banner

Polish Genealogy

since 1995

Teksty źródłowe do nauki historji* w szkole średniej
* - oznacza zachowanie pisowni i słownictwa oryginału (-) skryba..
Zeszyt nr 10
Kraków 1923 rok
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie

Upadek Rzymskiej Republiki

w świetle źródeł przedstawił
Ludwik Piotrowicz
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Spis treści:

I. KWESTJA* AGRARNA W RZYMIE I PRÓBY JEJ ROZWIĄZANIA
1. Stosunki wewnętrzne w Rzymie przed wystąpieniem Grakchów
2. Upadek gospodarki rolnej
a) Pęd ludności wiejskiej do miast
b) Hodowla bydła zamiast rolnictwa
c) Niewolnicy na miejscu rolników
3. Następstwa upadku stanu średniego
a) Spadek liczby ludności
b) Trudności przy poborze wojskowym
c) Powstania niewolników
4. Rozwój kwestji* agrarnej w Rzymie i Italii przed Grakchami
5. Prawo agrarne Tyberjusza* Grakcha
6. Gajusz Grakchus
a) Cele polityki Gajusza* Grakcha
b) Środki do osiągnięcia tego celu
c) Gajusz Grakchus wszechwładny w Rzymie
d) Obalenie Gajusza Grakcha
e) Śmierć Gajusza Grakcha
7. Zniweczenie reformy agrarnej
8. Następstwa zniweczenia reformy rolnej
a) Zubożenie mas ludowych
b) Rozwielmożnienie się kapitalistów
c) Armja* z proletarjatu*

II. WALKI O DOPUSZCZENIE ITALIKÓW DO OBYWATELSTWA RZYMSKIEGO
9. Traktowanie sprzymierzeńców przez możnowładców rzymskich
10. Próby nadania sprzymierzeńcom obywatelstwa rzymskiego
11. Powstanie sprzymierzeńców
a) Wybuch powstania
b) Organizacja państwa italskiego
12. Nadanie sprzymierzeńcom prawa obywatelstwa rzymskiego
a) Prawo L. Juljusza Cezara kons. (z końca 90 r.)
b) Prawo trybunów ludowych Plaucjusza* Sylwana i Papiljusza* Karbona
c) Prawo P. Sulpicjusza* trybuna ludowego r. 88

III. PIERWSZA WOJNA DOMOWA
13. Charakterystyka Marjusza*
14. Charakterystyka Sulli
15. Walka między Marjuszem* i Sullą
16. Powrót Marjusza
17. Powrót Sulli
18. Dyktatura Sulli (lata 82-79)

IV. RZECZPOSPOLITA TERENEM WALK O PRZEWAGĘ JEDNOSTEK
19. Obraz społeczeństwa rzymskiego po wojnie sullańskiej
20. Gnejusz Pompejusz Magnus
21. M. Licynjusz* Krassus
22. Spisek Katyliny
a) Katylina, jego zwolennicy i cele
b) M. Tulljusz* Cyceron i stłumienie spisku Katyliny
23. Gajusz Juljusz* Cezar
24. Powrót Pompejusza ze Wschodu i jego zatarg z senatem
25. Pierwszy triumwirat
26. Wojna domowa między Pompejuszem a Cezarem
a) Początek wojny domowej
b) Śmierć Pompejusza
27. Dyktatura Cezara
28. Śmierć Cezara (15 marca 44 r.)
29. Walka o spadek po Cezarze
a) Oktawjan*
b) Cyceron przeciw M. Antonjuszowi*
c) Drugi triumwirat
d) Śmierć Cycerona
e) Śmierć Antonjusza* i Kleopatry

V. ADMINISTRACJA PROWINCYJ* Z KOŃCEM RZECZY POSPOLITEJ
30. Dochody Rzeczypospolitej z prowincyj*
31. Dzierżawcy dochodów państwowych czyli tzw. pubikani
32. Wyzyskiwanie i ucisk prowincyj*

I. KWESTJA* AGRARNA W RZYMIE I PRÓBY JEJ ROZWIĄZANIA

1. Stosunki wewnętrzne w Rzymie przed wystąpieniem Grakchów
(Sallustjusz*1), Wojna z Jugurtą 41, w tłumaczeniu Rzepińskiego i Grzanowskiego)
Przed zdobyciem Kartaginy naród i senat rzymski załatwiali sprawy rzeczypospolitej w duchu pokojowym i z umiarkowaniem a obywatele nie rywalizowali z sobą ani o fałszywą sławę, ani o panowanie. Obawa przed nieprzyjaciółmi utrzymywała państwo w cnotach obywatelskich. Lecz po zniknięciu owej groźby wkradły się nieodzowne towarzyszki szczęścia - swawola i buta. Ten sam spokój tak przez nich upragniony w chwilach przeciwności, uzyskany okazał się gorszym i dotkliwszym od chwil krytycznych. Albowiem szlachta zaczęła namiętnie nadużywać swego znaczenia, naród wolności. Każdy dla swych celów osobistych brał, chwytał, porywał, co się dało. Wszystko więc na dwie części się podzieliło. Państwo, wspólne niegdyś dobro, zostało rozszarpane. Zresztą szlachta miała większe znaczenie z powodu silnej organizacji swego stronnictwa, siły gminu podzielone i rozprószone między wielu, mniej znaczyły. Od dowolności możnowładców wszystko zależało w wojnie i pokoju. W ręku tych samych ludzi spoczywały: skarb państwa, prowincje, urzędy, chwały i triumfy. Naród doznawał ucisku wskutek żołnierki i nędzy, łupy wojenne rozrywali wodzowie z możnowładcami. Tymczasem rugowano z posiadłości rodziców i nieletnie dzieci żołnierzy w miarę bliższego sąsiedztwa z potężniejszymi.
Tak więc nastawała bezgraniczna i bezwstydna chciwość, okrywała sromota wszystko i szerzyła zniszczenie, nie dbając o nic, nie mając nic świętszego, aż sobie sama zgubę zgotowała. Albowiem gdy wśród szlachty znaleźli się ludzie, wyżej ceniący prawdziwą sławę nad niesprawiedliwą potęgę, zaczęły się w państwie rozruchy i waśni obywatelskie, jak gdyby się skłóciły wszystkie żywioły w naturze.
    1) Autor rzymski z I wieku przed Chrystusem.

2. Upadek gospodarki rolnej
a) Pęd ludności wiejskiej do miast
(Warron1), O rolnictwie II, wstęp 1- 4)
Wielcy mężowie, przodkowie nasi, nie bez powodu wyżej cenili obywateli żyjących na wsi niż w mieście. Bo jak na wsi, ci którzy żyją w willach, stają się się gnuśniejsi niż ci, którzy na ziemi pracują. Tak i tych, którzy osiedli w miastach, uważano za gnuśniejszych od tych, którzy rolę uprawiali. To też i rok w ten sposób, że tylko co 8 dni sprawy w mieście załatwiali, a przez inne na roli pracowali. Dopóki przestrzegali tego zwyczaju, podwójny mieli pożytek, bo z pól dobrze uprawionych plony mieli bardzo obfite i sami lepszem* cieszyli się zdrowiem. Nie odczuwali też potrzeby urządzania po miastach według greckiego zwyczaju gimnazjów, których teraz niemal po jednem* na osobę przypada. Teraz natomiast wcisnęli się za mury, porzuciwszy pługi i sierpy i wolą pracować rękami w teatrze i cyrku, aniżeli przy zasiewach i w winnicach. Dlatego też sprowadzamy okrętami zboże z Afryki i Sardynji*, a wino z wyspy Kos i Chios. W ten sposób na tej ziemi, na której pasterze, założyciele naszego miasta, nauczyli synów swoich uprawy roli, obecnie przeciwnie potomkowie ich powodowani chciwością wbrew prawu zaprowadzili łąki, zamiast pól uprawnych, nie widząc, że nie to samo jest rolnictwo i pasterstwo.

(Liwjusz* XLI, 8)
(W r. 177 przed Chrystusem) poruszyły senat poselstwa sprzymierzeńców latytyńskich, które już były niepokoiły i cenzorów i poprzednich konsulów, aż wreszcie zostały wprowadzone do senatu. Skargi ich streszczały się w tem*, że obywatele ich w Rzymie zastali oszacowani i wielu do Rzymu się przeniosło. Jeśliby to nadal miało być dopuszczalne, to w niedługim czasie opustoszeją miasta, i wsi opuszczone nie będą mogły dostarczyć żołnierza. Samnici i Pelignowie skarżyli się, że 4.000 rodzin od nich przeniosło się do Fregellae, a jednak jedni i drudzy muszą tę samą ilość żołnierzy dąć przy poborze. Prosili zatem posłowie, aby nadal na to nie pozwalano i aby sprzymierzeńcom nakazano wrócić do swych gmin. Jakoż senat przychylił się do ich prośby.

b) Hodowla bydła zamiast rolnictwa.
(Cyceron, O powinnościach II. 25, 98, tłumaczył Rykaczewski)
Kiedy się Katana pytano, co w gospodarstwie najwięcej zysku przynosi, odpowiedział: "Dobra hodowla bydła". Co drugiego? "Mierna hodowla bydła". Co trzeciego? "Licha hodowla bydla". Co czwartego? "Rolnictwo".

c) Niewolnicy na miejscu rolników
(Plinjusz* 1 H. N. XVIII 3, 21)
Na ziemi, którą dawniej uprawiali wodzowie, teraz pracują niewolnicy ze związanemi* nogami i napiętnowanemi* twarzami, na co nie jest obojętna ziemia, którą matką zwiemy. A my się dzisiaj dziwimy, że nie wydaje takich samych plonów, jakie wodzom wydawała.
    1) Autor rzymski z I w po Chrystusie.

3. Następstwa upadku stanu średniego
a) Spadek liczby ludności
(Liwjusz, Perioch. 47, 48, 56)
(W r. 159 przed Chr.) naliczono przy oszacowaniu 328.316 obywateli... (W r. 150) naliczono przy oszacowaniu 324.000 obywateli... (W r. 135) naliczono przy oszacowaniu 317.933 obywateli.

b) Trudności przy poborze wojskowym
(Liwjusz*, Per. 48)
Kiedy konsulowie (r. 151) surowo przeprowadzili pobór i nikogo z jakichś względów nie chcieli uwolnić, zostali przez trybunów ludowych wtrąceni do więzienia.

(Liwjusz, Per. Ox. 54)
Za konsulatu Kw. Cepjona* i G. Leljusza* (w r. 140) Appjusz* Klaudjusz* wymógł, aby nie odbywać dwóch poborów rocznie.

c) Powstania niewolników
(Diodor1), 34/35, 25)
Bunt niewolników, który wybuchł na Sycylji* (w r. 134) był największy z wszystkich, jakie kiedykolwiek powstały. Skutkiem niego wiele miast straszne przeszło losy, ogromna liczba mężów i kobiet wraz z dziećmi doznała największych nieszczęść i wyspa cała znalazła się w niebezpieczeństwie, że zostanie opanowana przez niewolników. To samo stało się w tym samym niemal czasie w Azji. Z Arystonikiem, który bezprawnie usiłował przywłaszczyć sobie władzę królewską, połączyli się niewolnicy z powodu tyranji* swych panów i na wiele miast straszne klęski sprowadzili.
    1) Diodor - historyk grecki z I wieku przed Chrystusem.

(Orosjusz*1), V, 9)
Wpływ wojny niewolników na Sycylji działał daleko na wiele prowincyj*. W Minturach ukrzyżowanych zostało 450 niewolników, w Sinuessie Kw. Metallus i Gn. Serwiljusz* wycięli około 4.000 niewolników.
    1) Autor chrześcijański z początku V w.

4. Rozwój kwestji* agrarnej w Rzymie i Italii przed Grakchami
(Appjan*, Wojny dom. I, 7-8)
Rzymianie w miarę podboju Italji* zabierali część zdobytej ziemi i zakładali na niej miasta, lub też do istniejących wysyłali osadników. Osady te zastępowały im twierdze. Ze zdobytej każdorazowo ziemi część uprawną natychmiast rozdzielali między swoich osadników, albo sprzedawali, czy też wydzierżawiali. Część zaś wówczas z powodu wojny nieuprawną, a tej było najwięcej, nie rozdzielali już losem, ale pozwalali zajmować pod uprawę każdemu, kto zechciał, pod warunkiem złożenia rocznie dziesiątej części zboża i piątej części owoców. Także dla tych, którzy tę ziemię na pastwiska używali, oznaczona została opłata od grubszego i mniejszego bydła. Robili to dla pomnożenia szczepu italskiego, który im się wydał szczególnie wytrwałym na trudy, aby mieć sprzymierzeńców we własnym kraju. Stało się jednak przeciwnie. Bogaci bowiem, którzy zajęli największą część tej nierozdzielonej ziemi i zczasem* przyszli do przekonania, że już im nikt jej nie odbierze, poczęli albo zakupywać za zgodą, albo i przemocą zagarniać sąsiednie małe gospodarstwa ubogich, tak iż gospodarowali na wielkich latyfundjach* zamiast skrawków ziemi. Posługiwali się zaś zarówno przy pracach rolnych, jak i paszeniu bydła niewolnikami, ponieważ wolni odrywani byli od robót rolnych na wyprawy wojenne. Posiadanie niewolników przynosiło im równocześnie wielki zysk i dlatego, ponieważ ci wiele mieli dzieci, a wolni od służby wojskowej spokojnie mnożyć się mogli. To też możni panowie w wielkie poszli bogactwo i wzmagała się liczba niewolników w kraju. Zmniejszała się natomiast liczba ltalików i zamierała ich tężyzna, ponieważ gnębiła ich bieda, daniny i służba wojskowa. Jeśli zaś i wolni byli od tej ostatniej, to i tak skazani byli na bezczynność ponieważ ziemia była w rękach bogaczy, a ci zamiast wolnych posługiwali się niewolnikami. Oburzał się na to lud, obawiając się, że nie będzie mieć dość posiłków z Italji*, a nawet zagrożone zostanie jego panowanie wobec tak wielkiej liczby niewolników, o środkach zaradczych jednak nie myślano. Bo też nie było rzeczą łatwą, a nawet i sprawiedliwą odbierać tylu ludziom po tak długim czasie tak wielkie posiadłości, które obsiali, zabudowali i zagospodarowali. Z trudnością wreszcie uchwalili na wniosek trybunów, że nikt nie może posiadać ziemi tej więcej niż 500 morgów i nie może paść na niej więcej niż 100 sztuk grubszego, a 500 sztuk mniejszego bydła. Ponadto nakazali im trzymać pewną liczbę wolnych ludzi, którzy mieli baczyć na to, co się dzieje i donosić o nadużyciach. Nikt jednak nie zważał na to prawo. Ci nawet, którzy pozornie się do niego zastosowali, dla pozoru tylko podzielili ziemię między swoich krewnych, ogół zaś zupełnie je zlekceważył.

5. Prawo agrarne Tyberjusza* Grakcha
(Plutarch, Życie Tyberjusza* Grakcha 8)
Kiedy Tyberjusz* Grakchus w drodze do Numancji przejeżdżał przez Etrurję, zobaczył wyludnienie kraju, a na ziemi przy uprawie roli i paszeniu bydła sprowadzanych niewolników barbarzyńskich. Wówczas to po raz pierwszy - jak w jednem* piśmie mówi brat jego Gajusz - powziął plan akcji politycznej, która stała się zaczątkiem tysięcznych nieszczęść.

(Appjan*, Wojny domowe. I, 9)
Tyberjusz* Sempronjusz* Grakchus, mąż ze znakomitego rodu, wysoce ambitny, a przytem* znakomity mówca, jako trybun ludowy wystąpił w obronie italskiego ludu ginącego zwolna skutkiem nędzy i spadku liczby ludności, a nie mającego nawet nadzieji* poprawy swego losu.

(Plutarch, życie Tyberjusza* Grakchusa. 9)
"Dzikie zwierzęta w Italji* - mówił - mają swoje nory, kryjówki i legowiska, natomiast ludzie, którzy walczą i umierają za Italję*, nie mają nic prócz powietrza i światła. Bez przytułku i dachu nad głową błąkają się z żonami swemi* i dziećmi. Kłamstwem jest, gdy wodzowie w bitwach zachęcają żołnierzy do walki w obronie ołtarzy domowych i grobów swych przodków, bo między tylu Rzymianami żaden już niema* ołtarza domowego, ani grobu przodków. Walczą w obronie bogactwa i zbytku innych ludzi. Nazywają się panami świata, lecz ani skiby ziemi nie mają na własność".

(Appjan, Wojny domowe. I. 9)
To powiedziawszy, wniósł na nowo prawo, że nikt nie może posiadać więcej aniżeli 500 morgów ziemi państwowej dla (dwóch) synów jednak dodał po połowie jeszcze z tegoż, ponad miarę ustanowioną przez stare prawo. Pozostałą resztę miało rozdzielić między ubogich trzech wybranych mężów, zmieniających się co roku.
To właśnie najbardziej drażniło bogaczy, ponieważ nie mogli już, jak poprzednio lekceważyć sobie prawa ze względu na komisję rozdzielczą, ani też wykupywać działek od osadników. Grakchus bowiem i to przewidział i zabronił sprzedawać. Gromadząc się grupami, zawodzili i przedstawiali ubogim ile pracy oddawna* w tę ziemię włożyli, jak ją obsiali i zabudowali. Inni znów wskazywali na cenę zapłaconą sąsiadom za posiadłości, które teraz z tą ziemią mają utracić. Powoływali się na groby przodków w tej ziemi, na to że otrzymali ją przy podziale spadku po ojcach lub że ją nabyli za posag żony, to znów że córkom w posagu ją dali...

(Plutarch, życie Tyberjusza Grakhusa. 10)
Ponieważ jednak lud się zapalił do nowego prawa i za niem* obstawał, zaniechali wygłaszania mów i zwrócili się da jednego z trybunów, M. Oktawjusza*. Na prośby i błagania wielu bogaczy wystąpił Oktawjusz* przeciw Tyberjuszowi* i założył „veto” przeciw nowemu prawu. Niemal każdego dnia toczyły się na mównicy walki miedzy nim a Tyberjuszem*. Kiedy jednak Oktawjusz* nie dał się skłonić do cofnięcia swego sprzeciwu, wniósł Tyberjusz prawo odbierające mu godność trybunalską. Po uchwaleniu jego polecił Tyberjusz* jednemu z wyzwoleńców ściągnąć Oktawjusza* z mównicy.

(Appjan I. 13)
Na miejsce jego został wybrany Kwintus Mummjusz*, poczem* prawo agrarne zostało przeprowadzone. Do komisji rozdzielczej wybrani zostali sam wnioskodawca, Grakchus, jego brat Gajusz i teść Appjusz* Klaudjusz. Zwycięzcy rozprószyli* się potem, wracając na wieś, skąd przybyli, zwyciężeni pozostali w mieście i pełni goryczy odgrażali się, że nie ujdzie to bezkarnie Grakchowi, skoro tylko złoży urząd odpokutuje za znieważenie świętej i nietykalnej władzy trybunalskiej i rozpoczęcie takich zaburzeń w Italji*....
Kiedy zbliżały się nowe wybory Grakchus, bojąc się, że na przyszłość nie będzie trybunem, wezwał swoich zwolenników ze wsi na głosowanie. Ponieważ zaś ci nie mieli czasu - była ta bowiem pora letnia - uciekł się do ludu miejskiego i obchodząc ludzi, prosił każdego, aby go wybrali trybunem na przyszłość, bo dla nich naraził się na niebezpieczeństwo. Kiedy przyszło do głosowania, bogacze wystąpili przeciw niemu, wołając, że prawnie jest niedopuszczalne piastować ten sam urząd przez 2 lata z kolei...

(Appjan I, 16)
Senat tymczasem zebrał się na posiedzeniu w świątyni bogini Fides.

(Plutrach, życie Tyberjusza* Grakchusa. 19)
Scypjon* Nazyka prosił konsula, aby ratował rzecz pospolitą i obalił tyrana. Kiedy zaś ten odpowiedział mięko*, że gwałtów nie zacznie i bez sądu nie straci żadnego z obywateli, Nazyka zerwawszy się, rzekł: "Skoro więc konsul zdradza rzecz pospolitą, kto z was chce bronić praw, niech idzie za mną". Z temi* słowami ruszył na Kapitol. Towarzyszący mu senatorowie rozpychali tłum, stojący po drodze, który zresztą ze względu na powagę ich nie stawiał oporu, lecz tłoczył się i uchodził. Senatorowie pochwyciwszy odłamki i nogi ław połamanych przez uciekający tłum, podeszli ku Tyberjuszowi*, uderzając równocześnie na tych, którzy przed nim stali. Powstano zamieszanie i przyszło do rozlewu krwi. Tyberjusz* sam rzucił się do ucieczki, lecz ktoś pochwycił go za togę. Ale on porzucił togę i uchodził w tunice, gdy wtem potknął się i upadł na tych, którzy przed nim padli. Kiedy usiłował się podnieść, uderzył go w głowę nogą od ławy jeden z kolegów w trybunacie, a potem spadł i cios drugi... Razem z nim od kijów i kamieni zginęło przeszło 300 ludzi, od miecza nie padł nikt.
Ciała Tyberjusza* wraz z innemi* trupami wrzucili da Tybru.

6. Gajusz Grakchus
a) Cele polityki Gajusza* Grakcha
(Diodor, XXXIV/XXXV fragment 25)
Przemawiał G. Grakchus za tem*, aby obalić panowanie arystokracji, a zaprowadzić rządy ludu. W tym celu pozyskał sobie życzliwość wszystkich żywiołów, tak że znalazł w nich już nietylko* bojowników, ale niejako kierowników siwych zuchwałych poczynań. Każdy bowiem własnemi* pragnieniami powodowały, ponieważ wniesione przezeń prawa zapewniały osobiste korzyści, gotów był ważyć się na wszelkie niebezpieczeństwo.

b) Środki do osiągnięcia tego celu

1. Prawa dla zjednania ludu
(Appjan*, l, 21)
Zaraz po wyborze począł knuć przeciw senatowi przeprowadziwszy prawo, które stanowiło, że każdy z ludu ma otrzymywać co miesiąc zboże na koszt skarbu państwowego

(Liwjus*. Perioch. .60)
... po 6 i 1/3 asa za 1 modius* . ... odnowił też prawo agrarne, które przeprowadził brat jego.

(Plutrach, G. Grakch. 8)
Przeprowadził prawo, aby wysłać osadników rzymskich do Tarentu i Kapui...

2. Prawa dla zjednania rycerstwa
(Appjan. l. 22)
Pozyskawszy sobie lud, przeciągnął na swoją stronę i tzw. rycerzy, którzy co do znaczenia stoją między senatem a ludem, przy pomocy innego środka. Sądy, które były zniesławione z powodu przekupstwa, od senatorów przeniósł na rycerzy. Opowiadają, że po przeprowadzeniu tego prawa miał się wyrazić, że teraz zupełnie senat zniweczył1) przez oddanie bowiem rycerstwu prawa sądzenia wszystkich Rzymian i Italów, jakoteż samych senatorów i prawa wyrokowania o grzywnie, odebraniu praw obywatelskich i wygnaniu zrobił rycerzy jakby zwierzchnikami senatu, a senatorów jakby ich poddanymi. Rycerze łącząc się z trybunami przy głosowaniu i otrzymując od nich za to, co zechcieli, stali się postrachem senatu. Zmienił się wkrótce stosunek sił w państwie, tak że senat miał jeszcze tylko powagę, rycerstwo zaś władzę.
    1) według Cycerona, (O prawach II 20) słowa brzmiały: "Pociski i sztylety rzuciłem na forum, by się wzajemnie obywatele mordowali".

(Cyceron, Przeciw Werresowi II, 3, 6)
Na podstawie prawa Sempronjusza* wprowadzono w Azji wydzierżawienie danin tej prowincji, czem* zajmowali się cenzorowie1)
    1) Oznaczało to w praktyce wydanie tej bogatej prowincji na łup tzw. publikanom, czyli dzierżawcom dochodów państwowych, mających swoją organizację w tzw. centurjach* jazdy. Stąd określenie "rycerstwo".

c) Gajusz Grakchus wszechwładny w Rzymie
(Plutrach, G. Gr. 6)
Kiedy lud przyjął te prawa, Gajusz posiadł monarchiczną niemal władzę, tak że mu i senat ulegał, kiedy się doń zwracał o radę. Wniósł prawo, by stworzyć nowe kolonje* i drogi budować i zakładać magazyny zboża i przy wykonaniu wszystkich tych wniosków sam występował jako kierownik i zarządca. Mimo tylu i tak wielkich zajęć był nieznużony, lecz wykonywał wszystko z podziwienia godną szybkością i pracowitością, tak ,że nawet ci, którzy go bardzo nienawidzili i bardzo się go bali, podziwiali jego zdolność wykonania i wykończenia wszystkiego.

(Diodor ks. 84/5 fragment 25 ze stanowiska partji* arystokratycznej)
Przez skłócenie wszystkich stanów przygotował grunt dla swojego władztwa, a przez wydawanie pieniędzy ze Skarbu państwowego na złe i nieużyteczne cele, jakoteż przekupstwa, skierował oczy wszystkich na siebie.

d) Obalenie Gajusza Grakcha
(Appjan* I, 23)
Gajusz wezwał Latynów do udziału we wszystkich prawach obywateli rzymskich w przekonaniu, że senat ze względów przyzwoitości nie będzie mógł wystąpić przeciw współplemieńcom. Sprzymierzeńcom zaś, którym nie wolno było uczestniczyć w głosowaniu obywateli rzymskich, chciał odtąd na to pozwolić, aby przy głosowaniu nad prawami mieć i z ich strony poparcie. Tem* się najbardziej zaniepokoił senat i nakłonił innego trybuna Uwjusza* Drosusa, aby założył „vet” przeciw prawom Grakcha, nie tłumacząc ludowi powodów i to bowiem wolno sprzeciwiającemu się trybunowi. Dla zjednania ludu pozwolił mu na wniesienie prawa o założeniu 12-stu kolonij*. Tem przede wszystkiem* uradowany lud, począł lekceważyć sobie prawa Grakcha, który stracił sympatje* ludu.

(Plutrach, G. Gr. 12)
Z tego też powodu, jak się zdaje, po raz trzeci nie został wybrany trybunem. Przyjął to z wielką przykrością i do szydzących z niego powiedział, że sardonicznym1) śmieje się śmiechem, nie wiedząc, jakie prawa jego rozsnuły ciemności.
    1) Tak określano spazmatyczny śmiech, do śmierci prowadzący rzekomo na skutek zażycia zioła z Sardynji* (po grec. Sardo).

e) Śmierć Gajusza Grakcha
(Plutrach, G. Gr. 13)
(W roku następnym 121-szym przeciwnicy Gajusza) wybrawszy konsulem Opimjusza* znieśli wiele z jego praw i zaczęli występować przeciw uradzeniu kolonji* w Kartaginie1). Gajusz początkowo znosił to, kiedy go jednak podburzyli przyjaciele a zwłaszcza Fulwjusz* przystąpił do sciągniecia swoich zwolenników do walki przeciw konsulowi. W dniu, w którym Opimjusz* i jego zwolennicy zamierzali obalić prawa Gajusza, zajęły obie strony zaraz o świcie Kapitol. Kiedy konsul składał ofiary, jeden ze sług jego niejaki Kwintus Antulljusz*, przenosząc wnętrzności bydląt ofiarnych na drugą stronę, odezwał się do Fulwjusza* i jego przyjaciół: "Zróbcie miejsce dobrym, źli obywatele". Niektórzy powiadają, że równocześnie z temi* słowy także obnażone ramie wyciągnął jakby do jakiegoś zuchwałego czynu. W każdym razie Antulljusz* padł na miejscu, przebity wielkiemi* rylcami podobno w tym celu sporządzonemi*. Na skutek tego zabójstwa wśród tłumu powstało wielkie zamieszanie, przywódców zaś rozbieżne ogarnęły uczucia. Gajusz* gniewał się i wymyślał na swoich, że nieprzyjaciołom dali oddawna* upragniony powód do wystąpienia przeciw sobie, Opimjsz* zaś ucieszył się, jakby pobudkę otrzymał i zachęcał lud do zemsty...
    1) założenie tej kolonji uchwalone zostało za trybunatu Gajusza. (Appjan* l, 25)
Następnego dnia konsul Opimjusz* polecił oddziałowi zbrojnych obsadzić o świcie Kapitol i przez posłańców zwołał senat na posiedzenie. Senat wezwał Grakcha i FuIwjusza* z domu do kurji* dla usprawiedliwienia się, ale oni z bronią wybiegli na Awentyn, spodziewając się, że jeśli go zajmią* senat będzie skłonniejszy do układu z nimi. Przebiegając miasto, wzywali niewolników, by się uwolnili. Nikt jednak wezwania ich nie usłuchał. Z tymi więc, którzy im towarzyszyli zajęli świątynię Diany, obwarowali ją, i Kwintusa, syna Fulwjusza* wysłali do senatu, prosząc o porozumienie co do zgodnego współżycia. Kazano im jednak przybyć do senatu złożywszy bron i powiedzieć czego chcą, a nie przysyłać już żadnego posła. Kiedy zaś ponownie wysłali Kwintusa konsul Opimjusz*, nie traktując go według zapowiedzi jako posła, kazał go uwięzić, a przeciw zwolennikom Grakcha wysłał zbrojne oddziały. Grakchus z jednym niewolnikiem uciekł przez most drewniany na druga stronę rzeki, a gdy mu groziło ujęcie kazał się zabić niewolnikowi. Fulwjusz* został ujęty i zabity. Głowy Grakcha i Fulwjusza* przyniesiono Opimjuszowi*, a ten wypłacił za nie równą ilość złota. Domy ich zostały przez tłum zburzone, zwolenników ujął Opimjusz*, wtrącił do więzienia i kazał ich udusić. Kwintusowi, synowi Fulwjusza, pozwolił umrzeć śmiercią, jaką zechce. Potem oczyścił miasto z krwi, a senat polecił mu zbudować na forum świątynię Konkordji* czyli bogini Zgody.

(Plutrach, G. Gr. 17)
Ciała Gajusza Grakcha, Fulwjusza i innych zabitych, a było ich 3.000, wrzucono do Tybru, majątki ich uległy konfiskacie na rzecz skarbu. Nawet żonom zabroniono nosić żałobę.

7. Zniweczenie reformy agrarnej
(Appjan* I. 27)
Nie długo po śmieci Gajusza Grakcha przeprowadzono prawo, które pozwalało osadnikom sprzedawać sporną ziemię (zabronił tego bowiem starszy Grakchus). W następstwie tego bogacze wykupywali ziemię od ubogich albo też wydzierali ją im pod pozorem kupna. Los ubogich stał się jeszcze gorszy. Wreszcie Spurjusz* Torjusz* wniósł prawo, żeby już więcej nie dzielić ziemi państwowej, lecz żeby posiadający zatrzymali ją na własność, a składali z niej tylko daniny dla ludu. Pieniądze te miały pójść do rozdziału między ubogich. Przyniosło to pewną pomoc biedakom, ale do pomnożenia ludności bynajmniej się nie przyczyniło. Po usunięciu przez zastosowanie takich wybiegów prawa Grakchów, którego urzeczywistnienie byłoby tak dobre i pożyteczne, niedługo potem inny trybun zniósł również i daniny. W ten sposób lud wszystkich korzyści został pozbawiony, a równocześnie państwo jeszcze mniej miało obywateli i żołnierzy.

8. Następstwa zniweczenia reformy rolnej
a) Zubożenie mas ludowych
(Sallustjusz*. Hist. l fr. 41, § 11)
Narodowi rzymskiemu niedawno władcy ludów, pozbawionemu władzy, sławy, prawa, bez środków do życia i lekceważonemu nie pozostały nawet takie środki utrzymania, jakie mają niewolnicy.

b) Rozwielmożnienie się kapitalistów
(Cyceron, Przeciw Werresowi II, 5, 48, 126)
Cieszymy się od lat wielu i milczymy widząc, że pieniądze wszystkie wszystkich narodów przeszły do rąk niewielu ludzi.

c) Armja* z proletarjatu*
(Sallustjusz, Wojna z Jug. 86)
Marjusz*... zaciągał żołnierzy nie obyczajem przodków, ani według klas majątkowych, lecz stosownie do chęci każdego, proletarjat* w przeważnej liczbie. Jedni przypisywali ten fakt brakowi zdolnych do broni, drudzy demagogji* konsula, ponieważ dzięki tej klasie ludzi doszedł do dostojeństw i zaszczytów. Dla człowieka zaś dążącego do potęgi, im kto biedniejszy, tem bardziej przydatny, ponieważ o nic nie dba, nie mając sam nic do stracenia i wszystko jest w jego oczach godziwe, byleby się z korzyścią łączyło.

d) Powstanie niewolników w Italji*
(Appjan, I, 116/7 w r. 73)
Trak Spartakus, który niegdyś wojował z Rzymem, a wzięty do niewoli i sprzedany przebywał w szkole gladjatorów* w Kapui, nakłonił swoich towarzyszy w liczbie 70, aby raczej narażali swe życie dla wolności, niż dla widowiska. Przemógłszy wraz z nimi straże, uszedł i uzbroiwszy się w kije i sztylety, wydarte jakimś podróżnym, schronił się na górę Wezuwjusz*. Przyjmując tu wielu zbiegłych niewolników, a nawet i niektórych wolnych, którzy doń z kraju napływali, pustoszyli najbliższą okolicę. Wysłany przeciw niemu w r. 73 pretor, a w r. 72 obaj konsulowie zostali pokonani. Spartakus z 120.000 piechoty ruszył na Rzym. Kiedy konsulowie znów mu zastąpili drogę, ponieśli Rzymianie ponownie klęskę. Ruch został wreszcie zgnieciony w r. 71 przez Krassusa po zaciętych walkach.

Wróć


WALKI O DOPUSZCZENIE ITALIKÓW DO OBYWATELSTWA RZYMSKIEGO

Obok reformy agrarnej drugą piekącą kwestją* był stosunek do Rzymu tzw. sprzymierzeńców italskich. Przelewając krew za wielkość Rzymu, byli jednak upośledzeni w prawach w porównaniu z obywatelami rzymskimi. Stąd dążność do uzyskania obywatelstwa rzymskiego. Zaognił się ten stosunek z chwilą rozpoczęcia reformy agrarnej, która Italików w równej mierze interesowała, jak obywateli rzymskich. Wielcy właściciele italscy, którzy także uczestniczyli w tzw. okupacji ziemi państwowej, uważali prawo agrarne za naruszenie układu, wiążącego ich z Rzymem. Bezrolni domagali się, by ich również uwzględniono przy rozdziale ziemi.

9. Traktowanie sprzymierzeńców przez możnowładców rzymskich
(G. Grakchus u Gelljusza*1) I N. A. X, 3)
Niedawno - mówił Grakchus - przybył konsul do Teanum Sidicinum2). Żona jego oświadczyła, że pragnie się wykąpać w łaźni męskiej. M. Marjusz*, mąż w tem mieście najznakomitszy, wydał kwestorowi sydycyńskiemu zlecenie, aby kąpiących się z łaźni wypędził. Lecz żona doniosła mężowi, że niedość* szybko oddano jej łaźnię i że ta niedość* była czysta. Ustawiono więc pal na rynku, przyprowadzono do niego M. Mar....a, ściągnięto z niego szaty i ochłostano rózgami. Kiedy się o tem* dowiedzieli mieszkańcy miasta Kales, obwieścili, aby nikt z łaźni nie korzystał, kiedy tam jest urzędnik rzymski.
We Ferentinum3) i z tego samego powodu pretor nasz kazał uwięzić kwestorów. Jeden z nich z muru się rzucił, drugi został ujęty i ochłostany rózgami.
Ten sam Grakchus w innem* miejscu tak opowiada: Jaką samowolę i niepowściągliwość okazują młodzi ludzie ze szlachty, na jednym przykładzie wam wykażę. Kilka lat temu wysłany został z Azji jako poseł pewien młodzieniaszek, który wówczas nawet żadnego urzędu nie piastował. Niesiono go w lektyce. Po drodze zbliżył się do niego pewien pasterz z ludu wenuzyńskiego i nie wiedząc, kogo niosą, zapytał, czy zmarłego niosą. Kiedy ten to posłyszał kazał postawić i sznurami, na których niesiono lektykę dotąd go chłostać kazał, aż ducha wyzionął.
    1) Autor rzymski z II 'W. po Chr.
    2) Miasto w Kampanji*.
    3) Dwa były miasta tego nazwiska: w Etrurji* i Lacjum.


10. Próby nadania sprzymierzeńcom obywatelstwa rzymskiego
Liwjusz* Drusus
(Appjan* I, 34, 35)
Najpierw Fulwjusz* Fllakkus jako konsul (w r. 125) zachęcał otwarcie Italików do żądania rzymskiego obywatelstwa, tłumacząc, że zamiast poddanych, będą współrządcami państwa. Kiedy jednak postawił taki wniosek i energicznie go bronił, został przez senat wysłany na jakąś wyprawę. Ponieważ zeszedł mu na niej cały czas konsulatu, postarał się potem o trybunat (w r. 122) i został trybunem z Grakchem, który również wniósł prawa różne w interesie Italików. Kiedy obaj zginęli jeszcze większe rozdrażnienie nastąpiło w Italji. Oburzali się na swą rolę poddanych, zamiast współrządców i na los Flakkusa i Grakcha, występujących w ich obronie.
Z kolei także Liwjusz* Drusus, trybun ludowy (r. 91), mąż ze znakomitego rodu1), przyobiecał Italikom na ich prośby wnieść znów prawo o nadanie im obywatelstwa rzymskiego. Pożądali go bowiem gorąco w przekonaniu, że w ten sposób z poddanych zostaną panami. Liwjusz więc przygotowując do tego celu lud, zjednał go sobie przez urządzenie wielu kolonij* w Italji* i Sycylji*. Senatorów zaś i rycerzy, którzy wówczas byli bardzo ze sobą poróżnieni o sądy, usiłował pojednać przez pośredniczące prawo. Nie mogąc przenieść otwarcie sądów na senat, w ten sposób starał się zadość uczynić jednym i drugim. Postawił wniosek, aby do senatu, który wówczas z powodu walk wewnętrznych liczył około 300 członków, wprowadzić drugich 300 ze stanu rycerskiego, wybranych z pośród najdostojniejszych i z nich wszystkich na przyszłość dobierać sędziów. Stało się jednak wbrew jego zamierzeniom. Senat bowiem oburzał się, że tylu ludzi naraz ma być do niego przybranych ze stanu rycerskiego i uważał za prawdopodobne, że ci, zostawszy senatorami, jeszcze gwałtowniej będą walczyć z dawnymi senatorami. Rycerze zaś podejrzewali, że przez to ustępstwo sądy na przyszłość od rycerzy przeniesione będą już tylko na senat. Ponadto wielka ich liczba w kłopot ich wprowadzała i podejrzenia budziła, którzy z nich wydadzą się najgodniejsi wyboru. U reszty ich niechęć się do możniejszych odzywała...
To też i rycerze i senat, chociaż skłóceni ze sobą, zgodni byli w nienawiści do Drususa, a tylko lud cieszył się z nowych kolonji*. Ale i Italikowie, w których interesie przedewszystkiem* Drusus to wszystko robił, zaniepokoili się prawem o zakładaniu kolonij*, obawiając się, że państwową ziemię rzymską, którą przed jej podziałem uprawiali, jedni zagarnąwszy ja gwałtem, drudzy skrycie, teraz im zaraz odbiorą. Drusus widząc to, nawet nie wychodził często, lecz wewnątrz domu sprawy załatwiał. Kiedy raz koło wieczora odprawiał tłumy, wykrzyknął nagle, że został ugodzony, i mówiąc to jeszcze, padł. W boku jego znaleziono wbity nóż szewski.
    1) Syn Liwjusza* Drususa, trybuna ludowego w r. 122.

11. Powstanie sprzymierzeńców
a) Wybuch powstania
(Appjan* I, 38)
Halikowie, dowiedziawszy się o śmierci Drususa, uważając już za rzecz nie do zniesienia, by taki los spotykał tych, którzy ich sprawę podjęli, i nie widząc innego sposobu uzyskania obywatelstwa, postanowili zbuntować się wprost przeciw Rzymianom i podjąć przeciw nim wojnę wszystkiemi* siłami śląc potajemnie posłów, układali się co do tego i dla poręczenia wierności zakładników sobie wzajemnie dawali. Rzymianie długi czas o tem* nie wiedzieli, kiedy zaś się dowiedzieli, rozesłali po miastach ludzi odpowiednich, aby niepostrzeżenie śledzili, co się dzieje. Jeden z nich, zobaczywszy chłopczyka, którego z Askulum wywożono do innego miasta jako zakładnika, doniósł o tem prokonsulowi Serwiljuszowi*, bawiącemu w okolicy. Serwiljusz* wpadł zapalczywie do Askulum i zgromadzonym obywatelom srodze się odgrażał. Ci, uważając się już za zdradzonych, zabili go. Z nim zginął również legat jego Fontejusz. Kiedy zaś ci padli nie oszczędzano już i innych Rzymian, ale wszystkich, jacy w Askulum bawili, wycięli, a majątek ich zrabowali. Wobec wybuchu powstania przyłączyły się do niego wszystkie ludy sąsiadujące z Askulanczykami: Marsowie, Pelingowie, Westinowie, Marrucyni, dalej Picentyni, Frentani, Hiripini, Pompejanczycy, Wenuzynczycy, Japygowie, Lukanie i Samnici, ludy i przedtem wrogie Rzymianom.

b) Organizacja państwa italskiego
(Diodor XXXVII. 2)
Najświetniejszem* i największem* miastem powstańców było Korfinjum*, które zostało właśnie stolicą związku Italików. Tutaj stworzyli wszystkie urządzenia, które dają siłę wielkiemu miastu i państwu. Urządzili wielki rynek i kurje*, nagromadzili w obfitości wszelkie środki wojenne, wielkie sumy pieniężne i ogromne zapasy żywności. Ustanowili też wspólny senat złożony z 500 członków, z pośród których mieli być wybierani ludzie odpowiedni do kierowania ojczyzną i mogący radą służyć wspólnemu dobru. Im zlecili kierownictwo wojny, oddawszy senatorom nieograniczoną władzę. Ci wydali prawo, aby corocznie wybierać 2 konsulów i 12 pretorów. Całą Italję* podzielili na 2 części i zrobili je odrębnemi* prowincjami konsularnemi*. Krótko mówiąc urządzili swe państwo na wzór od dawana istniejącego ustroju rzymskiego, wspólną zaś stolicę nazwali "Italia".

12. Nadanie sprzymierzeńcom prawa obywatelstwa rzymskiego
a) Prawo L. Juljusza Cezara kons. (z końca 90 r.)
(Appjan* I, 49)
Kiedy Etruskowie, Umbrowie i inne sąsiadujące z nimi narody zobaczyli sukcesy powstańców w wojnie z Rzymianami, poczęli się wszyscy skłaniać do powstania. Senat więc przestraszywszy się, że ze wszystkich stron zostaną objęci nieuchronną wojną, powziął uchwałę, aby nadać obywatelstwo rzymskie tym Italikom, którzy jeszcze wytrwali w wierności. Przez to ustępstwo zapewnili sobie jeszcze większą życzliwość u życzliwych, wahających się utwierdzili w wierności, a nawet walczących usposobili więcej pojednawczo ze względu na nadzieje podobnego ustępstwa.
Nowych obywateli nie przyjęli jednak Rzymianie do istniejących wówczas 35 tribus, ażeby jako liczniejsi od dawnych obywateli nie mieli przewagi przy głosowaniach, ale stworzyli 10 nowych tribus, w których na końcu głosowali. To też często głosy ich były bez znaczenia, ponieważ 35 tribus pierwej głosujących dawały więcej niż połowę głosów. Ta okoliczność stała się potem powodem nowych walk.

b) Prawo trybunów ludowych Plaucjusza* Sylwana i Papiljusza* Karbona (z r. 89)
(Cyceron. Mowa za Archjaszem* 4)
Na podstawie prawa Sylwana i Karbona nadano prawo obywatelstwa rzymskiego wszystkim, którzy byli zapisani w państwach sprzymierzonych i wtedy, gdy prawo zostało wydane, mieli mieszkanie w Italji*, jeśli do dni 60 zgłosili się u pretora.

(Wellejusz Paterkulus1) Historia Rzymu II, 20)
Nadane zostało Italji* prawo obywatelstwa rzymskiego z tem* zastrzeżeniem, że nowi obywatele mieli być zapisani do 8 z istniejących tribus, by wpływ ich i mnóstwo nie łamało znaczenia dawnych obywateli.
    1) Historyk rzymski z l w, po Chrystusie.

c) Prawo. P. Sulpicjusza* trybuna ludowego (r. 88)
(Appjan*. I, 55)
P. Sulpcjusz* wniósł prawo aby nowych obywateli, stanowiących mniejszość przy głosowaniach, rozdzielić między wszystkie tribusy...
UWAGA. Wniosek przeprowadzony został wśród gwałtów, zniesiony wkrótce przez Sullę, lecz odnowiony, znów przez Korneljusza* Cynnę. Sprawa stała się środkiem do zjednania poparcia mas nowych obywateli dla stronnictwa demokratycznego.

Wróć


III. PIERWSZA WOJNA DOMOWA

13. Charakterystyka Marjusza*
(Sallustjusz*, Wojna z Jugurtą 63)
Urodził się Gajusz Marjusz* (w r. 156 przed Chr.) i lata chłopięce spędził w Arpinum. Skoro tylko wiek jego młodociany pozwolił mu służyć wojskowo, zaprawiał się w służbie wojennej, a nie greckiej wymowie lub też wytworności wielkoświatowej. Tak wśród zajęć uczciwych umysł niezepsuty dojrzał. Wiele też zalet posiadał, jak przedsiębiorczość, uczciwość wielką, znajomość sztuki wojskowej i niepospolitą odwagę w boju. Brakowało mu tylko starożytności rodu. W życiu codziennem* był umiarkowany, wyższy ponad zmysłowość i żądzę bogactw, jedynie tylko chciwym był sławy. Kiedy więc naprzód ubiegał się o trybunat wojskowy u ludu, z łatwością uzyskał głosy wszystkich tribus, stawszy się głośny czynami, chociaż wielu nie znało go osobiście. Następnie po tym urzędzie zdobył sobie jeden po drugim, a tak się zawsze sprawował w urzędowaniu, że miano go za godnego wyższego urzędu nad ten, który piastował. Mimo to (długi czas) ten mąż tak znakomity - choć pózniej pochłonięty został przez przesadną ambicję - nie śmiał ubiegać się o konsulat. Jeszcze i wtedy inne urzędy piastowali ludzie z ludu, lecz konsulat szlachta pomiędzy sobą z rąk do rąk sobie oddawała. Każdy nowy człowiek uważany był za niegodnego dostąpienia tego zaszczytu, chociażby nad wszelki wyraz wsławił się znakomitemi* czynami, a konsulat w razie osiągnięcia go uchodził prawie za zhańbiony.

14. Charakterystyka Sulli
(Sallustjusz* 95)
Lucjusz Korneljusz* Sulla był szlachcicem z rodu patrycjuszowskiego, z rodziny, która z powodu gnuśności przodków niemal już wygasła. Zarówno w greckiej jak łacińskiej literaturze gruntownie był wykształcony, niesłychanie ambitny, gonił za rozkoszami, ale jeszcze w wyższym stopniu za sławą. Lubił rozkoszny spokój, jednak uciecha nie odwiodła go nigdy od obowiązków, tylko w stosunkach małżeńskich mógł był z większą godnością postępować. Celował wymową, był łatwy i zręczny w zawieraniu przyjaźni, jako polityk odznaczał się bezdenną skrytością serca. Hojny był we wszystkiem*, zwłaszcza gdy o pieniądze chodziło. A przecież choć był najszczęśliwszym z ludzi przed zwycięstwem w wojnie domowej, szczęście nie górowało nad jego osobistą dzielnością i wielu nie mogło rozstrzygnąć, czy był on bardziej dzielny, czy też większe miał szczęście, bo mówią o tem, co pózniej zrobił, nie wiem, czy większy wstyd, czy tez wstręt budzi.

15. Walka miedzy Marjuszem* i Sullą
(Appjan*, I, 55-62 w skróceniu)
Kiedy Mitrydates, król Pontu i innych ludów, wpadł do Bitynji*, Frygji* i sąsiadującej z nimi Azji, Sulla, który był wówczas konsulem, otrzymał losem prowincję Azję i dowództwo w wojnie z Mitrydatesem. Marjusz* jednak, uważając, że wojna będzie łatwą a zyskowną, zapragnął dowództwa w tej wojnie i w tym celu wielu obietnicami pozyskał sobie trybuna ludowego Publjusza* Sulpicjusza*
[1]. Ponadto spodziewał się, że nowych obywateli italskich, dotąd stanowiących mniejszość przy głosowaniu, rozdzieli po wszystkich tribus i w ten sposób będzie miał ich życzliwe poparcie we wszystkiem*. Jakoż Sulpicjusz* wniósł odpowiednie prawo. W razie jego uchwalenia stałoby się wszystko, coby* zechciał Marjusz czy Sulpicjusz*, ponieważ nowych obywateli było o wiele więcej aniżeli dawnych. Ale też dawni obywatele widząc to, energicznie się opierali. Obie strony kijami i kamieniami ze sobą wałczyły.
...Wreszcie Sulpicjusz* przeprowadził (wśród gwałtów) swe prawo, poczem*, natychmiast przeprowadził wybór Marjusza na dowódcę w wojnie z Mitrydatesem na miejsce Sulli.
Sulla, który w czasie gwałtów w mieście uciekł był do wojska stojącego w Kampanji*, dowiedziawszy się o tem, postanowił sprawę orężnie rozstrzygnąć. Zwołał na zgromadzenie żołnierzy pragnących gorąco iść na wojnę z Mitrydatesem, jako zyskowną, a przekonanych, że Marjusz* zamiast nich innych zabierze. Uskarżał się przed nimi na gwałty Sulpicjusza* i Marjusza*, ale wyraźnie nic więcej nie powiedział - tylko polecił im być gotowymi na wezwanie. Oni jednak rozumiejąc o czem* myśli i obawiając się o siebie, że nie zostaną wzięci na wyprawę, poczęli wołać, by ich śmiało na Rzym prowadził. Ucieszony zaraz ruszył z 6 legjonami* żołnierzy. Po drodze jednak wszyscy wyżsi oficerowie, z wyjątkiem jednego kwestora, uszli do Rzymu, nie mogąc znieść tego, że wojsko przeciw ojczyźnie prowadzi. Po drodze spotkał posłów, którzy go pytali, po co z bronią w ręku maszeruje na miasto ojczyste. Odpowiedział na to: "Aby je uwolnić od tyranów". Kiedy się zbliżał do Rzymu, przybył doń kolega w konsulacie Pompejusz*, wyrażając uznanie dla jego poczynań i gotowość do współdziałania we wszytkiem*...
Jak wróg wkroczył Sulla do miasta. Mieszkańcy usiłowali go zatrzymać przez miotanie z góry pocisków, dopóki nie zagroził, że domy podpali; wówczas zaniechali. Marjusz* i Sulpicjusz* z ludźmi, jakich zdążyli uzbroić, stawili opór na placu eskwilińskim i po raz pierwszy w Rzymie stoczono bitwę nieprzyjacielską, już nie na sposób starć ulicznych, ale otwarcie według zasad wojennych wśród odgłosu trąb i ze znakami wojskowemi*. Żołnierze Sulli zostali odparci, ale Sulla, chwyciwszy znak, rzucił się w niebezpieczeństwo i powstrzymał ich od ucieczki. Wezwać nadto nowozaciężnych z obozu, aby okrazyli nieprzyjaciół. Marjusz* z towarzyszami, bojąc się okrążenia, ponieważ nikt mu nie przychodził z pomocą, zwątpiwszy w powodzenie, uciekł natychmiast z miasta, a wraz z nim co znaczniejsi obywatele, którzy z nim współdziałali. Następnego dnia, Sulla i Pompejusz, zwołali lud na zgromadzenie, ubolewali nad losem rzeczypospolitej, wydanej oddawna* na łup demagogów i usprawiedliwiali się, że sami to z konieczności zrobili. Wnieśli następnie prawo, że bez uprzedniej uchwały senatu nie wolno na przyszłość żadnych wniosków ludowi przedstawiać. Obowiązywało to i dawniej, ale od długiego czasu nie było przestrzegane. Głosowanie miało się odbywać nie według tribus, ale centuryj*, jak to król Serwjusz* zarządził. Sądzili bowiem, że w ten sposób nie będzie już pobudki do starć, jeśli żadne prawo nie będzie przedstawione ludowi bez zatwierdzenia senatu, a przy głosowaniu mieć będą przewagę ludzie zamożni i rozważni, zamiast biedaków i zuchwalców. Ograniczyli również władzę trybunów, która stala się najzupełniej samowładną. Prawa, przeprowadzone przez Sulpicjusza*, zostały wszystkie zniesione.
Sulpicjusza*, choć jeszcze był trybunem, a wraz z nim Marjusza* i innych, którzy z nimi z Rzymu uciekli, ponieważ bunt wzniecili i z konsulami wojowali ogłosili za nieprzyjaciół Rzymu. Ktoby* ich spotkał, miał ich bezkarnie zabić lub odprowadzić do konsulów, majątek ich uległ konfiskacie. Jakoż rozbiegli się siepacze za nimi. Ci ująwszy Sulpcjusza*, zabili go. Marjusz* zaś uciekł do Minturnae, stąd przeprawił się do Afryki.

16. Powrót Marjusza
(Appjan*, I, 64-75 w skróceniu)
Sulla nie długo potem wyjechał do Azji. Wówczas przyjaciele wygnańców, licząc na Cynnę, następcę Sulli w konsulacie (r. 87), poczęli podburzać nowych obywateli, by się domagali rozdzielenia na wszystkie tribus. Sprzeciwiali się temu z całej siły dawni obywatele, ale Cynna popierał nowych obywateli, wziąwszy podobno za to 300 talentów, drugi konsul Oktawjusz* sprzyjał dawnym obywatelom. Zwolennicy Cynny obsadzili forum z ukrytemi* sztyletami i domagali się głośno rozdzielenia między wszystkie tribus. Kiedy się o tem Oktawjusz* dowiedział, wpadł ze swymi zwolennikami na nowych obywateli. Wielu zabili, innych uciekających ku bramom ścigali.
Cynna, widząc wbrew oczekiwaniu zwycięstwo zuchwałej mniejszości, uciekł do miast okolicznych, które niedawno zyskały obywatelstwo rzymskie i podburzał je do buntu, równocześnie zbierał pieniądze na wojnę. Wobec tego senat uchwalił, że Cynna już nie jest konsulem ani obywatelem i na miejsce jego wybrali L. Merulę. Cynna zwrócił się do Kampanji*, gdzie stało wojsko rzymskie (pozyskał je sobie i znów), objeżdżał miasta sprzymierzone, podburzając je, że przez nie właśnie taki los go spotkał. Składano mu też pieniądze i dostarczano żołnierza...
Przybywszy pod Rzym rozłożył się Cynna obozem. Tymczasem G. Marjusz*, dowiedziawszy się o tych wypadkach, przybył do Etrurji* z innymi wygnańcami i ściągnąwszy z Etrurji* 6.000 żołnierzy, przyłączył się do Cynny...
Wystraszony senat, obawiając się powstania ze strony ludu, jeśli zabraknie żywności, wysłał posłów do Cynny o układ. Ale on zapytał ich, czy przybywają do niego jako do konsula, czy do prywatnego człowieka. Senat bezradny złożył Merulę z urzędu i wysłał znów do Cynny posłów jako do konsula, wzywając Cynnę i Marjusza*, by weszli do miasta. Na to Marjusz* uśmiechając się ironicznie odrzekł, ze wygnańcy do miasta wejść nie mogą. Natychmiast więc trybunowie przeprowadzili uchwałę, znoszącą karę wygnania nałożoną na niego i innych, którzy za konsulatu Sulli zostali wypędzeni.
Weszli do miasta wśród trwogi ogólnej. Jakoż całe mienie tych, którzy zdawali się należeć do partji* przeciwnej uległo bez przeszkody zrabowaniu. Oktawjuszowi* Cynna i Marjusz* przysłali zaprzysiężone zapewnienie bezpieczeństwa. Mimo to ucięto mu głowę i zawieszono ją na mównicy na forum. Potem umieszczano tam głowy również innych pomordowanych. Rozesłano zaraz siepaczów przeciw przeciwnikom z senatu i między rycerzami. Nie oglądali się już wcale ani na bogów, ani pomstę czy nienawiść ludzką, lecz zwrócili się do czynów okrutnych, a nawet i widowisk strasznych, mordując ludzi niemiłosiernie i obcinając im głowy już po śmierci, by je wystawić na widok publiczny czy to dla postrachu i szerzenia grozy, czy dla urządzenia nieludzkiego widowiska...
Nie pozwolili nawet urządzić pogrzebu nikomu z zabitych, lecz psy i ptaki rozszarpały ciała tak wybitnych mężów. Mordowali bezkarnie nawet zwolenników własnej partji*, innych wypędzali na wygnanie, konfiskowali majątki, odbierali urzędy. Prawa Sulli zostały obalone, wszyscy jego przyjaciele straceni, dom jego uległ zburzeniu a majątek konfiskacie. On sam ogłoszony został za wroga. Poszukiwano również jego żony i dzieci, które jednak uszły szczęśliwie...
W roku następnym (86) zostali wybrani konsulami Cynna po raz drugi i Marjusz* po raz siódmy. Ten jednak umarł w pierwszym miesiącu swej władzy, w czasie energicznych i zawziętych przygotowań przeciw Sulli.

17. Powrót Sulli
W r. 83 wrócił Sulla ze Wschodu po ukończeniu wojny z Mitrydatesm i po dwuletnich krwawych walkach złamał swoich przeciwników z partji* demokratycznej, jakoteż* sprzymierzonych z nimi Samnitów. Nastąpiły znów straszne represje wobec zwyciężonych.
(Plutarch, Zycie Sulli 31)
Kiedy Sulla zwrócił się do rzezi i przepełnił miasto mordami, nie znającemi* liczby ni kresu, ośmielono się go zapytać w senacie, jaki kres będzie tych nieszczęść. Kiedy zaś Sulla odpowiedział, że jeszcze nie wie kogo uwolni powiedziano: "A więc powiedz kogo zamierzasz ukarać". Jakoż Sulla przyrzekł to uczynić. Istotnie zaraz ogłosił 80 nazwisk, a po upływie jednego dnia dalszych 220, a potem znów trzeciego dnia nie mniejszą liczbę. Przemawiając potem publicznie oświadczył, że umieścił na liście skazanych tylko tych, których właśnie pamiętał, tych zaś, którzy teraz uszli mu z pamięci, jeszcze na niej umieści. Ogłaszając listę zagroził karą śmierci każdemu ktoby* przyjął i chronił skazanego, nie wyjmując ani brata, ani syna, ani rodziców. Dla zabójcy natomiast wyznaczył nagrodę w wysokości 2 talentów za dokonanie mordu, choćby to niewolnik zabił pana lub syn ojca. Co zaś najniesprawiedliwsze wydało się ze wszystkiego, pozbawił praw obywatelskich synów i wnuków skazanych i majątki wszystkich skonfiskował.

(Appjan* I, 96)
Także wielu Italików zostało straconych, wygnanych i pozbawionych majątku, a mianowicie wszyscy, którzy dali, posłuch wodzom (partji demokratycznej). W całej Italji* odbywały się surowe sądy i różne wytaczano oskarżenia: o udział w wojnie w charakterze wodza lub żołnierza, o dostarczenie pieniędzy, o jakiekolwiek wreszcie usługi, nawet o udział w naradzie skierowanej przeciw Sulli.

