałaci, zostali zaliczeni do stanu magnatów, zaś prałaci niżsi i kanonicy każdej w tem państwie znajdującej się katedry, mianowicie tam, gdzie rezyduje biskup, do stanu rycerskiego zaliczeni zostali.
8. Zarządza się, że ze stanu magnackiego i rycerskiego ci tylko mogą i muszą przystąpić do obrad sejmowych, którzy według obecnego wymiaru kontrybucyjnego – dwunastu procent rocznie – siedemdziesiąt pięć złotych reńskich albo trzysta złotych polskich do kas powiatowych uiszczą. Wszyscy zaś inni, których podatek kontrybucyjny poprzednio wymienionej sumy nie dosięga, muszą być wykluczeni ze zgromadzeń stanowych, gdyż również i w innych krajach jest wprowadzone, że nie cała mierniejsza szlachta, ale tylko ci, którzy posiadają pewien majątek w dobrach ziemskich, mogą się na nich (zgromadzeniach stanowych) zjawiać.
10. W sposób tuż przedstawiony zostają utworzone stany krajowe, i wtedy Zgromadzenie stanów przez galicyjski urząd krajowy, na rozkaz Najwyższy, zostanie zwołane, a wówczas te stany, które są do tego uprawnione, muszą we własnej osobie na niem (zgromadzeniu stanowem) się zjawić, miejsce zająć, głos zabierać, w żadnym zaś razie kogokolwiek zamiast siebie nie wyznaczać, co raz i na zawsze, jako niedozwolone i niedopuszczalne, również jako sprzeczne z racjonalnym ustrojem, niniejszym zostaje odrzucone i zakazane. Zatem nikomu jeśli się na sejm nie zjawia nie wolno miejsca swego obsadzać przez posła.
12. W czasie zaś samych obrad sejmowych zgromadzone stany nie będą nigdy wobec ogłoszonych im Najwyższych rozkazów się zatrzymywać nad kwestją, czy jeno obradować mają wyłącznie nad pytaniem – w jakie sposób? Jednakże jest im dozwolone czynić błagalne uwagi i najpoddańsze przedstawienia, które jednak jak wszystko co one (stany) chcą skierować do Dworu, mają być oddane do urzędu krajowego, zaś przez tenże wraz z dołączonemi opinjami skierowane do Galicyjskiej Kancelarji Nadwornej (w Wiedniu).
13. Ażeby, poza sejmami, zwoływanemi raz do roku, albo częściej, jak to będzie uznane, można było w niektórych okolicznościach niezwłocznie zasięgać informacji i opinji stanów przebywać będzie stale we Lwowie Wydział stanowy albo kolegium delegatów (wydział stanowy składać się miał z 6 członków - 3 ze stanu magnackiego, 3 ze stanu rycerskiego, obieranych przez sejm na okres sześcioletni), któremu to Wydziałowi, jak również całemu Zgromadzeniu stanowemu przewodniczyć będzie każdorazowo gubernator Galicji, w czasie jednak jego nieobecności najstarszy poseł (tj. członek Wydziału stanowego) stanu magnackiego.


Zwołanie stanów galicyjskich przez cesarz Józefa II

Patent Marji Teresy z 1775 roku nigdy nie wszedł w wykonanie. Faktycznie stany galicyjskie zostały zwołane dopiero na mocy niniejszego patentu.

(Vollständige Sammlung Joseph des Zweyten Verordungen und Gezetze Bd. II Wien 1778)
Wiedeń d. 20 stycznia 1782 r.

Szlachta duchowna i świecka Królestwa Galicji i Lodomerji oraz księstw Oświęcimskiego i Zatorskiego winna być, jak to jest w zwyczaju w pozostałych krajach dziedzicznych (korony austrjackiej), uformowana w Corpus Statuum, którego właściwym celem i zajęciem winno być zajmowanie się ogólnemi sprawami krajowymi oraz składanie drogami ustalonemi przed Najwyższym Tronem w tym celu oraz dla rozkwitu tych państw pożytecznych projektów i umotywowanych przedstawień.


Memorjał deputacji galicyjskiej o potrzebach kraju z roku 1790.

Memorjał ten, wręczony cesarzowi Leopoldowi II podpisany był przez Stanisława ks. Jabłonowskiego, Mikołaja hr. Potockiego, Józefa Maksymiljana hr. Ossolińskiego, Jana hr. Bąkowskiego, Piotra Zabilskiego i Jana Batowskiego.

(Br. Łoziński – Z historji stanów galicyjskich. Bibl. Warszawska 1904)

Bez przesady można powiedzieć, że Galicja, która dawniej Wisłą, Bugiem i Sanem wywoziła wielką część swoich produktów na targi nad Bałtykiem popadła obecnie w zależność od sąsiadów nawet co do warunków egzystencji a pozbawiona zupełnie handlu wywozowego, sprowadza artykuły żywności z Polski, inne zaś przedmioty potrzebne do codziennego życia z innych prowincji monarchji, wskutek czego znany jej jest tylko najgorszy rodzaj handlu, tj. handel przywozowy. Rolnictwo, ta silna podstawa bogactwa krajowego w państwie, a jedyne źródło bogactwa w kraju rolniczym, zupełnie upadło w Galicji. Jej ludność zmniejsza się widocznie z dnia na dzień, pieniądz odpływa z niej do zagranicy, odsetki od kapitału idą w górę, wartość dóbr spadła, a z tych co w chwili rewindykacji uchodzili za majętnych, dziś zaledwie niektórzy dobrze się mają. Kapitaliści, którzy pragnęli zostać właścicielami ziemskimi, zaraz po nabyciu majątków ziemskich znaleźli się wobec grozy bankructwa. Wysokość podatków przewyższa czysty dochód opodatkowanych, a ciężary pośrednie pozbawiają ich nawet tego, co jest do życia potrzebnym. Wszystko jest obłożone ciężarami, nie wyjmując kapitałów ulokowanych poza krajem pod osłoną innego rządu. Narodowość polska unicestwiona, zamiast być częścią integralną monarchji, stała się poddaną narodu panującego. Obywatel, odsunięty od wszelkiej funkcji w administracji, stał się obcym we własnej ojczyźnie, nie może ani dostąpić zaszczytu służenia krajowi, ani znaleźć sposobu dopełnienia najwyższych obowiązków wobec kraju i swojego monarchy. Niewiele braknie, żeby interesy prywatne, tak samo jak publiczne, dostały się w ręce obcych przez zaprowadzenie w trybunałach sądowych języka, którego nie z własnej winy nie znamy. Stany są tylko cieniem, przedstawiającym faktycznie unicestwiona narodowość, a wskutek błędnej organizacji nie są nawet w stanie u stóp tronu wyrazić żalów i zwątpienia całego narodu. Wolność naturalna i obywatelska, prawa nienaruszalne człowieka i obywatela są krępowane więzami wielu przepisów, które bądźto temu, który w kraju rodzinnym popadł w niełaskę, uniemożliwiają szukanie lepszego losu poza granicami własnego kraju i opuszczenie społeczeństwa, w którem czuje się nieszczęśliwym, bądź krępują właściciela w rozporządzaniu mieniem, zdobytem, w pocie czoła. Nawet notorycznie nieposzlakowani ludzie drżą na myśl prawa karnego, gdyż błędy, uchybienia i przestępstwa są pomieszane ze zbrodniami i dotknięte takim samym rodzajem kary, wcale nie ustopniowanej według głosu opinji. W stosunkach domowych nie istnieje już ta łączność interesów, która niegdyś wzmacniała więzy rodzinne. Dziedzic widzi w włościaninie człowieka ciągnącego korzyści z jego starte, który zabierze resztę uprawnień dziedzica. Ów węzeł władzy, który utrzymywał wszystkich poddanych, jednych przez drugich, w zawisłości od władzy najwyższej, za pomocą którego szef ustroju politycznego silnie oddziaływał nawet na klasy więcej od centrum akcji oddalone, został zerwany. Nie mniej smutnem jest to, że zaufanie mające łączyć członków państwa z rządem, zostało od chwili, gdy on nie dopełnił wielu zobowiązań zaciągniętych wobec poszczególnych obywateli, tak zachwiane, iż nawet najkorzystniejsze jego propozycje przyjmowane są z nieufnością. Ustawy dawne pozostają bez mocy, a ponieważ nowe nie są wcale zastosowane do fizycznych i moralnych potrzeb kraju, ani nie zostały dotąd pod innymi względami skrupulatnie ze stosunkami rozważone, gdy za jednym zamachem obalono dawne urządzenia, jak wiele przyczyniać się musi do dowolności niższych organów brak ścisłości w rozporządzeniach, mnogość zakazów rozmaitych i niestałość systemów! Najlojalniejszy obywatel nie zdoła uniknąć tego, żeby nie stał się winnym jakiego przekroczenia. Władza wykonawcza nie jest wprawdzie dość silną, aby utrzymać w mocy ustawę szkodliwą dla całego kraju, ale aż nadto jest silną, gdy chodzi o jej przeparcie na udręczenie jednostki. Jest to niewątpliwie najsmutniejsze położenie społeczeństwa, jeżeli ustawa, mająca jak tarcza osłaniać spokojnego obywatela, zostaje przeciw niemu skierowana, jakby broń zaczepna, jeżeli urzędnicy, powołani do wykonania najwyższej woli, przez interpretację ustaw uzurpują dla siebie niejako władzę ustawodawczą, gdy wreszcie sami urzędnicy mogą nadto jeszcze zaostrzać surowość rozporządzeń dokuczliwością osobistych charakterów. Toteż w takiem stanie rzeczy istotnie jesteśmy wystawieni na despotyzm urzędników cyrkularnych i wydani na pastwę tłumu komisarzy. Nawet sądownictwo powiększa brzemię ciężarów. Nie rozwija ono dostatecznej siły, aby zabezpieczyć własność i wolność obywateli, aby osłaniać i bronić niewinnych. Przemożna w kraju juryzdykcja polityczna przygniata powagę sądownictwa. Nasze dolegliwości wzrastają nieustannie, a sprawa pańszczyźniana doprowadziła je do szczytu. Takim jest smutny, ale prawdziwy opis naszego położenia. Tylko mądrość Waszej Cesarskiej Mości może ustrzec wiernych poddanych od ruiny grożącej z anarchji, której na pastwę jesteśmy oddani.


Oderwanie Bukowiny od Galicji.

Patent cesarza Leopolda drugiego.

(Leopold des Zweyten politische Gesetze und Verordnungen Bd. II. Wien 1791 ).
Wiedeń d. 29 września 1790r.

My Leopold Drugi itd. W zamiarze uproszczenia administracji publicznej, została część Mołdawji, nazwą Bukowiny objęta, w roku 1786 z Galicją w takiej mierze połączona, że Bukowina jako powiat (Kreis) Galicji, w rzeczach zarządu sprawami państwowemi i sądowemi na równi z tem Królestwem (Galicji) traktowana i wedle wspólnych praw administrowana być miała. Ponieważ jednak doświadczenie wykazało, że z powodu różnicy języka, obyczajów i zwyczajów mieszkańców całkowitego połączenia spodziewać się nie można, tedy powzięliśmy decyzję oddzielenia Bukowiny od Galicji tak dalece, aby taż (Bukowina) na przyszłość nie była więcej uważana za część tego Królestwa (Galicji), zaś stany jej (bukowińskie) nie tworzyły nadal współstanów galicyjskich. Pod względem zaś zarządu państwowego i sądowego przezornie pozostać ma taki związek z Galicją, jaki zapewnia Bukowinie bezpieczeństwo i rozkwit.

