MAŁOPOLSKIE,  najnowszy wpis,  POLSKA,  unikatowe miejsca,  VANDALVANEM po Ponidziu

Zalipie – tam, gdzie zakwitają domy

Zalipie odkryliśmy dla siebie wieki temu 😊
Noo… przesadziłam trochę, ale tylko trochę, bo to naprawdę było w ubiegłym wieku i to gdzieś na początku jego ósmej dekady. Teraz postanowiliśmy pokazać je młodszej i najmłodszej części rodziny. Podobało się – i im, i nam – bo Zalipie ustroiło się w tym czasie w jeszcze więcej namalowanych kwiatów.

Przez Japońskie Stowarzyszenie Biur Podróży (JATA) wieś została uznana za jedno z 30 miejsc, które KONIECZNIE trzeba w Europie zobaczyć . Mam wrażenie, że w kraju ciągle jeszcze zbyt wiele osób o niej nie słyszało, a jeszcze mniej tam było. Szkoda, bo to wyjątkowo fotogeniczne miejsce.

My – pewnie za sprawą kolczastego wirusa ograniczającego napływ Azjatów – nie spotkaliśmy tam tłumów. Z jednej strony bardzo nas to ucieszyło; z drugiej – zachęcamy do odwiedzin, bowiem za  sprawą wielobarwnie ukwieconych ścian folklor jest tam na wyciągnięcie ręki, a lato trwa okrągły rok 😊

O Zalipiu od dawna mówią „malowana wieś” jednak nie spodziewajcie się, że każdziutkie domostwo jest tam pokryte misternym wzorem.  Trzeba sobie trochę po tej wsi pospacerować albo pojeździć, bo odległości są spore. Bez obaw – do konkretnych miejsc łatwo trafić. Są oznakowane, a cała zadbana reszta też prezentuje się niebrzydko.

Do wsi trzeba zjechać z drogi łączącej Busko Zdrój i Tarnów. W sumie blisko stąd do Wisły stanowiącej w tym miejscu granicę pomiędzy woj. świętokrzyskim i woj. małopolskim i tylko nieco dalej do Dunajca.

Szerszy świat poznał zalipiańską sztukę na początku ubiegłego wieku za sprawą krakowskiego urzędnika (Władysław Hickel), który zatrudniwszy u siebie pochodzącego z „kwietnego zagłębia” służącego, zainteresował się przywiezioną przez niego makatką, wybrał osobiście na Powiśle Dąbrowskie, po czym w 1905 r. opisał swoje wrażenia w czasopiśmie etnograficznym „Lud”.

A przecież zwyczaj malowania ścian istniał tam co najmniej od XVIII w. i właściwie wynikał z… biedy. Chcąc upiększyć swoje chaty, kobiety, najpierw pacnięciami pędzla zrobionego z prosa lub żyta zamoczonego w wapnie, tuszowały okopcone piece i powały. Potem zaczęły robić to samo z podmurówką, która zbyt szybko się brudziła. Z czasem zaczęły dodawać barw, używając sproszkowanej cegły (czerwona) lub glinki (żółta). W końcu (właśnie na początku XX w.) wraz z coraz większą dostępnością do farb i pędzli umożliwiających prowadzenie bardziej finezyjnej kreski, ściany domów dosłownie zakwitły kolorową łąką.

Tradycję przekazuje się z pokolenia na pokolenie, a kwietne szlaczki i bukiety zawsze malowaneodręcznie, bez używania jakichkolwiek szablonów. Do dziś każda z malujących osób ma swój własny wzór, który śmiało może być jej wizytówką.

Zegar słonecznytrochę mu się cyfry zatarły, ale wierzcie, że są

W Zalipiu malowane jest wszystko – ściany domów i budynków gospodarczych, cembrowiny studni, psie budy,  ule, przystanki, przydrożne krzyże i kapliczki, strachy na wróble, pnie drzew, wzmocnienia skarp, wejścia ziemianek, rowery, donice, sprzęty domowe i gospodarskie, zabawki oraz co tam jeszcze komu do głowy przyjdzie. Malowideł przybywa za sprawą corocznego konkursu „Malowana Chata” (w tym roku odbyła się 58. edycja).

trzy punkty obowiązkowe, od których warto rozpocząć wędrówkę po wsi – Zagroda Felicji Curyłowej, czyli miniskansen pod auspicjami Muzeum Etnograficznego w Tarnowie, Dom Malarek będący lokalnym Domem Kultury i kościół. Wstęp do miniskansenu kosztuje kilka złotych, w Domu Malarek od indywidualnych turystów opłat się nie pobiera, a kościół, chociaż z zewnątrz prezentuje się normalnie, to w środku jest absolutnie wyjątkowy.

Jeżeli spacerując po wsi napotkacie gdzieś tabliczkę „Zwiedzanie”, wówczas śmiało możecie przekroczyć bramkę obejścia i za drobną opłatą pobuszować z aparatem. W nawet najcudniejszych miejscach, w których takiej tabliczki nie widać, uszanujmy prywatność.  