18. Dyktatura Sulli (lata 82-79)
(Appjan* l, 99-100)
(Na żądanie Sulli) Rzymianie wbrew swej woli wybrali Sullę panem nieograniczonym na czas jaki zechce. Nieograniczona jest bowiem władza dyktatorów, z tem* tylko zastrzeżeniem, że dawniej krótki czas trwała. Wówczas jednak i bez tego zastrzeżenia ustanowiona nabrała charakteru zupełnego samowładztwa. Tyle tylko dodali dla przyzwoitości, że wybierają go dyktatorem dla ustanowienia praw, jakie sam uzna za stosowne i dla uporządkowania rzeczy pospolitej.
Jakoż Sulla jedne prawa znosił, inne ustanawiał. Zabronił piastować preturę przed kwesturą, a konsulat przed preturą. Nie pozwolił piastować ponownie tego samego urzędu przed upływem 10 lat. Trybunat ludowy niemal zniósł, zupełnie go osłabiwszy i zastrzegłszy prawem, że trybun nie może już żadnego urzędu piastować. Dlatego też żaden człowiek ambitny lub ze znakomitego rodu nie ubiegał się już więcej o ten urząd. Do senatu bardzo nielicznego wówczas z powodu walk wewnętrznych i wojen przybrał 300 ludzi z pośród najznakomitszych rycerzy. Uwolnił przeszło 10.000 niewolników wymordowanych obywateli co najmłodszych i najsilniejszych, zrobił ich obywatelami rzymskimi i włączył do ludu. Od nazwiska swego nazwał ich Korneljuszami*. Chciał w ten sposób mieć między ludem 10.000 ludzi, gotowych do spełnienia swoich rozkazów. W tym samym celu 23 legjonom*, które w obronie jego walczyły, przydzielił w Italji* wiele ziemi, która albo była jeszcze niepodzielona, albo którą za karę zabrał miastom italskim.

Wróć


IV. RZECZPOSPOLITA TERENEM WALK O PRZEWAGĘ JEDNOSTEK

19. Obraz społeczeństwa rzymskiego po wojnie sullańskiej
(Sallustjusz*, Spisek Katyliny 11-13 w skróceniu; tłumaczył Fr. Habura)
Skoro Lucjusz Sulla, owładnąwszy orężem rzeczą pospolitą, dobrze zaczął, ale źle skończył, wtedy poczęli wszyscy rabować, grabieżyć, jeden domu, drugi ziemi pożądać. Zwycięzcy nie mieli ani końca ani miary i okrutnych czynów na obywatelach się dopuszczali. Do tego dołączyła się ta okoliczność, że L. Sulla wojsko, którem* był w Azji dowodził, chcąc je sobie wiernem* uczynić, wbrew zwyczajowi przodków rozpasał zbytkami i przesadną hojnością. Miejsca przyjemne, rozkoszne z łatwością wśród wywczasów rozluźniły surową karność żołnierzy. Tam to po raz pierwszy nauczyło się wojsko narodu rzymskiego oddawać się miłostkom, pijaństwu, podziwiać rzeźby, obrazy, naczynia rzeźbione, porywać je osobom prywatnym i miastom, łupić świątynie i wszystko czy boskie czy ludzkie znieważać.
Jak tylko przed bogactwy poczęto bić czołem, a za niemi* blask sławy, władzy, wpływów poszedł w tropy, poczęło słabnąć męstwo, ubóstwo być przedmiotem szyderstwa, bezinteresowność mianem złośliwości być piętnowaną. Więc z bogactw idące rozwiązłość i chciwość wraz z dumą młodzież opanowały. Poczęto zdzierać, marnotrawić, własne mienie mało ważyć, cudzego pożądać. Ani na obyczajność, ani na wstyd nie zważano, boskie i ludzkie rzeczy za jedno brano, niczego nie szanowano.
Na cóż mam przywodzić to, czemu nikt, chyba ci, co to, oczyma oglądali, wiary nie da, a mianowicie, że niektórzy prywatni ludzie góry skopali, na morzach budowle postawili. Tym ludziom, mnie się zdaje, były bogactwa igraszką, bo co mogli uczciwie posiadać, to szpetnie zmarnotrawić na wyścigi się starali. Lecz nie mniejsza namiętność do rozpusty, obżarstwa i innych wygód życia nastała. Na lądzie i morzu wyszukiwano wszelkich przysmaków. Kładziono się spać pierwej, nim się spać chciało, nie czekano ani głodu, ani pragnienia, ani zimna, ani znużenia, ale to wszystko ze zbytku wyprzedzano. Te zdrożności pobudzały młodzież, skoro się dziedziczne majątki wyczerpany, do zbrodni. Umysł bowiem w złem* rzemiośle wyćwiczony, niełatwo się od namiętności powstrzymywał, lecz z tem większem* rozpasaniem puszczał się wszelkiemi* drogami na szukanie dochodów i zysków.

20. Gnejusz Pompejusz Magnus
Po śmierci Sulli na pierwszy plan wybija się w Rzymie młody Pompejusz, który zdecydowanie dąży od samego początku do zajęcia wyjątkowego stanowiska w Rzeczy pospolitej. Szereg nadzwyczajnych komend w wojnie z Sertorjuszem*, piratami, Mitrydatesem daje mu charakter stałego naczelnego wodza Rzeczypospolitej.
(Wellejusz Paterkulus, Historja* Rzymu II. 29)
Gnejusz Pompejusz był synem Gn. Pompejusza, który jako konsul (w r. 89) w wojnie ze sprzymierzeńcami świetnych czynów dokonał. Odznaczał się urodą nie tą w prawdzie, która zwraca na się uwagę w kwiecie wieku, ale pewną dostojnością i powagą, która godząc się z jego wielkością i wybitnem* stanowiskiem, towarzyszyła mu do ostatniego dnia życia. Cechowała go bezwzględna nieskazitelność i niezwykłą prawość. Mówcą był średnim, władzy bardzo pożądał, byleby mu ja oddawano jako wyraz czci i uznania, a nie umiał jej siłą zdobywać. W wojnie był bardzo doświadczonym wodzem, w czasie pokoju najskromniejszym obywatelem, dopóki się nie obawiał, że mu ktoś dorówna. W przyjaźni stały i wierny, w razie starć przykrych dawał się przejednać, z wielką łatwością przyjmował zadosyćuczynienie, potęgi swojej nigdy lub rzadko tylko używał niepowściągliwie. Wolny był od wszelkich niemal błędów, chyba że się za największy policzy, iż w państwie republikańskiem* i panującem* nad światem, mając wszystkich obywateli równych sobie co do prawa, oburzał się widząc, że mu ktoś dorównuje godnością.

21. M. Licynjusz* Krassus
Współzawodnikiem osobistym Pompejusza był Krassus, który w przeciwieństwie do wojskowej karjery* Pompejusza starał się stworzyć oparcie dla swego stanowiska na gruncie rzymskim.
(Plutarch, życie Krassusa 2,3,7)
Powiadają Rzymianie, że wiele cnót Krassusa przyćmiła jedna wada, a mianowicie żądza bogactwa. Nie była to jednak jego jedyna wada, ale że była silniejsza od wszystkich innych, również i te przysłoniła. Najlepszym dowodem jego chciwości jest wielkość jego majątku. Początkowo posiadał nie więcej niż 300 talentów, potem mimo, że w czasie konsulatu złożył dziesięcinę w ofierze Herkulesowi, ucztę dla ludu urządził i na własny koszt przez 3 miesiące rozdzielał zboże każdemu z Rzymian, to przecież przed wyprawą na Partów zrobiwszy zestawienie majątkowe, znalazł 7.100 talentów. Większą część tego na ogniu i wojnie zarobił, wykorzystując ogólne nieszczęście dla zebrania ogromnych dochodów. Kiedy bowiem Sulla zająwszy miasto, sprzedawał majątki zamordowanych przez siebie. Krassus nie usunął się ani od ich nabywania, ani zagarniania...
Drażnił go Pompejusz, który cieszył się powodzeniem w wyprawach wojennych i odbył triumf1), zanim jeszcze wszedł do senatu, przez obywateli nazywany był Magnus, tj. Wielki. Zrezygnowawszy jednak z tego, żeby mu w czynach wojennych dorównać, poświęcił się działalności politycznej i przez swe zabiegi, obronę przed sądem, pożyczanie pieniędzy i udzielanie poparcia tym, którzy się o coś u ludu starali, zdobywał sobie potęgę i sławę równą tej, jaką miał Pompejusz dzięki wielu wielkim wyprawom wojennym. Większe bowiem było nazwisko Pompejusza i jego znaczenie w mieście w czasie jego nieobecności z powodu wypraw wojennych. Gdy był obecny, często brał nad nim górę Krassus, ponieważ Pompejusz z powodu dumy i właściwego sobie trybu życia nie lubiał* tłumu i unikał forum, a proszącym o pomoc rzadko i niezbyt chętnie pomagał, by tem* pełniejsze mieć siły do osiągnięcia własnych celów. Krassus zaś zawsze gotów do pomocy, często i łatwo dający dostęp do siebie, zajmujący się ustawicznie obcemi* interesami, które ochotnie popierał, szeroką popularnością górował nad jego dostojnością.
    1) W roku 80-tym z powodu zwycięstw nad przeciwnikami Sulli w Afryce i ich sprzymierzeńcami numidyjskimi.

22. Spisek Katyliny
W czasie nieobecności Pompejusza zajętego na Wschodzie podjęto na gruncie rzymskim próbę przewrotu. Na czele ruchu stanął L. Sergjusz* Katylina, za nim kryli się polityczni przeciwnicy Pompejusza: Krassus i Cezar gotowi w razie udania się przedsięwzięcia Katyliny do wyzyskania ruchu dla swych osobistych celów.

a) Katylina, jego zwolennicy i cele
(Sallustjusz*, Spisek Katyliny 5. 1-7; 14, 1-4; 16. 11-5; 21. 2)
Lucjusz* Katylina był potomkiem szlachetnego rodu, posiadał wielką siłę duszy i ciała, ale charakter zły i przewortny. Już od lat młodzieńczych lubował sobie w wojnach domowych, w mordach, grabieżach, w rozterkach obywatelskich i w tej szkole młodość swoją wyćwiczył. Duch śmiały, chytry, niestały, w każdej rzeczy zawołany hypokryta* i kuglarz. Cudzego mienia chciwy, własnego marnotrawca, w namiętnościach niepohamowany, dość posiadał wymowy, mądrości mało. Rozkiełznany duch ciągle pożądał rzeczy niepomiernych, niepodobnych, zbyt wysokich. Po rządach samowładnych Sulli opanowała go nieposkromiona żądza ujęcia steru rządu w Rzeczypospolitej i nie przebierał w środkach wiodących do tego celu, byleby tylko zdobyć sobie panowanie. Dręczył go z każdym dniem coraz bardziej niedostatek i sumienie, wyrzucające mu zbrodnie. W tak ogromnem* i tak zepsutem* społeczeństwie Katylina otacza się wszelkich złoczyńców i zbrodniarzy szeregami jakby świtą przyboczną. Bo każdy bezwstydnik, cudzołożnik, gracz, ludzie, którzy rozrzutnością, obżarstwem i rozpustą dobra ojczyzny roztrwonili i którzy dla okupienia swego złoczyństwa* lub zbrodni wielkich długów narobili, nadto z całego świata mężobójcy, świętokradcy, skazani wyrokiem sądu lub za zbrodnie sądu się bojący, nadto ci, których się ręka i język krzywoprzysięstwem lub krwią współobywateli żywiła, wreszcie wszyscy, których złoczyństwo*, nędza, sumienie dręczyło - ci to byli Katyliny towarzyszami i przyjaciółmi od serca.
Na tych to przyjaciołach i wspólnikach oparł swoje rachuby Katylina. Równocześnie ponieważ na całym świecie ogromne było zadłużenie, a większa część żołnierzy sullanskich, przemarnowawszy to, co mieli, w żywej mając pamięci swoje zwycięstwa i dawne grabieże, domowej wojny sobie życzyła, powziął plan owładnięcia orężem Rzecząpospolitą. W Italji* nie było żadnego wojska. Gnejusz Pompejusz na krańcach świata wojnę prowadził. Miał wiele widoków, gdyby się o konsulat ubiegał. Senat wcale się nie miał na ostrożności. Wszystko było w bezpieczeństwie i pokoju, ale to właśnie sprzyjało Katylinie. Obiecywał Katylina nowe układy z wierzycielami, proskrypcje bogaczy, urzędy, dostojeństwa kapłańskie, grabieże i wszelkie inne rzeczy, które wojna i samowola zwycięzców ze sobą prowadzi.

(Liwjusz*, Per. 102)
L. Katylina, przepadłszy dwukrotnie przy ubieganiu się o konsulat, uknuł sprzysiężenie wraz z pretorem Lentulusem Cetegiem i wielu innymi, by zamordować konsulów i senat, podpalić miasto i opanować Rzeczpospolitą.

b) M. Tulljusz* Cyceron i stłumienie spisku Katyliny
(Wellejusz Paterkulus II, 34, 3-4; 35. 4)
M. Cyceron, który sobie wyłącznie zawdzięczał swoje wyniesienie, człowiek w nowości swego rodu najświetniejszy, a jak w życiu znakomity, tak talentem najwybitniejszy - on bowiem sprawił, że nie zostaliśmy pokonani w twórczości umysłowej przez tych, których w walce orężnej zwyciężyliśmy - wówczas jako konsul wykrył spisek Sergjusza* Katyliny, Lentulusa, Cetega i innych mężów z obu stanów1) dzięki szczególniejszemu męstwu, nieugiętości, czujności i troskliwości. Katylina w obawie przed władzą konsula uszedł z miasta, Lentulus, były konsul i pretor po raz wtóry, Cetegus i inni mężowie o sławnych nazwiskach za zgodą senatu na rozkaz konsula zostali w więzieniu straceni...
Katylina, który niemniej energicznie dalej prowadził swe usiłowania, walcząc bardzo dzielnie w bitwie, wyzionął ducha.
    1) t. j. senatorskiego i rycerskiego.

23. Gajusz Juljusz* Cezar
(Wellejusz Paterkulus II, 41)
Pochodził Cezar z wielce znakomitej rodziny Juljuszów* i ród swój wywodził od Anchizesa i Wenery. Urodą wyróżniał się wybitnie między wszystkimi obywatelami. Posiadał nadzwyczajną bystrość umysłu, w hojności swojej posuwał się do niesłychanej rozrzutności. Duchem przerósł ludzką naturę i wielkością myśli, szybkością w wojowaniu, jakoteż* wytrwałością wobec niebezpieczeństw był najzupełniej podobny do Aleksandra W., tylko że był trzeźwy i nie był tak porywczy. Snu i pokarmu używał dla podtrzymania życia, a nie dla przyjemności. Spokrewniony był blisko z G. Marjuszem*, a równocześnie był zięciem Cynny. By z córką tegoż się rozwiódł, żadna obawa nie zdołała go skłonić, chociaż wówczas, gdy Sulla doszedł do nieograniczonej władzy, miał prawie 18 lat. Kiedy zaś poszukiwali go służalcy Sulli i jego zausznicy aby go stracić, zmieniwszy szaty i przywdziawszy strój, nieodpowiadający* jego stanowisku, wymknął się w nocy z miasta.

(Plutarch, Zycie. Cezara 4.)
Po śmierci Sulli wrócił Cezar do Rzymu. W Rzymie zajaśniał wielki wdzięk jego wymowy w obronach przed sądem, a z powodu uprzejmości w przyjęciach i zebraniach zyskał sobie wielką życzliwość u ludu. Dzięki ucztom i biesiadom i wogóle* wystawności życia wzmagało się zwolna jego znaczenie w życiu politycznem*. Współzawodnicy lekceważyli sobie początkowo jego wpływ na masy ludowe, sądząc, że zrujnowany wydatkami szybko zniknie i późno błąd swój poznali, gdy doszedłszy do wielkiej i niezwalczonej potęgi porwał się wprost na obalenie rzeczy pospolitej...
Dwa były wówczas w Rzymie stronnictwa, jedno sullańskie wielce możne, drugie marjuszowe* wówczas zgnębione, zupełnie rozbite i bez znaczenia. To ostatnie starał się wzmocnić i podnieść.

(Appjan* II, 8)
Jako pretor (w r. 62) otrzymawszy losem prowincję Hiszpanję* jakiś czas zatrzymywany był w Rzymie przez wierzycieli, którym skutkiem swych ambitnych zabiegów winien był sumy o wiele przekraczające wartość jego majątku. Miał się wówczas wyrazić, że potrzebuje 25 miljonów*, aby nic nie mieć.

(Plutarch, Życie Cezara. 11)
Uciekł się więc do Krassusa, najbogatszego z Rzymian, który w walce politycznej przeciw Pompejuszowi potrzebował siły i rozmachu Cezara. Dopiero gdy Krassus przejął na siebie najprzykrzejszych i najbardziej nieprzejednanych wierzycieli i poręczył za niego 830 talentów, mógł wyruszyć do swej prowincji.

24. Powrót Pompejusza ze Wschodu i jego zatarg z senatem
(Wellejusz Paterkulus II. 40)
(W r. 61) Pompejusz zwyciężywszy wszystkie ludy, z któremi* się zetknął wrócił do Italji*. Bardzo wielu twierdziło, że z wojskiem wkroczy do stolicy i położy kres wolności Rzeczypospolitej według własnego uznania. Im bardziej się tego ludzie obawiali, tem* milszy był powrót tak wielkiego wodza w charakterze zwyczajnego obywatela. Rozpuściwszy bowiem wszystko wojsko w Brundyzjum, nie zatrzymując nic prócz tytułu imperatora, z osobistym swoim orszakiem, który zwykł był zawsze wodzić ze sobą, wrócił do miasta.

(Plutarch, życie Pompei. 46)
Następne jednak czasy przyniosły mu budzące nienawiść sukcesy i niepowetowane klęski. Wpływy bowiem w mieście, które zdobył sobie dzięki swym zasługom, niesłusznie oddał na usługi innych i ujmując ze swego znaczenia tyle, ile drugim oddawał, niepostrzeżenie utracił siłę i wielkość swego wpływu. Dzięki Pompejusza bowiem potędze wyniesiony Cezar zmógł go następnie i obalił. Stało się to tak: kiedy Lukullus1) wrócił z Azji zelżywie potraktowany przez Pompejusza, senat zgotował mu świetne przyjęcie, a kiedy przybył do Rzymu Pompejusz, senat, chcąc go pognębić, zachęcił Lukullusa do wystąpienia publicznie przeciw niemu. Jakoż ten, choć już był zgnuśniały i oddając się rozkoszom usunął się od czynnego życia, zaraz przeciw Pompejuszowi wystąpił i zaczepiwszy go o zarządzenia, które ten poznosił, wziął nad nim górę w senacie, zwłaszcza, że popierał go Katon.

(Appjan* II. 9)
Z Lukullusem współdziałał też Krassus.
    1) Poprzednik Pompejusza w wojnie z Mitrydatesem.

25. Pierwszy triumwirat
(Kassjusz Dion1), XXXVII 54. 3)
(Właśnie w r. 60 wrócił Cezar z Hiszpanji* i wystąpił jako kandydat do konsulatu na r. 59). Przy ubieganiu się o ten urząd zjednał sobie między innymi Pompejusza i Krassusa, chociaż wówczas jeszcze żyli w nieprzyjaźni tak, że zyskał ich poparcie i jednogłośnie został wybrany.
(Rozdział. 55 .1) Nie poprzestając na tem*, pojednał ich ze sobą nie dlatego, żeby chciał im przynieść korzyść, ale ponieważ widział, że są bardzo możni i wiedział dobrze, że bez pomocy ich obu lub jednego z nich nie dojdzie do żadnego wpływu, a choćby się przyłączył do któregokolwiek z nich, to właśnie dlatego znajdzie w drugim przeciwnika i więcej od niego szkody poniesie, aniżeli korzyści od pierwszego.
(Rozdział 56. 3-4) Pompejusz zaś, nie mając tyle siły, ile się spodziewał, a widząc, że Krassus jest potężny, a Cezar wzrasta w znaczenie, bał się, by nie został przez nich zupełnie obalony i spodziewał się, że przez obecny związek z nimi odzyska górujące stanowisko. Krassus natomiast sądził, że jego ród i bogactwo da mu nad wszystkimi przewagę, a ponieważ miał o wiele mniejsze znaczenie od Pompejusza i przypuszczał, że Cezar dojdzie do wielkiej potęgi, chciał ich obu wzajemnie sobie przeciwstawić, żeby żaden z nich do zbytniej potęgi nie doszedł, oczekując, że podczas gdy oni równemi* siłami będą się zwalczać, on sam tymczasem będzie ciągnął korzyść z przyjaźni jednego i drugiego i dojdzie do większego poważania niż oni obaj.
(Rozdział 57. 1-3) Tak więc i z takich powodów zawarli ci trzej mężowie przyjaźń i przysięgą ją utrwaliwszy, kierowali państwem według własnej woli, dawali sobie wzajemnie i przyjmowali, czego tylko pragnęli. Po ich porozumieniu pogrodzili się też najbliżsi ich zwolennicy i robili ze swej strony bezkarnie, co chcieli, w nich mając wzór we wszystkiem*. Uczciwie i bez względu na własną korzyść nikt wówczas nie zajmował się sprawami państwa oprócz Katona.
    1) Historyk grecki żył na przełomie II i III wieku po Chrystusie.

26. Wojna domowa między Pompejuszem a Cezarem
Po śmierci Krassusa, w r. 53 Pompejusz, który niechętnie patrzył na .wzmożenie się potęgi Cezara, odsunął się od niego, a zbliżył się do senatu. Wkrótce miedzy Cezarem a senatem wyłonił się zatarg o kwestję* złożenia namiestnictwa Gallji*. Senat chciał już od 1 .marca 5t0 r. wyznaczyć Cezarowi następcę, podczas gdy ten obawiając się ataków ze strony przeciwników, pragnął zatrzymać swą godność i wojsko aż do objęcia konsulatu w r. 48. Czując oparcie w Pompejuszu, senat parł zdecydowanie do wojny.
a) Początek wojny domowej
(Cezar, Wojna domowa I, 2-14 w skróceniu)
Na posiedzeniu senatu w początkach 49 r. postawił jeden z senatorów wniosek, żeby Pompejusz wyruszył do swoich prowincyj1) dla usunięcia powodu do wojny zapewniał, że Cezar się obawia, iż Pompejusz dwa legjony*, które mu wydarł, przeznacza na jego zgubę i dlatego zatrzymuje je pod Rzymem. Na to konsul Lentulus oświadczył, że wniosku tego nie podda nawet pod głosowanie. Wobec tego oświadczenia konsula, obawy przed wojskiem Pompejusza i groźbą jego przyjaciół wielu senatorów wbrew swojej woli, ale pod przymusem, poszło za wnioskiem Scypjona*2), aby Cezar rozpuścił wojsko do dnia oznaczonego, a jeśli tego nie zrobi, ma być uważany za wroga Rzeczypospolitej. Założyli przeciw temu „veto” trybunowie ludu M. Antonjusz* i Kw. Kassjusz*, ale natychmiast wytoczono kwestję*, czy dopuszczony jest sprzeciw trybunów, padały ciężkie oświadczenia, im gwałtowniej i bezwzględniej kto mówił, tem* więcej chwalili go nieprzyjaciele Cezara.
Kiedy się senat rozwiązał wieczorem, wszyscy jego członkowie zostali zaproszeni przez Pompejusza. Ten wyraził im uznanie i utwierdził ich na przyszłość, powolnych ganił i podburzał. Wielu zewsząd z dawnych żołnierzy Pompejusza zostało powołanych do szeregów obietnicą nagród i stanowisk, przyzwano też wielu z 2 legjonów*, które oddał Cezar. Zaroiło się miasto, ściągnięto do senatu wszystkich przyjaciół konsulów, krewnych Pompejusza i tych, którzy oddawna* utrzymywali nieprzyjazne stosunki z Cezarem, a ci głosami swojemi* i tłumnem* zebraniem zastraszyli słabszych, umocnili wahających się, odebrali największej części senatorów możność wolnej decyzji. L. Piso3), cenzor i pretor L. Roscjusz*, wyrazili gotowość wyjazdu do Cezara, aby go o tych wypadkach zawiadomić, żądali sześć dni zwłoki dla załatwienia tego. Niektórzy stawiali wniosek, aby wysłać jeszcze posłów do Cezara, którzyby* mu przedstawili wolę senatu.
Oparto się jednak temu wszystkiemu, wszystkiemu sprzeciwiali się w swych mowach konsuli, Scypjon* i Katon. Katonem powodowała dawna nienawiść do Cezara i rozgoryczenie, że przepadł przy wyborach na konsula, Lentulusem ogrom jego długów i nadzieja wojska, prowincyj*. Chełpił się między swoimi, że będzie drugim Sullą, że weźmie nieograniczoną władzę w swe ręce. Scypjona* pociągała taż sama nadzieja prowincji i wojska, był przekonany, że ze względu na pokrewieństwo dzielić je będzie z Pompejuszem. Pompejusz sam podburzony przez nieprzyjaciół Cezara, ponieważ nie chciał by mu ktokolwiek dorównywał w godności, zerwał przyjazne stosunki z Cezarem i połączył się ze wspólnymi nieprzyjaciółmi, których największą część sam przysporzył Cezarowi w owym czasie, kiedy był jego zięciem. Równocześnie obawiając się niesławy, że dwa legjony*, zamiast wysłać do Azji i Syrji*, użył dla podniesienia swojej potęgi i panowania, starał się doprowadzić do wojny.
Z tego powodu działano we wszystkiem* porywczo i w zupełnem* zamieszaniu. Ani krewnym Cezara nie dano czasu, by go zawiadomić, ani trybunom ludu nie pozwalono uchylić się od niebezpieczeństwa, ale zmuszono ich już siódmego dnia myśleć o swem* ocaleniu... Powzięto ową uchwałę senatu stosowaną tylko w najgroźniejszej sytuacji; Niechaj konsulowie, pretorowie, trybunowie ludu i prokonsulowie znajdujący się w pobliżu miasta4) dają baczenie, aby Rzeczpospolita żadnej nie poniosła szkody. Spisano te uchwały 6 stycznia. Trybunowie ludu uciekli zaraz z miasta i podążyli do Cezara, który wówczas bawił w Rawennie i oczekiwał odpowiedzi na swe bardzo skromne żądania. W najbliższych dniach w całej Italji* zarządzono pobór wojskowy, nakazano dostawienie broni, zażądano od miast sum pieniężnych i ze świątyń je zabierano, naruszono wszystkie boskie i ludzkie prawa. Dowiedziawszy się o tem Cezar, przemówił do żołnierzy, a zapewniwszy sobie życzliwość wojska, ruszył z jednym legjonem* na Ariminium i zastał tam trybunów ludowych, którzy do niego uciekli. Równocześnie wezwał resztę legjonów* z leży zimowych i kazał im ciągnąć za sobą. M. Antonjusza* z 5 kohortami wysłał do Arrecjum*, sam z 2 kohortami zatrzymał się w Ariminium i zarządził tam pobór wojskowy, pojedyńczemi* kohortami zajął Pisaurum, Fanum i Ankonę.
Kiedy o tem doniesiono do Rzymu, tak wielki strach padł nagle, że konsul Lentulus uciekł natychmiast z miasta, za nim poszedł jego kolega Marcellus i przeważna część urzędników. Gn. Pompejusz dzień przedtem wyruszyli z Rzymu do legjonów* otrzymanych od Cezara, które rozmieścił na leże zimowe w Apulji*. Pobór wojskowy w stolicy przerwano. Z tej strony Kapui nikt nie czuł się bezpieczny. Dopiero w Kapui się zatrzymywali i zbierali.
    1) Pompejusz od czasu konsulatu w r. 55 był namiestnikiem obu Hiszpanij*, któremi* zarządzał przez swych legatów.
    2) Teść Pompejusza.
    3) Teść Cezara.
    4) Miano na myśli Pompejusza.


b) Śmierć Pompejusza
(Appjan* II 83-86 w skróceniu)
(Po bitwie pod Farsalos uszedł Pompejusz do Larissy). Z Larissy równie pospiesznie popędził ku morzu i wsiadł na mały statek, poczem* napotkawszy przepływający okręt, popłynął na Mitylenę. Zabrał stąd żonę Kornelję* i z 4 trójwiosłowcami, które przybyły do niego z Rodos i Tyru popłynął ku wschodowi, zdążając do króla Partów, przy którego pomocy spodziewał się podjąć walkę. Krył jednak swój zamiar, aż dopiero koło Cylicji z ciężkiem* sercem wyjawił go przyjaciołom. Ci wzywali go, by się strzegł przed królem partyjskim zaczepionym niedawno przez Krassusa i pysznym jeszcze z powodu jego zniszczenia. Radzili mu jechać do Egiptu, który był niedaleko i przedstawiał wielkie państwo, a nadto i bogate, zasobne w okręty, zboże i pieniądze, królowie zaś jego, chociaż w chłopięcym wieku, po ojcu byli przyjaciółmi Pomejusza. Wobec tego popłynął więc Pompejusz do Egiptu.
W Egipcie właśnie wypędzona została Kleopatra, która panowała wspólnie z bratem i około granicy Syrji* gromadziła wojsko. Brat jej Ptolemeusz dla przeszkodzenia napadowi Kleopatry, rozłożył się obozem koło góry Kassjum*. Jakoż zrządzeniem losu wiatry tutaj właśnie przyniosły Pompejusza. Zobaczywszy na lądzie wiele wojska, zatrzymał swe okręty. Przypuszczając, jak było w istocie, że jest tam król, wysłał ludzi, którzyby donieśli o jego przybyciu i odwołali się do przyjaźni, jaka go łączyła z ojcem króla. Ten miał wówczas zaledwie 13 lat, opiekunami jego byli Achillas, dowodzący wojskiem, i Potejnos eunuch, zarządzający finansami. Ci złożyli radę w sprawie Pompejusza. Obecny na niej retor Teodotos z Samos, nauczyciel chłopca, podał niegodziwą radę, by zabić podstępnie Pompejusza dla zjednania sobie Cezara. Przyjęto jego zdanie i wysałano po Pompejusza małą łódź pod pozorem, że morze jest płytkie i niedostępne dla wielkich okrętów. Do łodzi wsiadło kilku ludzi ze służby królewskiej i Rzymianin Sempronjusz*, który służył wojskowo u króla, a dawniej wojował pod Pompejuszem. Ten zaniósł Pompejuszowi powitanie od króla i poprosił go, aby z nim popłynął do chłopięcego przyjaciela. Równocześnie całe wojsko ustawiło się w szeregach wzdłuż wybrzeża, niejako na cześć Pompejusza. W środku widoczny był król, odziany w płaszcz purpurowy.
Pompejusz miał wątpliwość, patrząc na wojsko uszykowane i tę łódź marną, widząc, że nie przybył sam król, ani też nie przysłał nikogo ze znacznych. Mimo to powtarzając do siebie wiersz Sofoklesa: "Kto do tyrana przybywa, jego jest niewolnikiem, choćby jako wolny poszedł", wsiadł do łodzi. Ponieważ w czasie przeprawy wszyscy milczeli, jeszcze więcej wzmogły się jego podejrzenia. Zwróciwszy się więc do Sempronjusza*, w którym może istotnie poznał Rzymianina i jednego ze swoich dawnych żołnierzy, lub też tylko przypuszczał, ponieważ on jeden stał według przepisów wojskowej karności, nie pozwalających siedzieć wobec wodza, zapytał: "Czy ja cię nie znam, towarzyszu broni?" Ten skinął zaraz głową w odpowiedzi, a gdy się Pompejusz odwrócił, pierwszy zadał mu cios, za nim inni. Żona Pompejusza i przyjaciele, widząc to zdaleka*, podnieśli okrzyk boleści i ręce wznosząc do bogów, o pomstę prosili za unieważnienie układu. Następnie czemprędzej* odpłynęli z nieprzyjacielskiego wybrzeża.
Głowę Pompejusza odcięli siepacze Potejnosa, zachowując ją dla Cezara, resztę ciała pogrzebał ktoś w piasku i wzniósł skromny pomnik.

27. Dyktatura Cezara
(Kassjusz Dian. XLIII, 43, 1; 44. 2-3; 45, 1-2; 47. 1-3; 50, 1-3)
Na podstawie uchwały senatu nosił Cezar podczas wszystkich uroczystości szaty triumfalne, nadto stale i wszędzie zdobił głowę wieńcem wawrzynowym. Nosił tytuł imperatora już nie w starem tylko znaczeniu, ale nadano mu go wówczas jemu pierwszemu po raz pierwszy raz na zawsze, jakby jakie imię, tak jak go jeszcze i teraz noszą władcy. Posunięto się do tego stopnia pochlebstwa, że przyznano uchwałą ten tytuł dzieciom jego i potomkom, chociaż nie miał wcale dzieci i był już stary. Stąd określenie to podobnie jak i nazwa Cezar, przeszło na wszystkich późniejszych cesarzy, jako cecha nieograniczonej władzy. Powzięli inne jeszcze uchwały, w których wprost jedynowładcą go mianowali. Oddano mu wybór urzędników nawet tych, których lud wybierał i wybrano go konsulem na lat 10 podobnie jak przedtem dyktatorem. On jedynie miał zarządzać skarbem państwowym, a nikt zresztą inny, chyba że on to komuś zlecił.
Ponieważ Cezar nie przyjął prawa mianowania urzędników, byli oni według starego zwyczaju wybierani pozornie przez lud, w istocie jednak byli wyznaczani przez niego1), namiestnicy byli wysyłani do prowincyj* bez losowania. Liczba innych urzędników pozostała taka jak poprzednio, tylko pretorów wybierano teraz 14, a kwestorów 40. Zrobił to dlatego, ponieważ wielu wiele obiecał a nie miał innego sposobu ich zadowolnić*. Wielu ponadto do senatu wprowadził, nie zważając wcale, czy ktoś był żołnierzem lub synem wyzwoleńca, tak że ogólna liczba członków senatu doszła do 900.
Prócz tego wydawał różne prawa i przesunął dalej sakralną granicę miasta, czyli tzw. pomoerium. Działalność jego zatem wydawała się pod pewnym względem podobna do Sulli. Przez to jednak, że nie prześladował przeciwników, którzy wojnę przeżyli, lecz zapewnił im bezkarność, a nawet dopuścił ich do urzędów, wdowom po poległych oddał posagi, a dzieciom zwrócił część majątku ojcowskiego, działał w chlubnem* przeciwieństwie do krwiożerczości Sulli. Zyskał też sławę przez to, że kazał odbudować Kartaginę i Korynt. Odbudował również wiele innych miast w Italji* i poza ItaIją*, niektóre nawet świeżo założył.

(Swteonjusz*, Życie Cezara. 40)
Uporządkował również kalendarz, który z winy pontyfików skutkiem dowolności we wtrącaniu miesięcy przestępnych znalazł się w takiem* zamieszaniu, że ani uroczystości żniw nie przypadają na lata, ani święto winobrania na jesień. Przystosował rok do obiegu słońca, tak że liczył 365 dni, a co 4 lata dodawano dzień jeden, natomiast miesiąc przestępny został zniesiony. Aby zaś na przyszłość od najbliższego l-go stulecia kalendarz ściśle się godził z porami roku, wtrącił między listopadem a grudniem 2 miesiące, tak że rok ten, w którym przeprowadzono te zarządzenia, liczył 15 miesięcy wraz miesiącem przestępnym, który według starego zwyczaju przypadł właśnie na ten rok.
    1) (Swetonjusz*, Życie Cezara 41). Rozsyłał między tribus krótkie pismo: "Dyktator Cezar do tej a tej tribus. Polecam wam tego i tamtego, aby dzięki Waszym głosom otrzymali swoją godność".

28. Śmierć Cezara (15 marca 44 r.)
(Plutarch, Życie. Cezara. 60; Appjan* II 110-117 w skróceniu)
(Plutarch) Otwartą i istotnie śmiertelną nienawiść ściągnął Cezar na siebie przez dążenie do godności królewskiej. Dla mas ludowych było to pierwszą przyczyną, skrytym oddawna* nieprzyjaciołom dało to doskonały pozór do działania. Mimo to ci, którzy starali się o nadanie Cezarowi tego tytułu, rozszerzali między ludem pogłoskę, że na podstawie ksiąg sybillińskich okazuje się zdobycie państwa paryjskiego1) przez Rzymian możliwe tylko wówczas, jeśli przeciw niemu pod wodzą króla wyrusza.
(Appjan*). Stąd niektórzy ośmielali się głosić, że trzeba go jak dotąd nazywać dyktatorem i imperatorem Rzymian, a natomiast wobec ludów, które są Rzymianom podległe, ma nosić wprost tytuł króla. Kiedy już miał wyruszyć, 4 dni przedtem nieprzyjaciele jego zabili go w senacie, czyto* dlatego, że szczęście jego i potęga, która istotnie szczytu dosięgła, zawiść u wielu budziła, czy też - jak sami głosili - z żalu za dawnym ustrojem Rzeczypospolitej i obawy, by podbiwszy i te ludy, już bezspornie nie został królem. Na czele spisku stanęli dwaj przedewszystkiem* mężowie M. Brutus i G. Kassjusz*. Obaj byli zwolennicy Pompejusza, z najbliższych przyjaciół Cezara należał do spisku Decymus Brutus Albinus. Każdy z nich pozyskał własnych przyjaciół, a nawet przyjaciół samego Cezara, których znali jako najodważniejszych. Kiedy im się wydało, że mają dość zwolenników, ułożyli się między sobą bez przysiąg i ofiar. Jako miejsce wykonania zamachu wybrali senat w przekonaniu, że senatorowie choćby wpierw niewiedzieli*, ochotnie będą z nimi współdziałali, kiedy czyn zobaczą, a i fakt taki dokonany w senacie nie będzie uchodził za zamach, ale czyn dokonany w interesie państwa...
Kiedy Cezar usiadł na krześle, otoczyli go spiskowcy jako przyjaciele, z ukrytemi* mieczami. Jeden z nich TilIjusz* Cymber podszedł do niego z przodu i począł go prosić o odwołanie z wygnania brata. Kiedy zaś Cezar odkładał sprawę a potem wogóle* odmówił, Cymber ujął go za togę purpurową, jak gdyby jeszcze prosił i ściągnąwszy mu szatę z karku, ciągnął, wołając: "Czemu zwlekacie, przyjaciele?" Wówczas Kaska, który stał nad jego głową, pierwszy skierował miecz do jego gardła, ale chybiwszy, uderzył go w piersi. Cezar wydarł togę Cymbrowi i chwyciwszy Kaską za rękę, zerwał się z krzesła, zwrócił się ku Kasce i ciągnął go z całej siły. Wśród tego drugi ze spiskowców przeszył mu sztyletem bok napięty skutkiem przechylenia, Kassjusz ugodził go w twarz, Brutus zranił go w biodro, a Bukoljanus* w tył czaszki. Cezar z gniewem i krzykiem rzucał się jak zwierz ku każdemu z nich. Po ciosie jednak Brutusa zwątpiwszy już, osłonił się togą i padł dostojnie u podstawy posągu Pompejusza. Oni jednak mimo to godzili w leżącego tak, że otrzymał 23 ciosów. Wielu nawet, cisnąc się ze sztyletami, wzajemnie się poraniło. W senacie i mieście całem* powstał popłoch, w zamęcie zostali ranieni niektórzy z senatorów, inni nawet zginęli.
    1) Cezar wybierał się właśnie na wyprawę przeciw Partom.

29. Walka o spadek po Cezarze
a) Oktawjan*
(Wellejusz Paterkulus II 59)
Otwarto następnie testament Cezara, w którym adoptował Gajusza Oktawjusza*, wnuka swojej siostry Julji*1). Ojciec jego G. Oktawjusz* pochodził, choć nie z patrycjuszowskiej, to jednak nader świetnej rodziny rycerskiej. Wybrany pretorem na pierwszem* miejscu miedzy najwybitniejszymi mężami ożenił się z Acją (Attia) córką Julji*, po roku pretury otrzymał losem prowincję Macedonję*, lecz kiedy wracał, by się ubiegać o konsulat, umarł, pozostawiwszy małoletniego syna. Tego wychowanego u ojczyma Filipa G. Cezar, brat jego babki, umiłował jak swego syna, a kiedy miał lat 18 wziął ze sobą do Hiszpanji* (w r. 45) i mimo chłopięcego wieku zaszczycił udzieleniem godności kapłańskiej pontyfika. Po ukończeniu wojen domowych dla wykształcenia w sztukach wyzwolonych wysłał młodzieńca niepospolitych zdolności na naukę do Apollonji*2), zamierzając wkrótce wziąć go ze sobą na wojnę z Getami, a potem z Partami. Kiedy temu doniesiono o śmierci wuja, podążył pospiesznie do Rzymu i w Brundyzjum dowiedział się szczegółów zabójstwa, jakoteż* testamentu.
    1) Odtąd też nazywał się po ojcu adoptującym G. Juljusz* Cezar, przydomek Oktawianus urobiony jest od dawnego nazwiska rodowego.
    2) Miasto w Epirze.


b) Cyceron przeciw M. Antonjuszowi*
M. Antonjusz*, który właśnie w r. 44 był konsulem, usiłował po śmierci Cezara zająć jego stanowisko. M. Cyceron, jako przewódca* partji* senatu reprezentującej stare tradycje republikańskie wystąpił przeciw niemu w szeregu mów (14) zwanych filipikami. Dla rozbicia sił Cezarjanów* popierał natomiast Oktawjana*, w przekonaniu, że tego będzie można następnie łatwo usunąć.
(Cyceron, Filipika IV. 5. 12; 6, 14; tłumaczył Rykaczewski)
Nie, Rzymianie, nie walczycie z takim nieprzyjacielem, z którymby* jakikolwiek pokój zawrzeć można. Nie niewoli on waszej jak dotąd, ale rozjuszony krwi już teraz waszej pragnie. Niema* dla niego przyjemniejszej rozrywki, jak krew, jak rzeź, jak mordowanie w oczach jego obywateli. Nie macie, Rzymianie, do czynienia z niepoczciwym i bezbożnym człowiekiem, ale z dzikim i strasznym zwierzem, którego ponieważ wpadł w jamę, przywalić i zatłuc potrzeba, bo jeśli się z niej wydobędzie, niema katuszy, od którychby* się powstrzymało okrucieństwa jego, ale docieramy do niego, otaczamy, ściskamy go tem* wojskiem, które już mamy, a wkrótce, temi* go ściśniem*, które za kilka dni nowi konsulowie zgromadzą. Przykładajcie się, Rzymianie, jak dotąd do tej sprawy przodkowie wasi, Rzymianie, mieli do czynienia z nieprzyjacielem mającym rząd, senat, skarb, zgodnych obywateli, pewien niekiedy wzgląd na pokój i zawarte traktaty. Teraźniejszy wasz nieprzyjaciel chce rząd wasz obalić, a sam nie ma żadnego. Pragnie znieść senat, to jest całym światem władającą radę, a sam w żadnej nie zasiada radzie. Skarb wasz wypróżnił, a swojego nie ma. Co się tyczy zgody obywateli, jaką może utrzymać, to prawa obywatelskie za nic ma? Czy podobna zawrzeć pokój z takim człowiekiem, w którym okrucieństwo bez granie i któremu wierzyć nie można? Tak tedy lud rzymski zwyciężywszy wszystkie narody, ma teraz, obywatele, stoczyć walkę z łotrem, z rozbójnikiem, ze Spartakiem.