Zgodnie z tem zarządzamy:

Po pierwsze: Poczynając od d. 1 listopada r.b. Bukowina, pod tąż nazwą i jako sama dla siebie istniejąca prowincja, pozostawać będzie w związku z Galicją tylko przez wspólny zarząd krajowy.
Po drugie: Zarząd ten będzie nadal wykonywany we wszystkich sprawach politycznych za pośrednictwem ustanowionego we Lwowie Urzędu Gubernialnego Krajowego (Landesgubernium)

Spodziewamy się zresztą od wszystkich mieszkańców Bukowiny, że uznają oni z wdzięcznością dobroczynny cel tego zarządzenia wszystkich szczegółach jak najściślej wykonywać będą zarówno dotychczas obowiązujące jak i w przyszłości wydawane zarządzenia.


Cele polityki austrjackiej w Galicji.

Protokół komisji nadwornej wiedeńskiej z roku 1791.
Komisję tę utworzono w Wiedniu dla rozpatrzenia memorjału stanów galicyjskich z d. 19 sierpnia 1790 roku, w którym stany domagały się gruntownej reorganizacji administracji oraz znacznego rozszerzenia praw konstytucyjnych.

( Łoziński Wł. Galiciana Lwów 1872 r)

Szlachta polska – klasa wynosząca 30.000, żywi do ojczystej swej Rzeczypospolitej, od której oddzielono ją przed laty 18, przywiązanie szkodliwe interesom monarchji. Dopóki trwać będzie to przywiązanie, dopóty Galicja pozostanie odrębną częścią państwa i nie przyczyni się nigdy do jego siły i potęgi w stosunku swych indywidualnych zasobów. Można nawet przypuszczać wcale prawdopodobny zbieg okoliczności, wśród których kłopotliwe posiadanie tego kraju przysporzyć może więcej szkody niż pożytku, a przy obronie państwa sprawi raczej dywersję niż pomnożenie siły. Ilekroć Austrja zawikłana będzie w wojnę, zwłaszcza taką, z którą wiązać się będą interesy Polski nie będzie można liczyć na usposobienie szlachty galicyjskiej, osobliwie wyższej, jak to się w ostatnich czasach wyraźnie pokazało.

Śledząc za źródłami tego usposobienia, znajdujemy je po części w nienawiści, którą ściągnęły na siebie minione rządy, po części w naturalnych łącznikach między Galicją a Polską, któremi to łącznikami są wspólne obyczaje, zwyczaje, mowa i uprzedzenia. Niechęć galicyjskiej szlachty ku austrjackim rządom da się tedy według swych przyczyn podzielić na sztuczną i naturalną. Pierwsza powstała z szeregu samowolnych rozporządzeń, które podwójnie dotkliwie dały się uczuć tej klasie obywatelskiej nieprzywykłej do posłuszeństwa, wyobrażającej sobie pod wolnością samowolę nielicznych a nieograniczone poddaństwo wszystkich innych. Druga, tj. nienawiść naturalna, opiera się na stosunkach, które w naturze rzeczy leżą, a których najłagodniejszy nawet rząd nie gdyby usunął a nawet w przyszłości nigdy nie usunie.

Dopóki Galicjanin uważać się będzie za Polaka (a uważać się będzie zań dopóty, dopóki nie pozbędzie się swego charakteru narodowego), jątrzyć go i niezadowoleniem przejmować będzie wszelkie porównanie między jego stanem, a stanem tych, którzy żyją pod rządem Rzeczypospolitej, a których on za swoich szczęśliwych ziomków uważa. Nic nie zdoła mu wynagrodzić utraty władzy prawodawczej i nieograniczonej zwierzchności nad swymi poddanymi. Takie zasady przechodzić będą z ojców na synów, a skoro wypadki okażą możliwość ponownego złączenia się z Rzeczpospolitą, obudzi się do tego zaraz chęć w ludności.

Prawdziwy zatem interes austrjackiej monarchji polega na tem, aby naród ten powoli w ludność niemiecką przekształcić, jego obyczaje, sposób myślenia, uprzedzenia zmienić, jednym słowem aby go wynarodowić. Tylko zaprowadzenie różnicy w obyczajach, zwyczajach, mowie i wychowaniu między Galicją a Polską, będzie najpewniejszą rękojmią przeciw życzeniu powrotu do Rzeczypospolitej i przeciw niechęci szlachty do austrjackiej monarchji.

Im mniej sobie tę prawdę tają deputowani stanów, tem gwałtowniej opierają się jej następstwom. Stąd owo żywe domaganie się, aby wszystkich niemieckich urzędników wydalić z kraju, mimo, że możliwość zastąpienia ich choćby napół wykształconymi krajowcami jest oczywistą. Stąd owo życzenie, aby zniesionym został język niemiecki, aby kierownictwo wychowania powierzonem zostało Stanom itd. Żądania, które dążą do ubezpieczenia charakteru narodowego przeciw wszelkim wypadkom, nawet przeciw niepowstrzymanym skutkom czasu.

Komisja nadworna daleką jest od tego, aby pochwalać miała wszystkie środki, za pomocą których w upłynionym lat dziesiątku usiłowano bez wszelkich przygotowań i nagle przekształcić Galicjan w Czechów albo Austrjaków. Środki te nie tylko nie dopomogły zamiarom, ale im wprost szkodziły, a smutne poczucie owego co raz wzrastającego nieszczęścia wzmagało tylko miłość Galicjan do Polski, czego aż zanadto przekonywującym dowodem było zachowanie się poddanych wspólnych (sujets mixtes) w Warszawie. Takie ogniwa nie dadzą się przemocą zerwać, trzeba je powoli rozwiązać.



Konstytucja galicyjska z roku 1817.

Patent cesarza Franciszka II.

(J.Kropatschek. Sammlung des Gesetze, welche unter der Regierung Franz II in den k. k. Erblanden erschienen sind. Bd. XXIV. Wien 1819)
Wiedeń 13 kwietnia 1817 r.

Postanowiwszy w Królestwach Galicji i Lodomerji wraz z Bukowiną zaprowadzić konstytucję stanową, według tego, co przez najsławniejszej pamięci Najjaś. Cesarza Józefa II w roku 1782, a co do Bukowiny w roku 17877 przyznaniem zostało, z niektóremi do stosunków czasu zastosowanemi odmianami, oczekujemy, że to nasze zarządzenie uznane zostanie przez wiernych mieszkańców Galicji i Bukowiny za najpewniejszą rękojmę Naszej ojcowskiej opieki i łaski oraz szczególnego zaufania do ich wierności i uległości.

Postanawiamy zatem rozporządzić co następuje:

§ 1. Ustanawiamy dla Naszych Królestw Galicji i Lodomwerji cztery stany, mianowicie stan duchowieństwa, stan magnatów, stan rycerski i miasta królewskie.
§ 2. Stan duchowieństwa obejmuje galicyjskich arcybiskupów, biskupów, opatów, tych infułatów na których prośbę przywileje stanowe przyznamy, i teraźniejsze kapituły katedralne. Stan magnatów obejmuje posiadających indygenat książąt, hrabiów i baronów. Do stanu rycerskiego należą: szlachta krajowa, która swoje szlacheckie pochodzenie wykazała według przepisu wydanego w patencie z 20 stycznia 1782 roku i w terminie wówczas wyznaczonym immatrykulacje uzyskała, dalej ci, co przez Nas lub przez przodków Naszych stan rycerski został nadany, wreszcie ci, co należą do rycerskiego stanu całego królestwa Naszego, skoro tylko uzyskają indygenat w tych Królestwach i immatrykulację w generalnej metryce stanowej. Pomiędzy miastami na razie stolica Lwów przedstawia stan czwarty, dopóki nie uznamy za właściwe przyznać prawa stanowe większej liczbie miast królewskich
§ 3. Ponieważ Bukowina już patentem z dnia 14 marca 1787 roku co do konstytucji stanowej do Galicji została wcielona, przeto poprzestajemy najłaskawiej na tym wcieleniu i wydajemy w tej mierze następujące postanowienia.
§ 5. Zakres działania Stanów obejmuje wszystkie przedmioty tyczące się dobra tych Królestw, samych Stanów lub jednego Stanu, o ile od nich władza krajowa w tej mierze wyjaśnień zażąda, albo Stany z własnego popędu ujrzą się powołanymi wnioski lub przedstawienia publicznemu dobru służące wystosować do władzy krajowej, albo za jej pośrednictwem do Nas, w szczególności zaś utrzymywanie w ewidencji i rozkład podatków gruntowych i danin z niemi w związku stojących, według zasad przez Nas postanowionych i w przyszłości postanowionych się mających, zawiadywanie wojskowym dodatkiem kwaterowym i stanowym funduszem domestykalnym, nadawanie indygenatu, ustanowienie urzędników stanowych, propozycje co do miejsc fundacyjnych dla tych Królestw zastrzeżonych a osobnemi rozporządzeniami wskazanych, i utrzymanie w ewidencji metryki szlacheckiej.
§ 6. Ważniejsze sprawy będą załatwiane na zgromadzeniu sejmowem, dla spraw potocznych ustanowiony zostanie Wydział krajowy.
§ 7. Wydział krajowy składać się będzie z dwóch asesorów czyli deputatów z każdego z trzech pierwszych Stanów i jednego deputata z miasta Lwowa.
§ 8. Przewodniczenie i kierownictwo spraw tak na zgromadzeniach stanowych, jak i w Wydziale krajowym, poruczyliśmy prezydentowi krajowemu, zarządzając co potrzeba na wypadek przeszkody w tej mierze.
§ 9. Co do wskazanego w § 5. zakresu działania stanów stanowimy jeszcze co następuje:
  1. Depuitacje do Naszego Dworu wysyłane być mogą tylko za uprzednio od Nas uzyskanym zezwoleniem.
  2. Prawo nakładanie podatków zastrzegamy sobie w całej pełni. Jednakże postanowione rozpisanie pozostających w związku z podatkiem gruntowym ciężarów pieniądzach lub naturaljach podawać będziemy corocznie do wiadomości czterech Stanów w formie osobnych postulatów.
  3. Rozpisanie opłaty lub wezwanie do dobrowolnych ofiar na cel jakikolwiek zarządzone być może przez Stany tylko za Naszym zezwoleniem.
  4. Indygenat nadawać mogą Stany na Sejm zgromadzone z własnego wyboru tylko osobom, które już należą do stanu magnatów lub stanu rycerskiego Naszego cesarstwa.
  5. Taksy za indygenat ustanowiliśmy dla stanu magnatów w kwocie 2.000 zł reńskich, a dla stanu rycerskiego w kwocie 1.000 zł reńskich. Uiszczenie tych taks odbywać się ma zawsze w tej walucie, jaka w ogólności na spłatę taks do podatkowych kas wpływających przepisana będzie. Darowanie taksy nastąpić może tylko za Naszym zezwoleniem.
§ 10. Sejm w regule raz w rok zgromadza się, a dzień do tego przez Nas będzie oznaczony. Z ważnych powodów także oprócz zwyczajnego nastąpić może zwołanie stanów, jednakże tylko za Naszem zezwoleniem. Na złożone w Naszym imieniu oświadczenie gubernjum, że Sejm jest zamknięty, zgromadzenie natychmiast rozejść się winno.
§ 11. Ciału stanowemu wyznacza się lwowski sąd szlachecki jako forum privilegiatum.
§ 12. Na znak Naszej szczególnej łaski przyznajemy Stanom tych Królestw, posiadającym prawo zasiadania z głosem, uniformy stanowe w kolorach herbu krajowego.


Powtórne ufundowanie Uniwersytetu lwowskiego.

Uniwersytet we Lwowie, założony na mocy dyplomu Józefa II z dnia 21 października 1784 r. przestał istnieć z końcem 1805 roku, zastąpiony przez Lyceum lwowskie. Wskrzeszono go w roku1817 z obawy, że młodzież galicyjska będzie się udawać do kwitnącego Uniwersytetu w Wilnie lub do organizującego się uniwersytetu warszawskiego.

Dyplom erekcyjny Franciszka II.
(Finkel i Starzyński - Historya Uniwersytetu lwowskiego Lwów 1894)

Rozpowszechnienie i udoskonalenie nauk, możny ich wpływ na dobro i pomyślność ludów, zamiar dania Naszemu Królestwu Galicji i Lodomerji dowodu Naszej monarszej troskliwości i łaski, oto przyczyny, które Nas pobudziły do założenia we Lwowie, stolicy tego królestwa, szkoły wyższej. Zarządziwszy już, co konieczne w sprawie utrzymania nauczycieli i pokrycia innych wydatków, raczymy łaskawie, niniejszym dyplomem, rozkazać co następuje:

Po pierwsze, istniejące obecnie w galicyjskiem mieście stołecznem Lwowie lyceum podnosimy do rzędu szkoły wyższej, czyli uniwersytetu, który winien objąć studjum teologiczne, prawne, lekarsko – chirurgiczne i filozoficzne oraz gimnazjum pierwszej klasy, a z których studjum teologiczne, prawne i filozoficzne tworzyć winny pod przewodnictwem dyrektorów studjum, własne fakultety (wydziały).
Po drugie, Uniwersytet lwowski, w tym charakterze, winien być uważany i traktowany na równi z innymi uniwersytetami Naszych państw i krajów i tak samo jak inne uniwersytety podlegać kierownictwu Naszego politycznego urzędu krajowego i od niego zależeć.
Po trzecie, zezwalamy miłościwie, aby Uniwersytet lwowski nosił nazwę Universitas Franciscea.


Wypaczenia sądownictwa w Galicji, jako środek podtrzymywania antagonizmu pomiędzy dworem a włościanami.

( Meciszewski Hilary – Listy galicyjskie. Zeszyt I. Supraśl 1843)

W Galicji inna jest sprawiedliwość dla szlachcica, inna dla mieszczanina, a inna znowu dla chłopa lub żyda i stąd wypływa, że gdy do przybytku sprawiedliwości prowadzą cztery różne od siebie gościńce, a zawsze jeden dłuższy od drugiego. Gdy na każdym z osobna postanowione są oddzielne opłaty i taksy powiększające się w miarę stanowiska osób, dla których przejazdu są przeznaczone, możny, bogaty, mający czas i sposobność jazdy, jeździ po wszystkich i wszystkiemi do celu dojedzie, przeciwnie zaś ubogi i żyjący z czasu swego, woli znieść krzywdę praw własnych, aniżeli po otrzymaniu sprawiedliwości puszczać się na nieznaną dla siebie, długą i kosztowna drogę. Stąd zaś wypływa dalej, że w Galicji dzisiejszej postać rzeczy pod względem wymiaru sprawiedliwości, jest ta sama, co była w dawnej Polsce, z tą tylko różnicą, że co dawniej sądzili w różnych sądach obywatele krajowi i sędziowie niepłatni, dziś sądzą w tych samych sądach urzędnicy płatni, po większej części krajowi obcy, bo Niemcy, że co dawniej każdy mógł w sądach bronić się i stawać osobiście, dziś bronić się inaczej nie może, tylko przez uprzywilejowanych do tego adwokatów.

Oprócz nader rzadkich wyjątków, chłopi w Galicji sądzą się nie u wójtów, nie u justycytarjuszów (justycytarjusze, zwani również mandatarjuszami, byli to urzędnicy sądowi partymonjalni, pierwotnie zależni od właścicieli wsi, ale od roku 1787, na mocy patentu cesarza Józefa II,, uniezależnieni faktycznie od właścicieli wsi, natomiast uzależnieni od władz administracyjnych, w pierwszym rzędzie od władzy cyrkułowej), nie w magistratach i nie w forum (forum nobilium – sąd specjalny dla stanu szlacheckiego), ale się sądzą z wszystkimi i o wszystko, w instancjach tzw. politycznych (politische Stellen), a więc sądzą się w pierwszej instancji w dominium (tzn. we dworze), w drugiej instancji w cyrkule (tzn. w urzędzie cyrkułowym, inaczej obwodowym, instancji polityczno-administracyjnej), w drodze rekursu – w gubernium (tzn. w urzędzie gubernjalnym we Lwowie, głównej instancji administracyjno-krajowej), w drodze zaś kasacji – w Wiedniu, gdzie do tego ustanowiona jest osobna instancja dworska (Hofgstelle). Chłopi ci wreszcie, którzy na drodze sądowej sądzeni by być powinni wedle prawa cywilnego, na drodze politycznej i takiej jak ją wyżej wskazałem, sądzeni są zawsze według praw administracyjno – politycznych, czyli jak je tu nazywają – patentów.

Na utrzymanie podobnie wypaczonego stanu rzeczy, oprócz tysiąca przyczyn osobistych i lokalnych wpływają jeszcze głównie: raz polityka rządu, drugi raz interes własny 40.000 urzędników administracyjnych w Galicji. Co do pierwszej - starożytne axioma divide et impera nigdzie może na całym świecie nie praktykuje się na tak powszechną i ogromna skalę, jak w Galicji, w postępowaniu zwłaszcza rządu przy regulowaniu stosunków między dziedzicem a poddanym. Niezliczona liczba dowodów przemawia za tą prawdą, że polityką rządu galicyjskiego jest utrzymanie i rozprzestrzenienie, jak nawiększe być może, naturalnej a i tak już dosyć wielkiej schizmy ( rozdźwięku, rozłamu) pomiędzy stanem, szlacheckim, a zatem posiadaczy dóbr, a stanem włościan, czyli poddanymi. W żadnym może innym kraju nie dawaną jest tak chętnie otucha narzekaniom, skargom i tysiącznym pretensjom włościan naprzeciw panów. Nigdzie władze krajowe nie prowokują tych skarg i pretensji tak jawnie, i nigdzie tez zapewne pomiędzy właścicielami dóbr, a ich poddany i nie ma tyle kontrowers i procesów (politycznych, nie sądowych), ile w Galicji. To co tu i ówdzie na usprawiedliwienie tej nadzwyczajnej przystępności władz wszelkich dla chłopa usłyszeć można, głównie zaś, że na tej drodze rząd tylko ma na widoku dopełnienie własnej powinności i zasłonienie poddanego przeciw domniemanym uciemiężeniem jego pana, jest tylko pozorem, filantropicznym puklerzem, za którym schowane są głębsze cele, nie zawsze i nie wszędzie objawionemi być mogące.


Położenie Galicji w ostatnich latach panowania Ferdynanda II.

(Obecny stan Galicji 1843)

Znany jest powszechnie system edukacji austrjackiej, opierający się głównie na tej zasadzie: wiele i długo uczyć, a nic nie nauczyć. Zasada ta, zastosowana do Galicji, tem płodniejsze dla rządu wydać musi skutki, że w Gaicji żaden przedmiot nie jest wykładany po polsku. Dzieci przychodzące do szkół, nie znając gramatykalnie ojczystego języka, muszą uczyć się wszystkiego w niemieckim i to z książek przez rząd przepisanych – innych czytać nie wolno – profesorowie nawet z dozwolonych tylko przez rząd wykład czynić obowiązani. Całe więc nauki odbywa młodzież machinalnie, zapomina je po opuszczeniu ławy szkolnej, i nic nie umiejąc, wpada w zarozumienie o swej mądrości, niby przez 16 lat nauki nabytej. Oprócz tej niedogodności godności – wykładów w obcym języki i wpajaniu w młodzież zasad przyjaznych widokom rządu – jest jeszcze inna, pochodząca z zachowania w szkołach różnicy stanów. W Galicji żaden nauczyciel nie śmie ucznia szlachcica zawołać, bez dodania mu tytułu nobilis, comes, baro, eques. Ta różnica kast, wpajana od dzieciństwa, utwierdzona jest tem więcej po wyjściu ze szkół, gdy stan szlachecki przypominany jest na każdym kroku. W Austrji bowiem inne są sądy, inne taksy, inny papier stemplowy dla szlachcica i nieszlachcica.

W Galicji zatem władza wykonawcza ściśle złączona z władzą administracyjną, a ta jest w ręku cesarza, czyli, ponieważ teraźniejszy cesarz Ferdynand nie ma zdrowych zmysłów – w ręku jego urzędników przybocznych. Od nich spływa w delegacji na gubernatora Galicji, a od tego na cała czterdziesto-tysięczną armję urzędników, przysyłanych po największej części z Czech, Morawji, Śląska, Tyrolu, Styrji i Austrji, na ludzi zatem nie związanych żadnym uczuciem, żadnym interesem narodowym i przychodzących z tem wyobrażeniem, że naród galicyjski – nie wiedzą bowiem, że to naród polski – jest dziki, anarchiczny i buntowniczy. Pozostając w Galicji urzędnicy ci są wierni rządowi, który ich proteguje, który ich – jak się wyrażają – karmi, i daje sposób na utuczenie się nawet. Chaos bowiem administracyjny pozostawia szerokie pole samowładności, przekupstwa ta zręcznie umiejącemu się zakryć, iż nie prędko postrzec je można.

W czasie rewolucji listopadowej, rząd austrjacki niby obojętnem, niby przychylnym okiem patrzał na uchodzącą tysiącami do szeregów narodowych młodzież, na zbieranie i przesyłanie funduszów do rządu narodowego, bo wiedział dobrze, iż stawiane przeszkody mogłyby głowy niespokojne, jak je nazywano, do czegoś gorszego pobudzić. Z drugiej strony, wiedząc dokładnie, jaki jest kierunek rewolucji listopadowej, przewidywał jej skutki. Dosyć mu przeto było zabezpieczyć sobie wpływ na komitet lwowski, na wpół tajnie, a na wół jawnie istniejący, i złożony z ludzi, którzy uroiwszy sobie, iż Austrja niechętnie przystąpiwszy do rozbioru Polski, sprzyja jej powstaniu i gotowa siłą je wesprzeć – zwierzali się we wszystkiem ówczesnemu gubernatorowi.

Po zakończonej rewolucji, kiedy Mikołaj z największą dzikością prześladował, niby zwyciężonych – rząd austrjacki zaraz w październiku udzielił amnestję wszystkim Galicjanom mającym udział w powstaniu, a chcąc swą łaskawość tem dotykalniej okazać, wydał rozporządzenie, mocą którego zalegającym podatki, a było tych zaległości do kilku miljonów – połowa miała być zupełnie darowaną, jeżeliby druga połowę do końca roku złożyli do skarbu. Wielu uważało to za łaskę, co było istotnie wybiegiem finansowym. Przekupstwo bowiem urzędników do tego stopnia zwolniło pobór podatków, iż rząd nie wiedział już możliwości ściągnienia onych, nawet przy zniszczeniu całkowitem szlachty prze wywłaszczenie jej za podatki. Wywłaszczenie to zresztą przy udawanej łagodności rządu byłoby źle odbijało. Wolał przeto darować połowę tego, czego nie miał, aby przynajmniej drugą wziąść połowę, a szlachta, aby skorzystać z tej łaski rządu, pozaciągała długi lichwiarskie, które ją prawie na równi z wywłaszczeniem postawiły.

Lecz obudzone rewolucją listopadową uczucia narodowe poczęły rząd niepokoić, nasamprzód pomyślał on o zmianie gubernatora, gdyż w ówczesnym mało widział energji. Tym końcem przysłany został Arcyksiążę Ferdynand d’Este, wychowany w przewrotności włosko – austrjackiej imający zawiść ku Polakom jeszcze od bitwy raszyńskiej. Posłannictwo jego jest dwojakiego rodzaju: przywiązać do rządu szlachtę, wydając dla niej wieczory i bale, a z drugiej strony przytłumić myśl narodową.

Pierwsza misja nieźle mu się udawała. Dobroduszna szlachta, przyzwyczajona upatrywać dobre chęci w rządzie austrjackim i spodziewając się jakoweś ulgi, gdy członek familji panującej sam przekona się o stanie kraju, cisnęła się hurmem do złożenia Ferdynandowi hołdu. Byli i tacy, choć w małej liczbie, którzy prawdziwie przywiązani do rządu austrjackiego, ubiegali się choćby o jedno słówko, o jedno spojrzenie, o jeden uśmiech tej dostojnej osoby. Pierwsi już dziś wszyscy opuścili dwór Arcyksięcia, drudzy pozostali wierni, nie przestają się płaszczyć, a co gorsza, aby o swojem przywiązaniu tem więcej przekonać, gotowi są donieść rządowi o wszystkiem coby dla niego, a tem samym i dla siebie, groźnem być widzieli.

Drugiego rodzaju misja była daleko ważniejsza, i spełniana jest o ile można najgorliwiej, Galicja od lat 10-ciu zostaje niejako w stanie oblężenia. Po całym kraju widzieć można przeciągających urzędników w asystencji wojskowej, zatrzymujących podróżnych, napadających po nocy domy, wywłóczących kobiety z łóżek, przestraszających dzieci za najmniejszym podejrzeniem, za napłonniejszą denucjacją szpiegów, a których dotąd pozostała nieprzeliczona liczba, zabierających najspokojniejszych mieszkańców, właścicieli ziemskich, księży, włościan, urzędników i wojskowych nawet, i ciągnących w kajdanach do Lwowa, na sąd.


Zabór pruski do roku 1830.

Patent okupacyjny Fryderyka Wilhelma III.

(Gesetzsammlung für die Königl. Preussiaschen Staaten, 1815)
Wiedeń dnia 15 maja 1815 r.

Na mocy ugody zawartej z państwami, które w Kongresie wiedeńskim brały udział, niektóre z naszych dawniejszych posiadłości polskich do państw naszych wróciły. Posiadłości te składają się z części nabytków pruskich z roku 1772 przyłączonej do Księstwa warszawskiego, z miasta Torunia wraz z okręgiem. Świeżo w dzisiejszym departamencie poznańskim utworzonym, z wyjątkiem części powiatu powidzkiego i pyzdrskiego, i części kaliskiego departamentu. Sięgającego aż po rzekę Prosnę, z wyłączeniem miasta i powiatu tej nazwy.

Od ziem tych wraca powiat chełmiński i michałowski. W granicach z roku 1772, a następnie miasto Toruń wraz z jego nowo oznaczonym okręgiem do Naszej prowincji Prus Zachodnich, do których także lewy brzeg Wisły, wszakże tylko okolice bezpośrednio do rzeki przyległe i niziny jego, się przyłączają.

Zato łączymy resztę ziem, do których przyłączamy z Prus Zachodnich dzisiejszy powiat kamieński i wałecki, jako byłe części obwodu noteckiego, w osobną prowincję, i takową pod nazwą Wielkiego Księstwa Poznańskiego posiadać będziemy. Przybieramy także tytuł Wielkiego Księcia Poznańskiego, jako też herb prowincji do naszego herbu królewskiego.


Odezwa Fryderyka Wilhelma III.

(Gazeta Poznańska, Nr 46/46 1815 rok. Poznań 1815r.)
Wiedeń dnia 15 maja 1815r.

Mieszkańcy Wielkiego Księstwa Poznańskiego! Gdy przez dzisiejszy patent objęcia kraju wprowadziłem na nowo w starożytny związek część zwróconych Mojemu Państwu powiatów Księstwa Warszawskiego, które dawniej do Prus należały umyśliłem ustalić również i Wasze stosunki, i Wy także otrzymaliście nową ojczyznę, a z nią razem i dowód, jak wiele cenię Wasze do niej przywiązanie. Będziecie wcieleni do Mojej Monarchji bez ubliżenia waszej narodowości. Będziecie uczestnikami konstytucji, którą wiernym Moim poddanym udzielić zamyślam, i otrzymacie, równie jak inne prowincje Mojego państwa, rząd prowincjonalny.

Wasza religja zostanie zachowana i przedsięwzięte będą środki do utrzymania duchownych w miarę ich dostojeństw. Wasze osobiste prawa i Wasze własności wracają pod opiekę ustaw, względem których i Wy później przyzywani będziecie do naradzania się.

Wasz język ma być używany obok niemieckiego we wszystkich publicznych sprawach, a każdemu z Was, w miarę zdolności jego, otwarty będzie przystęp do publicznych urzędów Wielkiego Księstwa równie jak do wszelkich urzędów i dostojeństw Mojego Państwa Mojego Państwa.

Zrodzony między Wami namiestnik Mój, wśród Was ma rezydować. Będzie on Mnie uwiadamiał o Waszych życzeniach i potrzebach, a Was nawzajem i zamiarach Mojego rządu.

Wasz współobywatel, mój naczelny Prezes (Zerboni di Spozetti, urodzony w Wielkim Księstwie Poznańskiem, właściciel majątku Rąbczyn pod Węgrówcem) organizować będzie Wielkie Księstwo podług odebranych odemnie instrukcji i zarządzać niem we wszelkich oddziałach aż do uzupełnienia organizacji. Ma on w tej okoliczności używać mężów między Wami kształconych, ile ich do tego uspasabiają ich wiadomości i zaufanie Wasze. Po ukończeniu organizacji nastąpią wszędzie urzędnicze stosunki, powszechnie przepisane.

Mocną i stałą jest wola moja, aby przeszłość oddaną była zupełne zapomnieniu. Moje starania zupełnie do przyszłości należą. W niej spodziewam się znaleźć środki, abym ten kraj, nad swoją możność wysilony i głęboko wyczerpany, wprowadził raz jeszcze na drogę dobrego bytu.

Wasze doświadczenia Was nauczyły. Ufam z pewnością, że sami to wszystko uznacie.

Książę Hardenberg
Fryderyk Wilhelm


Rota przysięgi królowi pruskiemu jako Wielkiemu Księciu Poznańskiemu.

(Cieszkowski, Zusammenstallung von Staats und Volkerrechtlichen Urkunden etc. 1849)

Uznaję Jego Królewską Mość Króla Pruskiego za jedynie prawowitego władcę tego kraju, a tę część Polski na mocy Kongresu wiedeńskiego królewsko-pruskiemu domowi przypadłą, za ojczyznę moją, której obowiązanym i gotowym się czynię bronić krwią własną przeciw każdemu i w każdych warunkach i okolicznościach.


Mowa Namiestnika Ks. Antoniego Radziwiłła w czasie składania hołdu przez Stany poznańskie.

(Mowa J. O. Księcia JMci Radziwiłła, namiestnika króla etc. Poznań 1866)
Poznań dnia 3 sierpnia 1866 r.

W skutek tych układów ogólnych, przez Europę całą zawarowanych Wy, mieszkańcy Wielkiego Księstwa Poznańskiego, macie składać część osobną, lecz nieoddzielną monarchji pruskiej i los wasz z jej losem będzie połączony. Już nie pozostaje czynić innych kombinacji nad te, które jednomyślną zgodą, jako jedynie zgadzająca się z interesem powszechnym, uznała i onych dokonała. Odrzućmy niebezpieczne łudzenie się, które od rzeczywistości odwodzą, i czerniąc ją, przeinaczają oną. Łudzenie się, które w miejsce prawdy próżne i uwodzące wystawiają pozory. Dzielność rozsądku wyjawia się na uważaniu rzeczy tak, jak są, a dzielność charakteru na poddaniu się temu, co niezwalczone okoliczności nakazują.

Mądrość radzi, interes narodowy wymaga, powinność każe, ażebyście, mieszkańcy Wielkiego Księstwa Poznańskiego, zastanowili się nad pożytkami, które nam zabezpiecza nowy porządek rzeczy, wśród was i dla was zaprowadzony, abyście przejęci temi korzyściami, czuli razem obowiązki, które nawzajem za sobą po was wyciągają i przekonali się, że ściśle jedynie onych zachowanie jedynie ustalić i zabezpieczyć może szczęśliwość waszą. Wezwany przez Króla, Pana naszego miłościwego, na zaszczytną godność zastępowania go wśród was, przekładania mu waszych potrzeb i obznajmiania wam z jego dobrodziejstwy, nie mogę lepiej rozpocząć moich stosunków z wami, jak zwracając waszą uwagę na korzyści, które przyrzeczenie króla wam zaręczają, i na te, które zamiary i jego widoki ojcowskie, wyższe nad obietnice, każą wam oczekiwać.

Kochaliście wolność – Prusy zawsze ją szanowały. Mało też jest krajów, któreby się wyższym stopniem wolności cywilnej chlubić mogły, a ta ma przez konstytucję zostać ustanowioną i zagwarantowaną, do której ułożenia wielkomyślny monarcha poddanych państwa swojego zwołuje. Gdzież odwieczne to i święte prawidło, że królowie są dla ludów, a nie ludy dla królów, kiedykolwiek było jawniej jak w Prusach przyznane? Gdzie wyżej szanowane i w prawach krajowych więcej wydane? Nie dla czego innego zapewne, jak tylko dlatego, że było głęboko wyryte w sercach tego państwa monarchów, że im wszystkie wewnętrzne czucia ożywiało.

Otrzymaliście wreszcie z dziejów waszych poprzednich znamiona indywidualne. Stosując one do waszego nowego politycznego bytu, nie możecie nie pragnąć onych zachowania. Ta zwierzchnia postać, która jest wam właściwa, zasadza się na waszym języku, waszych zwyczajach i waszych obyczajach. Zachowacie te pociągi wam drogie, ponieważ są ojców waszych. Familja nowa, która was wśród siebie przyjmuje, zostawia wam one. Powinniście coraz więcej sercem i czuciem być członkami nowej monarchji i będziecie mogli nimi się stać bez starty i zatarcia waszego pochodzenia i dawnego bytu. Znacie świętość przysięgi, znacie i świętość z niej wypływających obowiązków. Wzywam was do tej, którą macie dziś wykonać najlepszemu z królów. Złóżcie ją ze szczerością, zachowajcie ją niezmiennie i zawierzcie, że ojcowska jego opieka nad wami nigdy was odstępować nie będzie.


Reskrypt pruskiego ministerjum oświaty we sprawie języka polskiego w szkołach.

(Skórzewski Stanisław, Najważniejsze prawa tyczące się Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Poznań 1861)
Berlin dnia 23 grudnia 1822 r.

Co się tyczy rozpowszechniania języka niemieckiego, to nasamprzód o to chodzi, aby jasno wiedzieć, co w tym względzie czynić można i trzeba. Czy tylko dążyć do tego, aby ludność polska tamtej prowincji język niemiecki w ogólności rozumiała, albo czy zamiar powziąć, cały naród wprawdzie powoli i nieznacznie, ale niemniej przeto o ile możności najzupełniej zgermanizować. Podług sądu ministerstwa, tylko pierwsze jest potrzebne i wykonalne, drugie zaś odradza się i jest niewykonalne. Albowiem, żeby być zupełnie dobrymi poddanymi i żeby w korzyściach instytucyj państwa uczestniczyć, jest wprawdzie dla Polaków pożądaną rzeczą, iżby język krajowy i urzędowy rozumieli i w nim tłumaczyć się umieli, niekonieczną zaś jest rzeczą, aby dla tego swój język plemienny zaniechać lub choć trochę mniej cenić mieli. Posiadanie dwóch języków bynajmniej za niekorzyść, owszem za korzyść poczytanem być może, ponieważ zwykle większej biegłości władz rozumowych i łatwiejszej pojętności skutkiem bywa.

Ale nawet, choćby się jako pożądaną rzecz uważać chciało, aby używanie języka polskiego powoli ścieśnić i tym sposobem lud wynarodowić, to przecież każdy krok wprost zmierzający do jawnego tępienia ich języka, zamiast do celu zbliżyć, oddalałby tylko od niego. Religja i język są najdroższymi świętościami narodu, w których jego sposób myślenia i pojmowania jest zawartym. Każda zwierzchność, która je uznaje, szanuje i broni, może pewna być, że zjedna sobie serca poddanych, która zaś obojętność względem nich okazuje, lub nawet zamachów na nie się dopuszcza, ta jątrzy i bezcześci naród i sposobi sobie niewiernych i złych poddanych. Gdyby zaś kto chciał może rozumieć, że do kształcenia narodu polskiego przyczyniłoby się bardzo germanizowanie go przynajmniej co do języka, ten byłby w wielkim błędzie. Wykształcenie pojedynczego człowieka i narodu może tylko za pomocą mowy ojczystej być dokonanem. Tylko w tej mowie, z pomocą której człowiek myśli, jest także jego sposób widzenie i pojmowania, a więc najistotniejszy i najżywotniejszy żywioł jego kształcenia złożony, w innych językach może wiele się nauczyć i wiele sobie uskarbić, jednak to, co umie i rozumie, umie i rozumie tylko w jednej mowie, i to w tej, którą myśli, zatem zwyczajnie w mowie ojczystej. Tę chcieć mu wziąć, z nią cały sposób zapatrywania się, a natomiast chcieć sztucznie wszczepić w niego inną, obcą, byłoby zupełnie przewrotną drogą kształcenia nawet pojedynczego człowieka, cóż dopiero całego narodu, chociażby ten nie posiadał tak bogatego, odrębnie wykształconego i gramatycznie wykończonego języka, jakim wiadomo, jest język polski. Chcąc o kształcenie narodu polskiego z dobrym skutkiem się starać to najpewniejszym do tego środkiem jest ojczysty jego język. Interes zaś rządu dostatecznie zapewnionym będzie, jeżeli tylko język niemiecki jako przedmiot nauki w każdej polskiej szkole zaprowadzonym będzie i jeżeli tego doglądać się będzie, aby dzieci przed opuszczeniem szkół wprawy w nim nabyły.


Rzeczpospolita Krakowska.

Utworzenie Rzeczypospolitej Krakowskiej.

Traktat dodatkowy austrjacko – prusko - rosyjski.

(Martens, Recueil des traites et conventions conclus par la Russe etc.T. III. St. Petersburg 1876)
Wiedeń dnia 3 maja 1815 r.

W imię Przenajświętszej i Nierozdzielnej Trójcy! J. C. M. Cesarz Wszechrosji, J. C. M. Cesarz Austrji, J. K. M. Król Pruski, pragnąc zastosować artykuł ich odnośnych układów, dotyczący nautralności i niepodległości miasta Krakowa i jego obszaru, dla wykonania ich pod względem wielkodusznych zamiarów, mianowali (pełnomocników), którzy po wymianie swych pełnomocnictw, uznanych za ważne i we właściwej formie wygotowane, ułożyli, podpisali i zatwierdzili artykuły następujące:

Art. I. Miasto Kraków wraz z jego obszarem będzie uważane po wsze czasy za miasto wolne, niepodległe i ściśle neutralne, pozostające pod opieką trzech wysokich stron umawiających się.
Art. IV. Trzy Dwory (umawiające się) zobowiązują się same szanować oraz zniewolić inne strony do szanowania neutralności wolnego miasta Krakowa i jego obszaru. Żadna siła zbrojna nie będzie mogła nigdy i pod żadnym pozorem być tam wprowadzona. Odwrotnie, jest rzeczą zrozumiałą i wyraźnie ułożoną, że w wolnym mieście Krakowie i na jego obszarze nie może być żadne schronienie czy udzielona opieka zbiegom (politycznym), dezerterom lub osobnikom poszukiwanym przez prawo przynależnym do kraju jednego czy drugiego z trzech układających się mocarstw, oraz że na żądanie wydania, które może być uczynione przez właściwe władze, osobnicy tacy będą bez zwłoki aresztowani i pod należytą eskortą wydani straży, która będzie przeznaczona dla ich przejęcia na granicy.
Art. VII. Trzy Dwory, zatwierdziwszy konstytucję, którą winne się rządzić wolne miasto Kraków wraz ze swym obszarem, a która zostaje przyłączona, jako część nierozdzielna, do artykułów niniejszych, biorą tę konstytucje pod swoją gwarancję. Zobowiązują się (trzy Dwory) pozatem delegować, każdy ze swej strony, po jednym komisarzu, który uda się do Krakowa w celu zgodnej współpracy z komitetem tymczasowym miejscowym, złożonym z osób wybranych z pośród urzędników publicznych, bądź z grona osób powszechnie znanych. Każde z trzech mocarstw wybierze w tym celu kandydata z pośród trzech klas szlachty, duchowieństwa i mieszczaństwa. Przewodnictwo tego komitety spoczywać będzie kolejno, w rękach komisarza jednego z trzech Dworów. Komitet ten będzie się zajmować rozszerzaniem rzeczonych podstaw konstytucyjnych i ich zastosowaniem.
Art. XI. Komisja (specjalna) ureguluje na obszarach duchownych i skarbowych prawa własności i należności (dzierżawnych) włościan, a to w sposób najbardziej przyczyniający się do podniesienia i polepszenia stanu tych ostatnich.
Art. XVII. Że zaś juryzdykcja duchowna biskupstwa krakowskiego nie może się zupełnie rozciągać na terytorja austrjackie i pruskie przeto prawo mianowania biskupa krakowskiego zostaje zarezerwowane bezpośrednio dla J. C. M. Cesarz Wszechrosji, który tym razem dokona mianowania według swego wyboru. W przyszłości kapituła i senat (krakowski) mieć będą prawo przedstawiania każde po dwóch kandydatów, z pośród których J. C. Mość wybierz swego biskupa.


Konstytucja Wolnego Miasta Krakowa.

(Dziennik rozporządzeń rządowych Wolnego, Niepodległego i ściśle Neutralnego Miasta Krakowa i jego Okręgu. Kraków 1818).
Kraków dnia 11 września 1818 r.

Art. I. Religia katolicka apostolska, rzymska (wyznawana od większej części mieszkańców Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu), utrzymuje się jako religia kraju, będzie zawsze przedmiotem szczególnych starań Rządu, nie uwłaczając w niczem wolności innych wyznań chrześcijańskich, które wszystkie bez żadnego wyłączenia będą mogły być wyznawanemi wolno i publicznie pod opieką Rządu.
Art. III. Prawa teraźniejsze rolników będą utrzymywane. Każdemu wieśniakowi wolno jest przenieść osobę swoją, równie jak swoją własność, wedle form ustawami przepisanych. Stosunki włościanina względem właściciela gruntu stanowi umowa bądź domniemana, bądź wyraźna. Równie pierwsza jak druga ściśle zachowaną być powinna. Względem ziemi onemu do uprawiania użyczonej, uważać go należy jako dzierżawcę, opłacającego dzierżawę swoją bądźto pieniędzmi, bądź ziemiopłodami, bądź tez posługami osobistemi. Równie właścicielowi jak dzierżawcy wolno jest zrzec się umowy domniemanej i zawrzeć nowe umowy. Każdy rolnik ma niezaprzeczoną zdolność używania wszelkich praw cywilnych i politycznych, bądź czynnych (actifs) bądź biernych (passifs) jeżeli posiada własności przez Konstytucje żądane. W obliczu prawa wszyscy obywatele są równi i wszyscy zostają pod równą onegoż opieką, bez żadnej różnicy stanów lub kondycyj. Prawo także opiekuje się cudzoziemcami, którzy mieszkają i mieszkać będą w Wolnym Mieście Krakowie i jego okręgu, wyjąwszy ludzi spod broni uszłych, lub od prawa ściganych, którzy są zbiegami.
Art. IV. Rząd Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu zostaje w Senacie, łożonym z dwunastu członków nazwanych senatorami i jednego prezesa. Senat sprawuje w całej rozciągłości władzę wykonawczą. Wszelka władza wykonująca lub administracyjna od niego tylko pochodzić może.
Art. V. Dziewięciu senatorów, licząc w to prezesa będzie wybranych od Zgromadzenia Reprezentantów. Czterech zaś wybranych zostanie przez Kapitułę i Uniwersytet, a których każda ma prawo mianować z pomiędzy siebie po dwóch członków do zasiadania w Senacie. Jednego dożywotnie, drugiego do czasu. Każdy obywatel Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu posiadający własności i warunki art. 19 Konstytucji przypisane, może się podać na kandydata na urząd senatora lub prezesa do deputacji sejmowej w tym zamiarze wybranej.
Art. VI. Sześciu senatorów będzie dożywotnich, Prezes Senatu pozostanie w urzędowaniu przez lat trzy, lecz może być na nowo obranym, również jak senatorowie. Połowa senatorów czasowych wyjdzie w każdym roku z Senatu, zostawując miejsce nowo obranym. Senatorowie czasowi delegowani od Kapituły i Uniwersytetu zmieniać się corocznie będą. Z pomiędzy czterech pozostałych senatorów czasowych jeden tylko corocznie wychodzić będzie, z kolei wiekiem ustanowionej.
Art. VII. Członki duchowieństwa świeckiego i Uniwersytetu, równie jak właściciele ziemi, domów lub jakich bądź innych dóbr nieruchomych, jeżeli opłacają pięćdziesiąt złotych polskich podatku gruntowego entreprenerowie fabryk lub rękodzielniów, kupcy hurtowi i wszyscy zapisani za członków giełdy albo kongregacji kupieckiej, artyści w pięknych sztukach celujący, to jest znakomici z talentów, znajomości lub użytecznych wynalazków i przysług poczynionych handlowi lub sztukom, profesorowie szkół publicznych, nauczyciele lub inne osoby trudniące się instrukcją publiczną jak tylko dojdą do pełnoletności ustawami przepisanej, mieć będą prawo polityczne obieralności. Będą także mogli być obieranemi jeżeli dodatkowo dopełnia warunków artykułem 19 Konstytucji oznaczonych (art. 19 oznaczał nowe warunki nadające bierne prawo wyborcze do Senatu z początkiem 7-go roku od dnia ogłoszenia niniejszej Konstytucji, to jest z dniem 11 września 1824 roku).

Rolnikom nie mającym jeszcze nabytej własności gruntowej wolno będzie przed nabyciem onej posyłać do Zgromadzeń Gminnych z każdej wsi, obejmujących więcej niż dziesięć domów wieśniaczych jednego chrześcijanina z pośród siebie wybranego, który w imieniu swoich współmieszkańców sprawować będzie prawo polityczne obieralności. Wolność ta jednak służyć będzie jedynie mieszkańcom takiej włości, w którejby nie był żaden obywatel prawa tego używający.

Art. X. W miesiącu grudniu każdego roku, poczynając od pierwszego poniedziałku w tymże miesiącu, będzie Zgromadzenie Reprezentantów, które dłużej niż cztery tygodnie (po odciągnieniu dni świąt), to jest nad dwadzieścia cztery posiedzeń, trwać nie będzie mogło. Zgromadzenie to sprawować będzie wszystkie własności władzy prawodawczej, roztrząsać rachunki roczne administracji publicznej i stanowić coroczny budżet. Rok finansowy zaczynać się będzie z dniem pierwszym czerwca, a kończyć z dniem ostatnim maja następnego roku. Zgromadzenie Reprezentantów wybierać będzie członków Senatu wedle artykułu organicznego, tym końcem postanowionego. Obierać będzie także sędziów.
Art. XI. Zgromadzenie Reprezentantów składać się będzie:
  1. Z deputowanych od gmin, z których każda obierze jednego.
  2. Z trzech członków delegowanych od Senatu.
  3. Z trzech prałatów delegowanych od Kapituły.
  4. Z trzech doktorów fakultetów delegowanych od Uniwersytetu.
  5. Z sześciu urzędników pojednawczych w urzędowaniu będących, wziętych z kolei wedle liczby porządkowej ich okręgów. Prezydujący w Zgromadzeniu wybranym będzie z pomiędzy trzech członków delegowanych od Senatu.
Art. XXII. Służba bezpieczeństwa wewnętrznego i policji odbywać się ma przez oddział dostateczny Milicji Municypalnej. Ten oddział będzie koleją zmieniany, i zostawać pod dowództwem oficera linjowego, który służywszy zaszczytnie, przyjmie ten rodzaj służby spokojnej. Będzie uzbrojoną i ubraną dostateczna liczba jezdnych żandarmów do zabezpieczenia dróg i wsi.
Art. XXIV. Wolność druku jest nietykalna, zacząwszy od dnia w którym kodeks kryminalny ogłoszonym zostanie. Żadne pismo nie będzie poprzednio musiało być podawane pod cenzurę. Kodeks kryminalny oznaczy pomiędzy nadużyciami druku te, które mają należeć do zbrodni lub przestępstw, i urządzi rozmaite stopnie kar. Autor lub tłumacz odpowiedzialny jest za wszystko, co się w imieniu jego drukuje. Za bezimiennego albo obcego autora, księgarz lub drukarz biorą na siebie odpowiedzialność.


Plan stopniowej inkorporacji Rzeczypospolitej Krakowskiej do Austrji.

Tajną tę umowę podpisał w imieniu Austrji kanclerz książę Metternich, w imieniu Rosji vicekanclerz hr. Nesselrode, zaś w imieniu Prus minister spraw zagranicznych Ancillon.

(Martens, Recueil de traites conventions conclus par la Russie etc T. IV. St. Petersburg 1878).
Berlin dnia 14/2 października 1835 r.

Doświadczenie wykazało, że istnienie Rzeczypospolitej Krakowskiej jest równie szkodliwe dla interesów materjalnych jej mieszkańców i dobrobytu (tego) kraju, jak i dla bezpieczeństwa państw sąsiednich, przeto gabinety Rosji, Austrji i Prus uznały, że jedynym środkiem, mogącym położyć kres niedogodnościom, jakie ten stan rzeczy wywołuje zarówno pod jednym, jak i pod drugim względem byłoby włączenie miasta i obszaru Krakowa do państw jednego z (trzech) mocarstw.

W wyniku czego ułożyły się one (to jest te trzy mocarstwa) zająć się odtąd sposobami zastosowania tego środka i zrealizowania go w taki sposób, aby z tego nie wynikły żadne poważne powikłania polityczne, nade wszystko zaś, aby inne mocarstwa, które podpisały akt (finalny) wiedeński, nie znalazły w takiem postępowaniu żadnego słusznego motywu dla zgłoszenia sprzeciwu.

Trzy (układające się) gabinety są przekonane, że cel ten zostanie osiągnięty, jeżeli złączenie obszaru i miasta Krakowa z państwami jednego z mocarstw opiekuńczych będzie wynikiem życzenia swobodnie wyrażonego przez tę Rzeczpospolitą, która sama domagać się będzie tej zmiany. Na wypadek tego kiedy takie życzenie zostanie im (trzem mocarstwom) formalnie wyrażone, trzy (układające się) dwory zgadzają się życzenie takie uwzględnić i są zgodne co do tego, że od tej chwili miasto Kraków i jego obszar będą przyłączone do państw Jego Cesarskiej i Królewskiej Apostolskiej Mości, z wyjątkiem sprostowań granicznych jakich wymagać będą granice Śląska pruskiego.

W oczekiwaniu czego trzy (układające się) Dwory tymczasowo są zgodne co do uchwał następujących:

  1. Celem zabezpieczenie, o ile to jest możliwe, interesów materjalnych rolnictwa, przemysłu i handlu Rzeczypospolitej Krakowskiej przez otwarcie mieszkańcom (Krakowa) rynków, które dotychczas były dla nich zamknięte oraz przy udzieleniu im ułatwień przy udawaniu się (na te rynki) i czynienia zakupów wedle ich (mieszkańców Krakowa) woli, Wolne Miasto Kraków zostanie skłonione do zwrócenia się z prośbą o przyjęcie do systemu handlowego Austrji. Takie przyjęcie doprowadzi w konsekwencji do rozciągnięcia kordonu celnego austrjackiego wzdłuż granic Rzeczypospolitej (Krakowskiej), co jednocześnie wytworzy środek nadzoru nad osobnikami przybywajcemi do Krakowa, bądź go opuszczającemi, oraz przeszkodzi raz na zawsze tajnemu wprowadzaniu (do Krakowa) tych pism podżegawczych i druków, które dotychczas mogły z taką łatwością tam się dostawać.
  2. Trzy (układające się) Dwory sprzeciwią się urzeczywistnieniu projektu, zapowiedzianego w Krakowie przed niedawnym czasem, dotyczącego utworzenia banku. Instytucja ta mogłaby się stać potężnym narzędziem czynu w rękach sprawców zaburzeń.
  3. Złączą one (trzy układające się Dwory) swoje wysiłki, celem niedopuszczenie wywierania w Krakowie, żadnego wpływu obcego, sprzecznego i ich (trzech dworów) widokami, i w tym zamiarze nie dozwolą one Rzeczypospolitej (Krakowskiej) uwierzytelniać poza jej granicami ani też przyjmować u siebie żadnych agentów dyplomatycznych, oprócz tych, którzy już są czynni.
  4. Gabinet wiedeński podejmie się pracy, która wykreśli drogę postępowania, zmierzającego do przygotowania stopniowego wykonanie planu wyżej ułożonego.


Skarga mieszkańców Krakowa do rady komisarzy państw opiekuńczych.

(Królikowski Ludwik, Memorjał historyczny i polityczny o stanie obecnym Wolnego Miasta Krakowa i jego okręgu etc. Paryż 1840)

Kiedy w roku 1815 darzyła świat pokojem obradująca Europa, kiedy stanowiła o losie tego małego kawałka ziemi, nie przewidywaliśmy zapewne, że wobec niezmienionych warunków naszego bytu ucisk nasz dojdzie do stopnia, że mu aż na podobnej drodze ulgi szukać wypadnie! Spokojni i mało wymagający, nie pragnący nigdy odgrywać głośnej roli na scenie świata, marzyliśmy wtedy o używaniu cichego szczęścia i wszystko nas upoważniało do takiego marzenia! Gwarancja całej Europy, protekcja trzech najpotężniejszych mocarstw, instytucje liberalne, okupowane gdzie indziej krwi potokami, zapewniony każdemu ścisły i niepodległy wymiar sprawiedliwości, wskazane nareszcie i ze wszystkich stron otwarte, liczne drogi i obfite źródła zarobkowania. 25 lat zaledwie ubiegło, a znikła pomiędzy nami nawet pamięć snu tego. Zajęła jego miejsce okropna, smutna rzeczywistość, i przyszliśmy dziś już do tego stopnia nędzy, że zazdrościmy losu nie jednym, nad którymi był czas żeśmy ubolewali! Wszystko, co człowieka podnosi do godności rozumnej istoty, co go utrzymuje na tej wysokości, co stanowi powab i cel jego życia, porządek towarzyski, rękojmie publiczne, pewność opieki prawa i wolność wyścigania się w położeniu zasług towarzystwu lub krajowi, wszystko to jest nam dzisiaj odjętym lub wzbronionym. Zniweczonemi zostały wszystkie warunki pomyślności publicznej i prywatnego powodzenia! Przestało obowiązywać i jest dziś bezwładnem wszystko, co tylko mogło być zakładem pojedynczej nawet każdego z nas egzystencji, wyzuto nas z praw wszelkich, stawiono wszystko w kwestji, by wszystko, co nam się z prawa naturalnego nawet należy uczynić zawisłym od względów osobistych i łaski, nie będących udziałem nikogo, kto w zamian za nie nie zrobi ofiary z własnego przekonania, kto ich nie opłaci datkiem sumienia, i za szacunek współobywateli nie wymieni! Nie ma pomiędzy nami rządu ani zwierzchności ani ustaw.


Umowa austrjacko-prusko-rosyjska dotycząca wcielenia Wolnego Miasta Krakowa do Austrji.

Formalnie inkorporacja Rzeczypospolitej Krakowskiej do Austrji nastąpiła w początku listopada 1848 roku, patent aneksyjny cesarza Ferdynanda I ogłoszony został w Wiedniu dnia 11 listopada 1846 roku. Porównaj Teksty źródłowe nr 51 nr 11.

(Martens, Recueil. Des traites et conventions conclus par la Russie etc. T.IV. St. Petersburg 1878)
Berlin 15/3 kwietnia 1846 roku.

Wolne państwo Kraków stało się ogniskiem nowego i szerokiego sprzysiężenia, rozgałęzionego na wszystkie prowincje niegdyś polskie, samo zaś miasto Kraków obaliło swój własny rząd, ażeby wywołać zbrojne powstanie i ogłosić rząd rewolucyjny. Przeto trzy mocarstwa twórcze i opiekuńcze tego państwa czuły się powołane do zbadania położenia i jakiem te wypadki postawiły miasto Kraków i jego obszar.

Wypadki te uwydatniły rozmiar niebezpieczeństw, zagrażającym prowincjom sąsiednim. Trzy zatem mocarstwa uznały potrzebę dokonania zmiany w egzystencji państwa, które je (te niebezpieczeństwa) wznieciło.

Że zaś celem trzech mocarstw jest tylko niedopuszczenie do ponowienie się podobnych niebezpieczeństw, Prusy przystają na propozycję uczynioną przez ich (Prus) dwóch dostojnych sprzymierzeńców, przykładając się do inkorporacji (wolnego) państwa Krakowa do cesarstwa austrjackiego, nie mają one (Prusy) zupełnie zamiaru wyrządzić krzywdy mieszkańcom tego kraju. Idzie tu bowiem nie o wymierzenia kary, ani też o dokonanie aktu zemsty, jeno o zapewnienie (mieszkańcom Krakowa) dobrodziestw uspokojenia (kraju), utrzymania porządku i spokoju.

Art. I. Trzy mocarstwa (układające się)oświadczają, że (wolne) państwo Kraków nie może być przywrócone. Są one zgodne co do tego, że włączenie jego (Krakowa) do państw Jego Cesarskiej i Królewskiej Apostolskiej Mości (tj. cesarz Austrji) jest najlepszym sposobem i najwłaściwszą formą dokonania tej niezbędnej zmiany.
Art. II tej umowy dotyczył terminu wcielenia Krakowa do Austrji, wcielenie to miało nastąpić po porozumieniu się trzech dworów „opiekuńczych” z innemi mocarstwami, które podpisały akt wiedeński w 1815 roku.


Rządy Flottwella w poznańskiem.

Projekt interwencji pruskiej w czasie wojny polsko - rosyjskiej 1830-1831 roku.

Raport feldmarszałka Gneisenau”a (głównodowodzący pruskiej armji ob-serwacyjnej; kwatera jego znajdowała się w Poznaniu).

(Delbrück , Das Leben des Feldmerschalls Grafen von Gneisenau. Bd. V. Ber-lin 1880, raport ten przesłał Gneisenau krolowi Fryderykowi Wilhelmowi III po otrzymaniu wiadomości o rozbiciu korpusów Geismara i Rosena)
Poznań marzec 1831 r.

Jednocześnie doszły do mnie prywatne wiadomości o mającym jeszcze nastąpić rozstrzygnięciu sprawy utrzymania już od tak długiego czasu wątpliwego pokoju z Francją, i należy się słusznie obawiać, że stronnictwo republikańskie tam zwycięży i doprowadzi do wybuchu wojny, tak dla jej celów potrzebnej. Jeżeli Warszawa nie zostanie rychło zdobyta, tedy ta okoliczność stanowić będzie dla zwyciężających republikanów jeszcze jeden bodziec do szybkiego jej (wojny z Prusami) rozpoczęcia, i prowincje zachodnie Waszej Królewskiej Mości zostaną przemocą od strony Belgji i górnej Mozeli napadnięte, i to w czasie kiedy Polska nie jest uspokojoną a armja rosyjska zajęta w sposób niebezpieczny, przez co Waszej Królewskiej Mości brakować będzie na nadreńskim teatrze wojny potężnego i pewnego sprzymierzeńca.