W Zagrodzie Felicji Curyłowej

Zagroda Felicji Curyłowej składa się z domu, stajni, stodoły i studni obok których ustawiono przeniesioną z innej części wsi jeszcze w latach 80. tzw. chatę biedacką i zrekonstruowany w 2018 dom Stefanii Łączyńskiej. Przeniesiono go tutaj po rozłożeniu na czynniki pierwsze, ale w trakcie inwentaryzacji wszystkich elementów okazało się, że zaledwie 20% z nich można użyć w całości. Resztę odtworzono.

Felicja Curyłowa (1903-1974) i Stefania Łączyńska (1914-2005) to najbardziej chyba znane i utytułowane zalipiańskie malarki.

Kryta strzechą chata biedacka

Podczas naszego pierwszego pobytu mogliśmy wejść bezpośrednio do wnętrz. Teraz nie jest to możliwe, ale chałupki nie są wysokie i  – dla swobodnego zaglądania do środka – mają pootwierane wszystkie okna, dzięki temu epidemiczne obostrzenia są mniej dokuczliwe. Bogata malatura ścian, sufitów, kwietne szlaczki i krzaczki na piecach, domowych sprzętach i naczyniach, otaczające święte obrazy, uzupełnione misternie wyplecionymi z bibułek podsufitowymi pająkami i ustawionymi na stołach bukietami, stosy barwnych poduch… człowiek czuje się trochę tak, jakby nagle znalazł się we wnętrzu tęczy 😊

Dom Stefanii Łączyńskiej – na ścianie przy łóżku widoczne malowidło określane mianem „dywanu”
Dom Felicji Curyłowej

Na piecu w domu Felicji Curyłowej można zobaczyć mały fragment zdobiony „packami”

Dom Felicji Curyłowej
Białe packi na czarnym tle widoczne na fragmencie pieca w domu Felicji Curyłowej obrazują, jak wyglądały pierwsze zdobienia

Natomiast na piecach Stefanii Łączyńskiej zamieszkały pośród kwiatów anioły, a nawet unosi się ponad nimi oko Opatrzności.

Częściowo zrekonstruowany, częściowo odtworzony XIX w. dom Stefanii Łączyńskiej
Jeden z pieców Stefanii Łączyńskiej (z motywem anioła)
Piec w domu Stefanii Łączyńskiej z motywem oka opatrzności

W Domu Malarek

… można zobaczyć zachowane w oryginale papierowe szkice prac dawnych malarek, wystawę historycznych fotografii, wystawę haftów, wycinanek i motywów kwiatowych współczesnych artystów biorących udział w organizowanych tu konkursach. Można kupić pamiątki, wypić kawę. Można odpocząć lub zjeść własny prowiant przy malowanych stolikach, pod malowanymi drzewami, pośród malowanego otoczenia. Można w końcu zabrać stąd bezpłatną mapkę, na której zaznaczono  udostępniane do zwiedzania malowane atrakcje i ruszyć z nią w teren.

Fragment korytarza w Domu Malarek
Obok Domu Malarek można piknikować

Kościół parafialny z niecodziennym wnętrzem

Motywy kwiatowe ozdabiają tu ściany, kolumny, chór. Szczególnie pięknie prezentują się w kaplicy św. Błażeja. Bajecznie kolorowa łąka pokrywa tam niemal każdy centymetr ścian i sufitu, pomalowane jest też drewniane antepedium ołtarzowe, a pośród tej feerii barw wyeksponowane są unikatowe szaty liturgiczne wyhaftowane w zalipiańskie wzory.

Kościół parafialny w Zalipiu
Niecodzienne wnętrze zalipiańskiej świątyni
Kaplica św.Błażeja w zalipiańskim kościele parafialnym
Wnętrze kaplicy św. Błażeja

Nie tylko Zalipie szczyci się pięknymi malunkami, bowiem w widłach Wisły i Dunajca, ze szczególnym uwzględnieniem prawej strony tychże wideł, takie zdobienia były popularne i w innych miejscowościach (np. w sąsiednim Podlipiu czy Borusowej, Ćwikowie, Hubenicach, Niwkach, Kłyżu, Kuziach, Samocicach…) Nic, tylko pakować się i jechać 😊 😊

Malowane wioski są charakterystyczne dla części Powiśla Dąbrowskiego, którego nazwę wywiedziono od wielokulturowej Dąbrowy Tarnowskiej. Teren nieczęsto jest eksplorowany przez turystów, więc tym bardziej wart odkrycia na nowo.

4 komentarze

  • Jolanta

    Przepiękne foty‼️
    Mam prawie te same fotografie oprócz kościółka – juz nie pamiętam dlaczego go nie ma w moich zbiorach.
    To wyjątkowe miejsce i naprawdę warto je odwiedzić.

    Pozdrawiam serdecznie 👋🌺🌸

    • Maria

      Co ważne, Zalipie pięknieje z roku na rok 🙂
      A co do kościoła, to też byliśmy w nim po raz pierwszy. Panie w Domu Malarek powiedziały, że na pewno jest otwarty, dlatego specjalnie podjechaliśmy. Z zewnątrz wygląda zwyczajnie, może dlatego nikomu nie przychodzi do głowe, że wewnątrz jest taki kwitnący.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *