banner

Polish Genealogy

since 1995

Zobacz drzewo genealogiczne Piastów



Henryk Pobożny
Władzę po ojcu objął jedyny żyjący syn Henryka i Jadwigi, Henryk Pobożny urodzony miedzy 1196 a 1204 rokiem. W chwili śmierci ojca Henryk Pobożny był już dojrzałym człowiekiem. Ożeniony z Anną, córką Przemysła Ottokara I, króla czeskiego, był już ojcem dziesięciorga dzieci. Współpraca z ojcem układał się wzorowo. Żadne źródła nie odnotowały nawet najmniejszego buntu młodego Henryka. Taka lojalność w czasach, gdy bunt syna przeciwko ojcu i brata przeciw bratu była na porządku dziennym, wydaje się być czymś niezwykłym. W chwili objęcia władzy Henryk Pobożny był w pełni przygotowany do tych rządów. W pierwszej kolejności musiał zaspokoić ambicje Mieszka Otyłego syna Kazimierza i Bolesława Wstydliwego syna Leszka Białego. Wykorzystując sytuację jaka powstała po śmierci Henryka Brodatego, Mieszko II Otyły zdołał usamodzielnić się w księstwie opolskim, natomiast jego matka, Wiola, i młodszy brat Władysław rządzili w Kaliszu i Rudzie. Grzymisława, wdowa po Leszku Białym spotkała się z Konradem Mazowieckim w Przedborzu i zawarła ugodę, na mocy której jej trzynastoletni syn Bolesław objął rządy w księstwie sandomierskim.

Henryk Pobożny zdołał zażegnać spór, jaki toczył z kościołem jego ojciec Henryk Brodaty. Ostry spór z arcybiskupem Pełką i biskupem wrocławskim Tomaszem zakończył dyplomatycznie.

Przedstawicielowi papieża dał do zrozumienia, że gotów jest odstąpić od wyklętego cesarza Fryderyka Ii i przystąpić do obozu papieskiego. Od tego momentu stał się Henryk Pobożny „arcychrześcijańskim księciem”.

Pomyślnie przeprowadził Henryk obronę północno-zachodnich granic, organizując obronę Lubusza i odzyskując zajęty wcześniej przez Brandenburczyków gród Santok. Zapowiadało się więc, że dzieło Henryka Brodatego odbudowy królestwa będzie kontynuowane. Niespodziewanie pojawił się wróg, z którym Polska jeszcze się nie zetknęła.

Na dalekim wschodzie, nad rzeką Onon, wpadającej do jeziora Bajkał w 1206 roku ogłoszono kaganem - wielkim chanem, czyli Czingis-Chanem plemion mongolskich Temudżyna, syna Jesugeja. Legenda głosi, że w chwili narodzin Temudżyn ściskał w zaciśniętej piąstce grudkę skrzepłej krwi. Jeszcze za jego życia Mongołowie podbili Chiny, Syberię i Azję Środkową. Pojawili się na Kaukazie i Krymie, a w 1223 roku, nad rzeką Kałką rozbili wojska książąt ruskich. Następca Cingis-Chana, Batu zdobył całą Ruś w latach 1237-1240. Na rok 1241 zaplanowano wyprawę na Europę Środkową. Celem głównym Tatarów, bo tak nazywano Mongołów w Europie, miały być Węgry. Król Węgier Bela IV odmówił spełnienia żądań tatarskich, a posłów kazał stracić. Uderzenie na Polskę stanowiło tylko zabezpieczenie przed ewentualną pomocą Węgrom przez książąt polskich. Wywiad tatarski musiał wiedzieć, że siedzący w Sandomierzu książę Bolesław Wstydliwy ma za żonę królewnę z Węgier, a Henryk Pobożny i król Bela IV to cioteczni bracia.

Zanim przejdziemy do opisu starć wojsk polskich z wojskami mongolskimi, przypomnijmy co było przyczyną ich zwycięstw i tak rozległych podbojów. Czingis-Chan był jednym z najbardziej genialnych wodzów i organizatorów, jakich znała historia. Potrafili zapożyczyć od swoich sąsiadów Chińczyków administrowania zdobywanymi obszarami. Od nich nauczyli się budowy specjalnych machin oblężniczych miotających tak zwany „ogień grecki”, a także wytwarzanie gazów trujących oraz proch. Z Chin a także od muzułmanów pochodziły takie rzeczy jak znakomita łączność oraz daleki wywiad, który dzisiaj nazwalibyśmy strategicznym.

Również pod względem taktyki górowali Tatarzy zdecydowanie. Służba wojskowa stanowiła obowiązek wszystkich wolnych mężczyzn. Armia w całości konna, uzbrojona była jednolicie, zaopatrywana przez doskonale działające służby, podzielona na Tumany, po dziesięć tysięcy wojowników w każdym, a następnie na tysiące, setki i dziesiątki. Nieustannie ćwiczona, posiadała pełną zdolność manewrowania na polu bitwy.

Ciężkozbrojne rycerstwo europejskie, pozbawione lekkiej kawalerii było prawie bezbronne wobec jazdy tatarskiej. Nasza jazda umiała szarżować na wprost i prowadzić walkę przypominającą szereg pojedynków. Raz związane walką z nieprzyjacielem, stawało się niezdolne do obrotu i manewru taktycznego.