Przyjmując, że moje powyższe założenia są ugruntowane, ażeby zapewnić szczęśliwy wynik (wojny z Francją), mogę tylko pozwolić sobie na najuniżejszą radę:

a) Nie czekać na zupełne zmobilizowanie wschodnich korpusów, jeno skoncentrować naprzód V i VI korpusy armji i z tą siłą wkroczyć do Królestwa Polskiego.
b) Również I korpus armji szybko zgromadzić i stamtąd skierować go do Polski.
c) II korpus przeznaczyć do zajęcia prowincji poznańskiej.
d) Wszystkie pozostałe formacje obrony krajowej (tzn. landwery) I, II, i VI korpusu natychmiast pod broń powołać (korpus V, to był korpus poznański,VI śląski, I korpus to wschodnio-pruski, zaś II pomerański)

Zarządzenie takie wywrze natychmiast ten skutek, że znaczna część siły zbrojnej polskiej na froncie przeciw Moskalom zmniejszy się. Być może, że uczyni Polaków skłonnymi do poddania się (Rosji). Jeżeliby nawet to nie nastąpiło, będziemy rozporządzać środkami, przy pomocy których albo powstanie siłą zdusimy, albo też ognisko tegoż, Warszawę, głodem pokonamy.


Ograniczenie praw języka polskiego w życiu publicznem.

Regulamin z dnia 14 kwietnia 1832 roku.

(Skórzewski St. Najważniejsze prawa tyczące się Wielkiego Księstwa Poznańskiego, Poznań 1861)

Z powodu zaszłych wątpliwości względem wykonania Najwyższego przepisu, według którego przy czynnościach urzędowych w W. Ks. Poznańskiem język polski obok niemieckiego ma być używany, Ministerstwo Stanu uznało za rzecz potrzebną, celem usunięcia takowych co do czynności z władzami administracyjnemi, prosić N. Pana o rozkazy wskutek których następujące wydaję przepisy:

1. Język urzędowy władz między sobą:
Wzajemna korespondencja wszystkich władz administracyjnych w W. Ks. Poznańskiem, łącząc w to duchowne i ziemskie odbywa się w języku niemieckim.
Wyjątki stanowią się:
a) Co do burmistrzów po małych miastach i wójtów po wsiach. Królewskie Rejencje winny wprawdzie ile możności na to uważać, by w tych urzędach były umieszczane takie osoby, które znają oba języki. Jednak że do rozporządzeń niemieckiech, wydawanych do burmistrzów po małych miastach i di wójtów po wsiach, bez względu na ich znajomość języka niemieckiego, dołączone zawsze będzie tłumaczenie polskie, również i raporta pisane w języku polskim od nich przyjmowane będą.
b) Co do ks. ks. dziekanów i plebanów. Władzom prowincjonalnym nakazuje się aby, przez radców ziemiańskich się dowiedziały, którzy z księży do tyla znają język niemiecki, iżby w nim bez trudności wypisać się mogli. Takowi powinni zdawać sprawozdania po niemiecku. Rozporządzenia do nich również wychodzą po niemiecku. Ci wszakże, którzy znajomości tej języka nie mają, po polsku raporta pisać mogą. Również do rozporządzeń do nich wydanych tłumaczenia polskie dodać należy.
2. Tyczy się rozporządzeń władz do interesantów prywatnych.
a) Odpowiedzi pisać się będą tylko po niemiecku, skoro podanie było w tym języku. Skoro podanie było po polsku, wtedy odpowiedzi dane będą po niemiecku także, ale z tłumaczeniem polskiem.
b) Rozporządzenie urzędowe, wydane bez poprzedniego wniosku pisane będą zwykle do wszystkich krajowców bez różnicy pochodzenia po niemiecku, z dołączonym tłumaczeniem polskiem.
Od zasady tej odstąpi się:
a) Skoro się okaże, ze interesant w dawniejszych podaniach używał języka niemieckiego, w którym to razie tylko po niemiecku pisać do niego należy.
b) W tych powiatach w których większość składa się z Niemców, pisze się tylko po niemiecku, skoro pochodzenie nie ulega wątpliwości. Jeżeli ulega wątpliwości, wówczas dołączać się będzie tłumaczenie polskie.
3. Ustne postępowanie przed władzami administracyjnemi:
Przy ustnych rozprawach należy zostawić do woli interesantom, którym językiem posługiwać się zechcą. W obranym przez nich języku należy odbywać czynność i spisywać protokół. Jeżeli osoby, z których część jedna języka drugiej nie zna, do czynności wspólnej przystąpić mają, natenczas obowiązkiem jest władzy postarać się o środki porozumienia się miedzy sobą. Protokół potem należy w obu spisać językach, chyba, że interesanci inaczej postanowili.


Metody germanizacji zaboru pruskiego.

Rozkaz gabinetowy Fryderyka Wilhelma III.

(Skórzewski Stanisław, Najważniejsze prawe itd.)
Berlin dnia 13 marca 1833

Przedłożone Mi w sprawozdaniu dnia 4-go t.m. wnioski komisji, bezpośrednio do obradowania nad sprawami poznańskiemi wysadzonej o ile się one do nabywania większych posiadłości odnoszą, znajduje zupełnie odpowiedniemi położeniu rzeczy i zezwalam, aby w takich razach, gdy substancje takich posiadłości w biegu są, Naczelny Prezes prowincji panu (ministrowi finansów) propozycje czynił, i upoważniam pana do kupowania ich i odsprzedawania ich nabywcom niemieckiego pochodzenia, jeżeli to bez znacznej szkody dla kasy krajowej prawdopodobnie stać się może, i pozwalam, ażeby gdy w tych tym sposobem dla skarbu publicznego nabytych dobrach regulacja stosunku panów do chłopów nastąpi, postępowano sobie przy tem wedle zasad przepisanych dla dóbr królewskich, bez wdania się komisji generalnej. Znajduje jednak co do odprzedawania takich wielkich posiadłości korzystnem i polecenia godnem, aby je stosownie zawsze do miejscowości na małe rycerskie dobra dzielić i pojedynczym nabywcom niemieckiego pochodzenia odstąpić. Tylko w tym razie, gdy takie postępowanie nie da się przeprowadzić, pozwalam, aby oddzielono pojedyncze gospodarstwa chłopskie, według stosunków lokalnych z mniejszą lub większą ilością hub (włók gruntu). Co się dotyczy dóbr kasie krajowej albo instytucjom państwa hipotecznie odpowiedzialnych, to pozostawia się w pojedynczych przypadkach Naczelnemu Prezesowi, o wypowiedzenie kapitału lub subhastację obdłużonych dóbr znosić się z odpowiednimi władzami administracyjnemi, ponieważ ten najpewniejsze okazje ma wywiedzenia się o konieczności wkroczenia w interesie administracji kasowej i poradzenie w tem władzom.


Zniesienie instytucji wójtowskiej w Wielkiem Księstwie Poznańskiem.

a) Rozkaz gabinetowy Fryderyka Wihelma III ustanawiający instytucję Komisarzy obwodowych.

(Amtsblatt der Königl. Regierung zu Posen, Nr 52, 1836 Posen 1836)
Berlin dnia 10 grudnia 1836 r.

  1. W każdym powiecie Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w miarę znoszenie urzędów wójtowskich, mają być ustanowieni komisarze obwodowi (Disticts-Commissarien), na okręgi 6 – 9 tysięcy dusz ludności wiejskiej. Z przeznaczenia swego mają oni być pomocnikami i pośrednikami radców ziemiańskich (Landräthe) we wszystkich przedmiotach ich urzędowania, mają wykonywać jurysdykcję policyjną zarówno w gminach wiejskich jak i w małych miasteczkach, uskuteczniać, w miarę potrzeby, roboty, którymby zwierzchnicy miejscowi (Ortsvorsteher) według przepisanego porządku podołać nie byli w stanie, oraz dawać im na przyszłość wskazówki co to podejmowania tych robót, owóż czynić zgoła to wszystko, czego potrzeba administracji wymaga i co instrukcja, która ma być ułożona i przez dotyczące ministerja zatwierdzona, bliżej oznaczy. Reorganizacja ta ma się odbywać powoli i być do dnia 1 kwietnia 1837 roku ukończona.
  2. Komisarze obwodowi urzędują li tylko jako urzędnicy państwowi i będą, po zasiągnieniu opinji radców ziemiańskich, na przedstawienie rejencji przez Naczelnego Prezesa ustanawiani.
b) Instrukcja służbowa dla komisarzy obwodowych.

(Skórzewski St. Najważniejsze prawa tyczące się Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Poznań 1861)
Poznań dnia 21 października 1837 roku.

§ 7. Komisarz obwodowy winien zwrócić całą baczność ku temu, aby w obwodach jemu powierzonych usposobienie wierności i uszanowania dla króla było ożywione i utrzymane. Po nim więc spodziewać się należy, iż dobrym przykładem przewodzić i że słowem i czynem starać się będzie stać się godnym położonego w nim zaufania.
§ 10. Komisarz obwodowy z urzędu czuwać powinien aby prawa krajowe i ustanowienia władz państwa wiernie i sumiennie wykonywano.
§ 26. Szczególną baczność zwracać powinien komisarz obwodowy na wszystkie obce i nielegitymowane osoby, jako też na dokładne wykonywanie policji pocztowej, każde w tej mierze uchybienie karać i do wiadomości landrata podawać jest obowiązany.
§ 29. Oprócz wyżej wymienionych obowiązków, komisarz, jako organ radcy ziemiańskiego, obowiązany jest szczególną zwracać uwagę na wykonywania w sprawach szkolnictwa rozporządzeń, i o stanie jego (szkolnictwa) informować się, obudzić zmysł dla szkolnictwa publicznego i ożywiać go. Zażalenia nauczyciela przeciwko gminie i (miejscowemu) zarządowi szkolnemu roztrząsać i przez wpływ osobisty łagodzić, wspierać nauczyciela przy pełnieniu urzędu, baczyć na pilne uczęszczanie do szkół i na dobre porozumienie między nauczycielem i gminą.
§ 33. Z polecenia radcy ziemiańskiego kieruje komisarz obwodowy wyborami sołtysów w uregulowanych już gminach wiejskich. Przy prezentowaniu kandydatów komisarz obwodowy szczególnie szczególnie na wierność tychże uważać winien, i następnie, o ile się da, ażeby umieli pisać i czytać.


Memorjał Flottwella.

(Denkschrift des Oberprasidenten Herrn Flottwell uber die Verwaltung des Gross-Herzogthum Posen etc Strassburg 1841)

W ciągu mojej działalności w oznaczonym wyżej okresie czasu wydawało mi się koniecznem pojmować zadanie postawione administracji tej prowincji (t.j. Wielkiego Księstwa Poznańskiego) w taki sposób:

Jej ściślejszy związek z państwem pruskiem popierać i umacniać przez to, żeby właściwe jej polskim mieszkańcom kierunki, zwyczaje, sympatie sprzeciwiające się takiemu związkowi, powoli usuwać, natomiast rozszerzać w niej coraz bardziej pierwiastki życia niemieckiego, pod jego względami materjalnemi i duchowemi, ażeby wkońcu mogło się dokonać całkowite zlanie się obu narodowości, jako zakończenie tego zadania, a to przez zdecydowane wysunięcie kultury niemieckiej.

Powszechne dobro państwa czyni koniecznem osiągnięcie tego celu, a jeżeli przy tem zostaną obrażone wspomnienia i uczucie jednej części mieszkańców polskich, pociechą będzie tutaj przekonanie, że prowincja (poznańska) zyskuje na tem pod względem ogólnoludzkim, oraz że dzieje powoli wyprowadzają wszystkie ludy z obrębów dawniej i dotąd jeszcze je rozdzielających i kierują je ku takim przemianom i nowym układom.

Najsilniej a jednocześnie w sposób najbardziej pożądany popiera cele państwa troska (państwa) o materjalne, albo co najmniej przez większość za materjalne uważane, interesy prowincji. Wyzwolenie włościan i małych miasteczek z pod władzy szlacheckiej, umożliwienie rozwoju przemysłu i rękodzieł oraz ułatwienie i rozrost wszechstronnego handlu są uznane, w części z wielką wdzięcznością, przez najrozmaitsze klasy mieszkańców (poznańskiego) za dobrodziejstwa rządu pruskiego.

Wydaje mi się natomiast rzeczą godną rządu, a tedy wskazaną otwarcie wypowiedzieć i stosować zasadę, że prowincja (poznańska) w żadnym razie nie jest zamknięta dla żywiołu niemieckiego, że, co więcej, jest ona dla niego, jako życiowego elementu państwa i już jednej części (ludności) samej prowincji, otwarte, oraz, że zrównanie jego (tj. żywiołu niemieckiego) z polskim (żywiołem) musi być bez wdzierania się niesprawiedliwej samowoli pozostawione rozwojowemu procesowi dziejów. Niewątpliwie taka otwartość rządu krajowego nie pozyska dlań sympatyj obecnie nieprzychylnej jemu ludności, ale na to nie ma wogóle żadnych środków, a zatem byłoby niestosownem starać się o to. Natomiast również i w tej prowincji najprędzej doprowadzą do celu takie kroki i zarządzenia rządu, które zmuszą wszystkich mieszkańców (prowincji) do szacunku (względem rządu), ten zaś nie będzie zdobyty, jeżeli będzie mogło powstać przypuszczenie, że rząd zmierza ku celom, na wypowiedzenie których brak mu odwagi.

Zabór Pruski w pierwszych latach panowania Fryderyka Wilhelma IV.

Mowa królewiecka hr. Edwarda Raczyńskiego.

(Żychliński, Historja sejmów Wielkiego Księstwa Poznańskiego T.II.Poznań 1867)
Królewiec września 1840 r.

Wasza Królewska Mość dałeś pierwszemi swemi czynami przed całym światem dowód łagodności, jaka być zwykła udziałem prawdziwej potęgi, i ona to spowodowała nas, że, usuwając wszelkie wątpliwości, czujemy konieczność dać Ci, N. Panie, choć mały obraz cierpień na który nam się uskarżać przychodzi. Wasza Królewska Mość będziesz umiała znaleźć przeciw nim najskuteczniejsze środki.

Jesteśmy ludem, który nie zatracił Ani pamięci ani poczucia dawnej godności. Cóż dla nas boleśniejszego jak myśl, że najpotężniejsze rządy Europy, którym Opatrzność losy nasze powierzyła, skazały nas, zdaje się, na zatratę. W wzniosłej Twej duszy goreje miłość wszystkiego, co szlachetne i dobre, więc uznajesz też, N. Panie, że Twe ludy powołane są do duchowego i moralnego doskonalenia się, anibyś chciał panować nad niegodnym plemieniem. Dlatego nie będziesz mógł, N. Panie, tłumaczyć sobie ze złej strony prośby naszej najuniżeńszej o uchylenie tych prześladowań, któremi nam dotąd dokuczano. Spoczywający w Bogu ojciec Waszej Królewskiej Mości szedł za głosem tychże samych pobudek królewskiego poczucia, kiedy nam jak najuroczyściej w patencie okupacyjnym z 15 maja 1815 roku zapewnił ojczyznę, narodowość, religię i język naszych ojców. To samo zapewnienie powtórzył namiestnik królewski, nim hołd naszego posłuszeństwa odebrał 3 sierpnia 1815 roku. Przysięgaliśmy w tej mocnej wierze, że słowo króla, od którego szczęście miljonów zależy, czyste jest jak światło słońca i żadnej nie podpada interpretacji. Któżby był w tem, co nam ofiarowano w zamian za to, cośmy postradali, widział co innego aniżeli najczystszą prawdę? Któżby był zdołał powiedzieć, jak wyglądać będzie rzeczywistość i zawiedzione będą gorzko nasze nadzieje? Co wszystko z kolei czasów aż do odprawy sejmowej z r. 1837 i aż do dziś dnia nas nawiedzi? Racz, N. Panie, porównać z duchem jasnym pierwszej obietnicy królewskiej one późniejsze prawa, rozporządzenia i instrukcje, które nam krok po kroku zatruwały najdroższe te prawa i dobra, jakie uratowaliśmy z wielkiego rozbicia. Racz porównać, N. Panie, z zewnętrznym pozorem, który tylko przelotnie zachowuje litera, te sposoby, jakiemi prawa wchodzą w życie, praktykę władz przeciwko nam. Nie uwierzysz, N. Panie, abyśmy stan naszego ojczystego kraju mieć mogli za ojczyznę, aby nasze wyższe potrzeby zaspokojone były, a nasze wznioślejsze życzenia cel godny szlachetnej energji znajdowały. Nie prawo, ale nadużycie jego odarło nas ze wszystkich przywilejów, które ś. p. ojciec Waszej Królewskiej Mości przy okupacji naszego W. Księstwa w swej wspaniałomyślności nam nadał.

Niech wolno będzie powiedzieć Ci, Najjaśniejszy Panie, Tobie, którego wzniosły umysł z nami współczuje, że takie wynaradawianie mieści w sobie najhaniebniejsze upokorzenie, i że dobra, których bronimy, są prawdziwemi moralnemi dobrami, które wyżej od wszelkich materjalnych cenimy, chociaż nam mówią, że powinniśmy czuć się nimi wynagrodzeni i udarowani za utratę owych – jak nazywają idealnych.

Dzięki Najwyższemu! Jeszcze nie pogrążyli się poddani Twoi polscy, Najjaśniejszy Panie, zakale egoizmu, ani zdemoralizowali tak dalece nieszczęściami politycznemi aby takie wynagrodzenie mogło nakazać milczenie wyższych ich uczuciom. Uznajemy dobro nam wyświadczone z wdzięcznością, ale go nie przeceniamy. Rozróżniamy dobrze, co jest dziełem mądrego i ludzkiego prawodawstwa i rządu, a co na nas spłynęło ze złotego rogu obfitości, który wydał pokój. Ale właśnie dlatego zmuszeni byliśmy położyć na przeciwną szalę niejeden ciężar, niejedną pregrawacją i uszczuplenie, gdyby nie obawa zbezczeszczenia przez to szlachetniejszego przedmiotu naszych użaleń. Jedno tylko niech nam będzie wolno wspomnieć, co bezpośrednio z tem się łączy. Otóż wymierzono cios nie tylko w naszą narodowość i język, na nasz byt narodowy, ale, aby go potem snadniej zniszczyć, zagrożono i naszej własności, aby szczep nasz tem szybciej znikł z ziemi naszych ojców. Tak zwana zapamiętałość germanizacyjna rozciąga się aż na parcelowanie dóbr rządowych i innych, które nabyło państwo a odprzedaje ludziom z innych prowincyj z wyłączeniem Polaków.

Wasza Królewska Mość, która stoisz ponad takiemi rzeczami, potrafisz zaciemnioną rozeznać prawdę, pozwolisz, aby się spełniło i na nas hasło Twego królewskiego domu: Suum cuique, i wypełnisz to, co nam się według Boskich i ludzkich praw należy.


Pierwsza odprawa sejmowa Stanów prowincjonalnych poznańskiech przez Fryderyka Wilhelma IV.

(Skórzewski, Najważniejsze prawa dotyczące W.Ks.Poznańskiego. Poznań 1861)
Sansuoci dnia 6 sierpnia 1841 r.

Zwoławszy Nasze wierne Stany Wielkiego Księstwa Poznańskiego po raz pierwszy po Naszem na tron wstąpieniu, przedłożyliśmy im do obrady najważniejsze sprawy prowincji z zupełna ojcowska ufnością. Z ukontentowaniem uznaliśmy, że Sejm przejęty był uczuciem swojej powinności działania gorliwie i nader czynnie dla dobra prowincji i kraju. Ilość i objętość prac jego są tego rękojmią, a Nasze zadowolenie z powodu tej chlubnej działalności byłoby jeszcze tem zupełniejsze, gdyby się nie była uniosła znaczna część zgromadzenia do wynurzeń i wniosków, które bez należytego poznania właściwego stanowiska prowincji, wynikając z myśli i dążności polityczno-narodowego odosobnienia Wielkiego Księstwa od niemieckiego rdzenia monarchji, wkładają na Nas obowiązek wystąpienia z powagą ojcowską przeciwko takiej dobru kraju i poddanych Naszych polskich niewłaściwej myśli, jako też naprzeciw wszelkim z nią połączonym złudzeniom.

Zgodnie z osnową układów wiedeńskich wyrzeczonem zostało patentem zajęcie kraju i odezwą Naszego w Bogu spoczywającego ojca Króla Jego Mości, z dnia 15 maja wcielenie mieszkańców prowincji poznańskiej do Monarchji, a zarazem zupełne, nierozłączne, wszelkie stosunki przenikające połączenie. W.Ks. Poznańskie jest prowincją państwa Naszego w takiem bezwarunkowem połączeniu, jak wszystkie inne prowincje Naszemu berłu podległe.

Przez takie stanowisko Wielkiego Księstwa Poznańskiego oznaczonem zostało niewzruszenie i stanowisko rozmaitych narodowości jakie w sobie zawiera, jako i bieg ich dalszego rozwijania się. Traktatami Wiedeńskiemi i odezwą z dnia 15 maja 1815 roku przyrzeczono uwzględnienie i opiekę narodowości polskiej. Owo chlubne każdego szlachetnego ludu zamiłowanie swego języka, swoich obyczajów, swoich wspomnień historycznych i w Polakach szanować było przedsięwzięciem wykonawców Traktatu Wiedeńskiego, a pod rządem Naszym na takowe podobnież znaleźć względy i opiekę. Poświadczają to Nasze wyraźne przyrzeczenia, jako też rozporządzenia, które w skutku nich wydane zostały. Lecz jak dar każdy połączony jest z warunkiem, aby nie był nadużywany, tak również i My Naszego przyrzeczenia i Naszych zamiarów od tego warunku odłączyć nie możemy. W nierozdzielnym połączeniu z Monarchją Naszą uznawać powinno uczucie narodowe poddanych polskiej prowincji Naszej Poznańskiej kierunek dalszego swego rozwijania się. Stały obręb manifestacji swojej, różność pochodzenia, sprzeczność nazwisk: „Polacy i Niemcy” ustają z nazwy jednej i tej samej Monarchji, z nazwą państwa, do którego wspólnie i na zawsze należą, z imieniem „Prusy”.

Fakt ten nie może bez przewinienia być zapoznany i nie należy na podstawie różnicy narodowości wznawiać sprzeczność polityczną. Wszelkie usiłowania przez mętną dążność utrzymania odosobnienia polskiego żywiołu, staje się Nam przeszkodą w zamiarach, którą z pieczołowitością monarszą dla dobra Naszych poddanych polskich rozpoczęliśmy. Za winę zaś tej przeszkody będą odpowiedzialnymi swoim ziomkom ci, którzy w namiętnym omamieniu stanowisko Wielkiego Księstwa Poznańskiego jako prowincji Monarchji Naszej, jego zupełnego i najściślejszego z tąż połączenia nie pojmują.

Spodziewamy się po Naszych wiernych Stanach, po wszystkich poddanych Naszych polskich prowincji Poznańskiej, iż to nasze ojcowskie napomnienie czule przyjmą. Spodziewamy się i wymagamy po nich, aby nigdy nie zapomnieli węzła, który ich jako braci pruskich Naszych poddanych, po niemiecku, litewsku, wallońsku mówiących, jako pruskich uczestników jednej i tej samej ojczyzny, jako dzieci kraju pruskiego, pod jedną koroną łączy.



Webmaster Message