c) Drugi triumwirat
(Appjan* IV. 2. 3. 5, 7)
Cezar (Oktawjan) i Antonjusz* zeszli się celem zakończenia kroków nieprzyjacielskich i zawarcia przyjaźni na małą i równą wysepkę rzeki Lawinjus* niedaleko miasta Mutyny. Po dwóch dniach narad od rana do wieczora powzięli następujące uchwały: Cezar ma złożyć konsulat a dla ukończenia walk domowych ma być ustanowiony dla Lepidusa, Antolijusza* i Cezara nowy urząd wyposażony w równą władzę jak konsulat, który mają piastować przez lat 5. Mieli zaraz mianować rocznych urzędników miejskich na okres pięcioletni. Prowincje podzielone zostały w ten sposób, że Antonjusz* otrzymał Gallję* całą z wyjątkiem części przylegającej do Pirenejów, zwanej Stara Gallja*; tą miał zarządzać Lepidus, a ponadto Hiszpanją. Cezarowi przypadła Afryka, Sardynja*, Sycylja* i inne wyspy, które leżą w tej stronie.
W ten sposób podzielili między siebie państwo rzymskie, tylko co do obszarów z drugiej strony morza Jońskiego nie powzięli żadnych postanowień, ponieważ władali niemi Brutus i Kassjusz. Wojnę przeciw Kassjuszowi i Brutusowi mieli prowadzić Antonjusz i Cezar, Lepidus bowiem miał być konsulem w roku następnym i pozostać w stolicy dla załatwienia tamtejszych spraw. Postanowiono pobudzić nadzieje żołnierzy na łupy wojenne i prócz innych darów ofiarowano im na osady 18 miast, miast italskich, wyróżniających się zamożnością, żyznością ziemi i pięknością budynków. Miasta te miały być podzielone między nich wraz z gruntami i domami, jak gdyby zostały w wojnie zdobyte z krajem nieprzyjacielskim. Były to między innemi* Kapua, Regjum*, Wenuzja, Benewent, Nucerja, Arimimum i Hipponjum*. W ten sposób najpiękniejsze strony Italji* zostały wojsku przydzielone. Postanowili również usunąć osobistych wrogów, by im nie przeszkadzali przy przeprowadzaniu tych postanowień i prowadzeniu wojny poza Italją*. Uchwały te zostały spisane i Cezar jako konsul odczytał je wojsku, wypuszczając jednak ustęp o skazanych na śmierć.
Usunąwszy świadków, ułożyli triumwirowie listę osób skazanych na śmierć. Umieścili na niej ludzi możnych, którym niedowierzali i osobistych nieprzyjaciół, oddając sobie wzajemnie na stracenie własnych krewnych i przyjaciół. Ogólna liczba skazanych na śmierć i konfiskatę majątku wynosiła 300 senatorów i 2.000 tzw. rycerzy.

d) Śmierć Cycerona
(Appjan* IV. 19-20 w skróceniu)
Między skazanymi na śmierć (przez triumwirów) znajdował się i Cycero, po śmierci Cezara jako przewódca* ludu potężny w Rzymie, jakby władca jaki, a wraz z nim i syn, brat, syn brata, wszyscy krewni, zwolennicy i przyjaciele. Uszedłszy na morze na łódce, nie mógł znieść niemiłego kołysania się fal i zatrzymał się we własnej willi kolo miasta Kajety. Kiedy się zbliżał pościg, niewolnicy umieścili go w lektyce i chyłkiem przez głębokie gąszcza ponieśli z powrotem ku morzu. Tymczasem zjawiło się wielu ludzi, którzy przeszukiwali szczegółowo okolice i dopytywali się, czy nie widziano gdzie Cycerona. Wszyscy z życzliwości i litości mówili, że już wyjechał i jest na morzu, a tylko szewc jeden, klient Klodjusza*, najzawziętszego wroga Cycerona, wskazał setnikowi Lenasowi wraz z kilku żołnierzami ścieżynę. Lenas, dopędziwszy Cycerona, wyciągnął mu głowę z lektyki i odciął ją, trzykrotnie uderzając. Odciął mu również i rękę, którą pisał był mowy przeciw Antonjuszowi*, piętnując tegoż jako tyrana. Mowy te, naśladując Demostenesa, nazwał był filipikami. Głowa i ręka Cycerona zawieszone były długi czas na mównicy, z której przedtem Cyceron przemawiał. Na to widowisko zbiegała się jeszcze większa liczba ludzi, niż przedtem dla słuchania go...

e) Śmierć Antonjusza* i Kleopatry
Po bitwie pod Akcjum schronił się Antonjusz* do Aleksandrji*, gdzie w roku następnym (30) zaatakowany został przez Oktawjana* i ponownie pobity lub opuszczony przez swych żołnierzy.
(Plutarch, Życie Antonjusza* 76-77, 84-86)
Kleopatra schroniła się do grobowca i spuściła opadające drzwi, zaopatrzone w potężne rygle i zamki, do Antonjusza* zaś wysłała ludzi z doniesieniem, że sobie śmierć zadała. Ten uwierzył i odezwawszy się do siebie: "Czemu zwlekasz jeszcze, Antonjuszu*? Los odebrał ci jedyny pozostały powód do życia", rozwiązał pancerz i zdjął go. Miał zaś wiernego niewolnika imieniem Eros, któremu oddawna* zlecił, aby go zabił, jeśli tego zażąda. Teraz wezwał go do spełnienia obietnicy. Ten jednak ująwszy miecz obiecał mu, że go ugodzi, lecz odwróciwszy się, sam się zabił. Kiedy upadł mu do stóp, ozwał się Antonjusz*: "Dobrze, Erosie, że mnie uczysz, co zrobić należy, sam tego wykonać nie mogąc", poczem ugodził się w brzuch i padł na łóżko. Ale rana nie była śmiertelną, wiec gdy ustał upływ krwi i wrócił do przytomności, prosił obecnych, aby go dobili. Ci jednak uciekli z domu, pozostawiając krzyczącego i miotającego się, aż przyszedł od Kleopatry pisarz Diomedes z rozkazem, aby go przenieść do grobowca.
Antonjusz, dowiedziawszy się, że Kleopatra żyje, kazał zaraz służącym podnieść się i na ich rękach zaniesiony został do drzwi jej schroniska. Kleopatra jednak nie otworzyła drzwi, tylko zjawiwszy się w okienku spuściła na dół sieć i linę. Tak związanego Antonjusza* ciągła sama przy pomocy dwóch niewiast, które tylko zabrała ze sobą do grobowca. Ci, którzy byli przytem* powiadają, że nie było żałośniejszego widoku. Wyciągano bowiem w górę krwią zbroczonego i umierającego, a on kołysząc się na linie, ręce do niej wyciągał. Wyciągnąwszy go w ten sposób i ułożywszy na boku, rozdarła nad nim swe szaty, biła się i drapała rękami w piersi, krwią jego oblicze sobie zbroczyła, nazywała go panem i mężem i imperatorem. Z żalu za nim prawie zapomniała o własnem* nieszczęściu. Antonjusz*, uspokoiwszy płaczącą, zażądał wina do napicia, czy to z pragnienia, czy spodziewając się tak prędzej życie zakończyć. Napiwszy się, zachęcał ją, by o własnem* ocaleniu myślała, jeśli to będzie możliwe bez hańby. Nad nim zaś wobec ostatnich ciosów nie płakała, lecz raczej za szczęśliwego go uważała, że doszedł do największej świetności wśród ludzi i największej potęgi, a i teraz wcale nie haniebnie Rzymianinem będąc przez Rzymianina został pokonany. Z temi* słowy wyzionął ducha.
Kleopatra została podstępem ujęta i miała być przewieziona do Rzymu dla uświetnienia triumfu Oktawjana*.
Kiedy się o tem* Kleopatra dowiedziała, kazała sobie przygotować kąpiel, a wykąpawszy się, zasiadła do wspaniałej uczty. Wśród tego przyszedł jakiś człowiek ze wsi niosąc jakąś skrzynkę. Na zapytanie straży, co niesie, otworzył ją i odsunąwszy liście, pokazał naczynie pełne fig. Kiedy podziwiali, ich piękność i wielkość, z uśmiechem prosił, by sobie z nich wzięli. Strażnicy, uwierzywszy mu, kazali mu wejść. Po uczcie Kleopatra wysłała do Cezara tabliczkę zapisaną i zapieczętowaną i usunąwszy wszystkich, prócz dwóch kobiet zamknęła drzwi. Cezar otworzywszy tabliczkę, skoro znalazł w niej prośby żałosne, by ją pogrzebać z Antonjuszem*, zrozumiał zaraz, co się stało. Początkowo sam rzucił się z pomocą, potem wysłał czemprędzej* ludzi dla zasiągnięcia* wieści. Lecz nieszczęście szybko się dokonało. Wysłańcy bowiem biegiem przybywszy i zastawszy straż nic o niczym nie wiedzącą, otwarli drzwi i znaleźli ją nieżywą, leżącą na złotem łożu w stroju królewskim. Z towarzyszących jej niewiast jedna imieniem Eiras umarła u jej stóp, druga Charmion już się słaniała i z chylącą się już głową poprawiała diadem na jej głowie. Gdy któryś ozwał się z gniewem: "To ładnie, Channion!", odpowiedziała: "Owszem bardzo pięknie i odpowiednio dla wnuczki tylu królów". I nic już więcej nie powiedziała, lecz upadła na miejscu koło loża.
Powiadają, że na rozkaz Kleopatry przyniesiono z owemi* figami i liśćmi na wierzchu ukryta żmiję. Kiedy Kleopatra zobaczyła ją, odsunąwszy figi, obnażone ramię podała do ukąszenia. Inni opowiadają, że Kleopatra chowała zamkniętą w wazie żmiję i ta podrażniona przez nią rzuciła się i ugryzła ją w ramię. Prawdy nikt nie wie. Mówiono bowiem, że i truciznę nosiła we wydrążonej szpilce, którą ukrywała we włosach, na ciele jednak nie wystąpiły żadne plamy, ani jakiekolwiek inne ślady trucizny. Cezar, choć był niezadowolony z jej śmierci podziwiał jednak jej męstwo i kazał jej ciało złożyć uroczyście do grobu razem z Antonjuszem*.

Wróć


V. ADMINISTRACJA PROWINCYJ* Z KOŃCEM RZECZY POSPOLITEJ

30. Dochody Rzeczypospolitej z prowincyj
(Cyceron. Mowa przeciw Werresowi II 3. 6. tłumaczył Rykaczewski)
Między Sycylją* a innemi* prowincjami ta co do podatków gruntowych zachodzi różnica, że na jedne nałożony jest stały podatek, opłatą na wojsko zwany, jak na Hiszpanów i wielu Punijczyków, niejako nagroda zwycięstwa i kara za wojnę, w innych jak w Azji cenzorowie puszczają dochody w dzierżawę, podług prawa Sempronjusza*. Ale przypuszczając miasta sycylijskie do naszej przyjaźni pozwoliliśmy im używać tych samych praw, jakiemi* się wprzód rządziły i na tych samych warunkach ludowi rzymskiemu podlegać, na jakich swoim królom podlegały. Bardzo mało miast sycylijskich przodkowie nasi orężem zdobyli i lubo ich grunta stały się publiczną ludu rzymskiego własnością, zwrócone im zostały; te cenzorowie w dzierżawę puszczają. Są tam dwa sprzymierzone miasta, których dziesięcin się nie wydzierżawia, Messyna i Tauromenjum*. Oprócz nich jest 5 miast, które choć nie są sprzymierzone, wolne są jednak od podatków i niezależne: Centuripa, Halesa, Segesta, Halicja, Panormus. Grunta wszystkich innych miast sycylijskich podlegają dziesięcinie i tak było przed panowaniem ludu rzymskiego z woli i postanowienia samych Sycylijczyków.

31. Dzierżawcy dochodów państwowych czyli tzw. pubikani
(Cyceron, list do brata Kwintusa1) I 1, 11, tłumaczył Rykaczewski)
Wiem, że dzierżawcy dochodów państwowych utrudnią ci wykonanie twoich dobrych i usilnych chęci. Jeżeli jednak wystąpimy przeciw nim, stan ten najlepiej nam zasłużony i przez nas z Rzecząpospolitą złączony i od siebie i od niej odstręczymy; jeżeli zaś na wszystko im pozwolimy, do szczętu zrujnować tych pozwolimy, których nietylko* całość ale nawet pożytek mieć na pieczy powinniśmy. Jeśli mam prawdę rzec, to jest jedyna w twoim rządzie trudność. Być bowiem wstrzemięźliwym, trzymać na wodzy swe żądzę, swoich ludzi powściągać, wymierzać sprawiedliwość z równą dla wszystkich bezstronnością, uprzejmie słuchać każdego, kto ma ci co do powiedzenia, nikomu nie wzbronić do siebie przystępu, wszystko to jest więcej chwalebne niż trudne, bo to nie wymaga żadnej pracy, tylko zależy pod naszej skłonności i dobrej woli. Ale jak przykre musi być dla sprzymierzeńców postępowanie dzierżawców, zrozumiałem na przykładzie naszych współobywateli, którzy niedawno przy sposobności zniesienia opłat portowych, w Italji*, nie tak na opłaty jak na niektóre krzywdy ze strony poborców narzekali. Toteż słysząc te narzekania obywateli w Italjl*, domyślam się, jaki jest los naszych sprzymierzeńców na końcu świata, żeby tu i dzierżawcom zadosyć* uczynić, zwłaszcza że dochody państwowe wydzierżawili tu na niekorzystnych warunkach i sprzymierzeńców od zguby zachować, na to potrzeba boskiej prawie cnoty.
    1) Brat Cycerona Kwintus był namiestnikiem prowincji Azji. Z tego powodu wysłał mu Cyceron list z uwagami o administracji prowincji.

32. Wyzyskiwanie i ucisk prowincyj*
(Cyceron, Przeciw Werresowi II 3, 89, tłumaczył Rykaczewski)
Wszystkie prowincje są w żałobie, narzekają wszystkie wolne ludy, wszystkie nawet postronne królestwa wyrzucają nam naszą chciwość i bezprawia. Niema* już żadnego miejsca w obrębie oceanu, tak odległego i nieznanego, dokądby* samowola i niesprawiedliwość naszych urzędników w tych czasach się nie przedarła. Nie może już naród rzymski bronić się dalej, nie mówię przeciw gwałtowi i silę oręża, ale przeciw skargom, łzom i narzekaniom wszystkich narodów.

(Cyceron, Za prawem Maniliusza* 22)
Trudno opowiedzieć, Rzymianie, w jakiej nienawiści jesteśmy u postronnych narodów z przyczyny bezprawia i samowoli urzędników, których z władzą wojskową w tych ostatnich latach do nich posłaliśmy. Czy myślicie, że w tych krajach była dla nich jaka świątynia dość czcigodna, jakie miasto nietykalne, jaki dom dość dobrze zamknięty i obwarowany? Szukają zaraz miast zamożnych i bogatych i aby je złupić, wymyślają przyczynę wojny. Czy wy myślicie, że posyłacie wojsko na obronę sprzymierzeńców przeciw nieprzyjaciołom, czy pod pozorem walczenia z nieprzyjacielem przeciw sprzymierzeńcom i przyjaciołom? Jestże jakie miasto w Azji, któreby nietylko* wodza i legata, ale nawet trybuna wojskowego żądze i życzenia zaspokoić mogło?

Wróć



[1] Prócz ambicji Marjusza* i jego osobistego antagonizmu do Sulli grały tu dużą rolę przeciwieństwa polityczne. Marjusz* popierany był w swych dążeniach przez kapitalistów, którzy w prowincji Azji, gdzie mieli wielkie interesa* finansowe, chcieli mieć swojego człowieka. Cała następna wojna, tocząca się z zawziętością i po śmierci Marjusza*, jest wielką rozprawą o wpływ w państwie między starą arystokracją urzędniczą (tzw. nobiles) zorganizowaną w senacie, a warstwą kryjących się pod hasłami demokratycznemi* kapitalistów rzymskich, mających od czasów G. Grakcha swoja organizację w tzw. "centurjach* jazdy" (stąd equites czyli rycerze).



Quick Links

Contact Us

Webmaster Message



Quick Links

Contact Us

Webmaster Message