Zgrupowanie wojsk mongolskich dokonało się na Rusi halickiej. Tatarzy mający iść na Polskę podzielili się na dwie grupy. Jeden zagon ruszył przez Małopolskę na Śląsk a drugi opisał łuk w kierunku Łęczycy i również zawrócił ku górnej Odrze, gdzie połączył się z pierwszym.

Pierwsze starcia z Tatarami zakończyły się klęską polskich wojsk. Tatarzy zdobyli Lublin, Zawichost, Sandomierz. Próbowało ich zatrzymać rycerstwo małopolskie pod wodzą wojewody krakowskiego Włodzimierza doznając klęski pod Turskiem Wielkim. Najtragiczniej zakończyła się bitwa pod Tarczkiem i pod Chmielnikiem, gdzie dnia 18 marca 1241 roku zginęła znaczna część rycerstwa małopolskiego z Włodzimierzem i z Klemensem, kasztelanem krakowskim. Na wieść o takiej klęsce wybuchła w Małopolsce panika. Rycerstwo ratowało się ucieczką na Węgry i na Śląsk. Młody syn Leszka Białego Bolesław Wstydliwy uszedł wraz z rodziną na Węgry, a następnie udał się do klasztoru na Morawach, by ostatecznie znaleźć schronienie w zameczku nad rzeką Dunajec, niedaleko Sącza. Opuszczony Kraków został całkowicie przez Tatarów spalony a nieliczni mieszkańcy znaleźli schronienie w kościele św. Andrzeja, który zdołali obronić. We Wrocławiu mieszczanie sami spalili miasto na lewym brzegu rzeki i schronili się na obwarowanym ostrowie odrzańskim, gdzie ocaleli. W Opolu ludność uszła wraz z dobytkiem w okoliczne lasy. W zgliszczach spalonego grodu nie znaleziono żadnych szczątków ludzkich ani śladów walki.

Podczas przeprawy przez Odrę pod Raciborzem zastąpił im drogę książę raciborsko opolski Mieszko Otyły i rozbił czołowy oddział tatarski, lecz z głównymi siłami wolał nie podejmować walki i ruszył pod Legnicę, gdzie zbierał wojska książę Henryk Pobożny. W obozie Henryka Pobożnego znalazło się rycerstwo śląskie, opolskie, wielkopolskie, uciekinierzy z Małopolski, uzbrojeni chłopi i górnicy. Nie udzielił Henrykowi pomocy żaden z jego sąsiadów. Najbardziej Henryk liczył na pomoc czeskiego króla. Niestety Wacław czeski markował marsz w kierunku Śląska a w rzeczywistości zatrzymał się w pobliżu niewielkiego grodu w Świnach. W obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa Henryk Pobożny mógł liczyć tylko na własne siły.


Dnia 9 kwietnia 1241 roku pod Legnicą rozegrała się krwawa bitwa. Znamy jej przebieg z relacji Jana Długosza opartej na wcześniejszym zaginionym źródle. O klęsce Polaków zadecydowała ucieczka z pola bitwy hufca opolskiego pod wodzą Mieszka Otyłego, zwiedzionego okrzykiem jakiegoś Rusina w służbie tatarskiej, nawołującego do ucieczki. Miał Henryk powiedzieć, że „gorze nam się stało”, co oznaczało, że źle się stało. Mimo tej rejterady hufca opolskiego, dalszym toku walki szala zwycięstwa przechylała się na stronę polską. Wówczas Tatarzy cofnęli się ostaje, a ich chorąży zaczął potrząsać osadzoną na drzewcu czarną głową , z której buchnęła „para, dym i mgła o tak cuchnącym odorze, że z powodu okropnego i nieznośnego smrodu walczący Polacy niemal omdleni i ledwie żywi osłabli i stali się niezdolni do walki”. Tatarzy natarli z furią na oszołomionych Polaków zmuszając ich część do ucieczki, a resztę okrążając. Książę osłaniany tylko przez kilku rycerzy, został ostatecznie otoczony i śmiertelnie ugodzony dzidą pod pachę w chwili, gdy wznosił miecz do cięcia. Tatarzy odcięli mu głowę i obdarte nagie ciało pozostawili na polu bitwy. Obnosili wokół murów Legnicy głowę księcia, ale miasta nie zdobyli.



Przez Morawy pociągnęli Tatarzy na Węgry, gdzie po okazaniu głowy księcia ich wodzowi, rzucili ją do innych uciętych głów. Nigdy już nie została odnaleziona. Ciało księcia na polu bitwy odnalazła jego żona Anna czeska, rozpoznawszy je po tym, że książę miał sześć palców u lewej nogi.

Oddziały Tatarów, które uderzyły na Węgry, zajęły cały ten kraj. Król Bela uciekł na wyspy dalmatyńskie. Przednie oddziały tatarskie docierały już do Austrii, gdy do Tatarów dotarła wieść o śmierci wielkiego chana Ogodeja, która zmusiła oddziały do odwrotu.

Wiele jeszcze razy Tatarzy najeżdżali nasz kraj i Polska potrafiła je odpierać, ale żaden z nich nie był tak straszny i nie siał tyle grozy, jak ten pierwszy. Na Polskę i Węgry wiódł Tatarów ten sam Subutaj, który uprzednio zdobył Chorezm, a ludność tego królestwa kazał wymordować. Nie oszczędzano nikogo a kobietom ciężarnym rozpruwali łona niszcząc nienarodzone jeszcze dzieci.

Roman Grzybowski



Quick Links

Contact Us

Webmaster Message